Od Wawelu i Malborka po pałace schowane w parkach, ruiny na skalnych wzgórzach i historyczne hotele, w których można zarezerwować pobyt na Travelist.pl. Po raz pierwszy wspólnie z Polską Organizacją Turystyczną tworzymy Ranking Polskich Zamków i Pałaców. W czterech kategoriach nominowaliśmy po 15 obiektów, a w piątej, głównej kategorii Ulubiony zamek lub pałac Polaków, każdy może wskazać własnego faworyta. Głosowanie trwa do 14 października 2026 r., a po oddaniu głosu można dodatkowo wziąć udział w konkursie i wygrać nagrody od Travelist.pl oraz Bałtowskiego Kompleksu Turystycznego, zdobywcy Złotego Certyfikatu POT.
Co braliśmy pod uwagę, wybierając nominowanych?
Powiedzmy to sobie od razu: Nie tworzymy listy „najbardziej znanych zamków w Polsce” ani nie rozstrzygamy konkursu na najładniejszą pałącową fasadę. Wspólnie z ekspertami Polskiej Organizacji Turystycznej patrzyliśmy przede wszystkim na rangę historyczną, kulturową i architektoniczną, stan zachowania i autentyczność, znaczenie turystyczne oraz cechy szczególne danego miejsca. Takim wyróżnikiem może być wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, wyjątkowa historia albo charakter, którego trudno szukać gdzie indziej. Chodziło także o to, by nominowane obiekty pokazywały różnorodność polskiego dziedzictwa i były dziś realnymi celami podróży.
Nie ma jednej miary, którą można przyłożyć do wszystkich czterech kategorii. Przy królewskiej rezydencji uwagę zwracają zachowane wnętrza, kolekcje i związek z historią państwa. W przypadku średniowiecznej warowni ważne są architektura obronna i późniejsze przekształcenia. Ruina może być cenna właśnie dlatego, że zachowała autentyczny układ murów i relację z krajobrazem. A w kategorii hotelowej nie bez znaczenia jest to, czy historyczna sceneria rzeczywiście staje się częścią pobytu i wypoczynkowego doświadczenia. I oczywiście nominacja nie oznacza, że poza rankingiem nie ma świetnych obiektów. Wręcz przeciwnie. Polska ma ich tyle, że wybranie piętnastu kandydatów w każdej kategorii było najtrudniejszą częścią tego baśniowego zadania. Reszta należy już do Was. Ranking ma pokazać różne sposoby spotkania z historią i oddać ostateczny głos podróżnikom. Gotowi wybrać?
Najpiękniejszy zamek. Królowie, Krzyżacy i galeria imponujących widoków
Jak porównać Wawel z Malborkiem? Renesansową Pieskową Skałę z tajemniczą Czochą? Niedzicę nad jeziorem z ceglaną warownią w Gniewie? No właśnie. Tego problemu nie rozwiążemy… bez Was. O tytuł walczą: Zamek Królewski na Wawelu, Zamek Królewski w Warszawie, Zamek Książ, Zamek krzyżacki w Malborku, Zamek Pieskowa Skała, Zamek Królewski w Niepołomicach, Zamek Dunajec w Niedzicy, Zespół Zamkowo-Parkowy w Krasiczynie, Zamek w Gniewie, Zamek Reszel, Zamek Czocha, Zamek w Niemodlinie, Zamek Golubski, Zamek w Lublinie i Zamek w Gołuchowie.
Wawel to kandydat wagi ciężkiej. Początki rezydencji władców na wzgórzu sięgają co najmniej XI wieku, później rozbudowywali ją m.in. Władysław Łokietek i Kazimierz Wielki, a na początku XVI stulecia średniowieczna warownia zaczęła zmieniać się w elegancką renesansową siedzibę z arkadowym dziedzińcem. I właśnie ta mieszanka jest dziś największą siłą Wawelu. Gotyk, renesans, królewskie komnaty, skarbiec, zbrojownia, katedra tuż obok. Trudno znaleźć drugie miejsce, gdzie tyle rozdziałów polskiej historii mieści się na jednym wzgórzu.
Zamek Królewski w Warszawie ma za sobą historię znacznie bardziej dramatyczną. Tu obradował Sejm, tutaj uchwalono Konstytucję 3 Maja, tutaj przez lata koncentrowało się życie polityczne Rzeczypospolitej. We wrześniu 1939 roku zamek został ciężko uszkodzony, a w 1944 roku jego pozostałości wysadziły wojska niemieckie. Dzisiejsze wnętrza są więc nie tylko opowieścią o monarchii, ale też o jednej z najbardziej ambitnych rekonstrukcji w powojennej Polsce. I trzeba przyznać, że spacerując dziś po Sali Wielkiej czy Apartamentach Królewskich, naprawdę trudno wyobrazić sobie, że kilkadziesiąt lat temu znajdowały się tu właściwie tylko gruzy.
A potem jest Malbork, gdzie wszystko jest… duże. Bardzo duże. Ogromne. Zamek Wysoki, Średni i rozległe przedzamcze zajmują razem ponad 20 hektarów, a do budowy całego kompleksu zużyto miliony cegieł. Od 1309 roku mieściła się tu siedziba wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego, więc na wygodach najwyraźniej nie oszczędzano. W średniowiecznej twierdzy działało m.in. ogrzewanie podłogowe, były też rozwiązania sanitarne, które jak na tamte czasy można śmiało uznać za luksus. Od 1997 roku Malbork figuruje na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Na zwiedzanie warto przeznaczyć co najmniej pół dnia.
Książ to z kolei zamek, który nie bardzo potrafi zdecydować się na jedną epokę. I całe szczęście. Gotyckie początki, późniejsze renesansowe i barokowe przebudowy, reprezentacyjne sale, tarasy ogrodowe, a pod tym wszystkim jeszcze system podziemnych korytarzy wykonanych podczas II wojny światowej. Udostępniona trasa prowadzi około 50 metrów pod zamkiem, a pełne przeznaczenie podziemi do dziś nie zostało jednoznacznie wyjaśnione. Do tego dochodzi księżna Daisy von Pless, jedna z najbardziej znanych mieszkanek Książa, która nadała rezydencji sporo światowego szyku. Trudno się dziwić, że to miejsce działa na wyobraźnię nie tylko miłośników historii, ale i poszukiwaczy zagadek.
Pieskowa Skała może poszczycić się jednym z najlepszych „adresów” w całym zestawieniu. Stoi wysoko nad Doliną Prądnika, w samym sercu Ojcowskiego Parku Narodowego, a kilka kroków dalej wyrasta Maczuga Herkulesa. Początkowo była częścią systemu obronnego Kazimierza Wielkiego, ale w XVI wieku zmieniła się w elegancką renesansową rezydencję z arkadowym dziedzińcem i loggią widokową. Zamek zachował się wyjątkowo dobrze jak na warunki jurajskich „Orlich Gniazd”. I chyba trudno o lepszy przykład miejsca, w którym znaczenie zarówno architektury, jak i krajobrazu są niemal róworzędne.
W opowieści o Niepołomicach znów pojawia się imię i osoba Kazimierza Wielkiego. XIV-wieczna warownia została później przebudowana w renesansową rezydencję, a polscy monarchowie chętnie zatrzymywali się tu podczas polowań w pobliskiej Puszczy Niepołomickiej. Zamek ma regularny dziedziniec z krużgankami, a dziś mieści m.in. muzealne ekspozycje. Całość jest znacznie bardziej kameralna niż Wawel, co akurat działa na jej korzyść. Król też czasem potrzebował wyskoczyć z Krakowa i odpocząć od wielkiej polityki.
Zamek Dunajec w Niedzicy ma wszystko, czego można oczekiwać od porządnej średniowiecznej warowni: burzliwą historię, strategiczne położenie, legendy i widok, który skutecznie odciąga uwagę od wszystkiego innego. Budowę rozpoczęto na początku XIV wieku, gdy miejsce leżało przy północnej granicy Królestwa Węgierskiego i kontrolowało ważny szlak handlowy w dolinie Dunajca. Dziś u stóp zamku rozciąga się Jezioro Czorsztyńskie, po drugiej stronie widać ruiny Czorsztyna, a w tle piętrzą się Pieniny. Do tego rejsy po jeziorze, zapora i Velo Czorsztyn. Nawet bez legendy o inkaskim skarbie program jest naprawdę bogaty.
W Krasiczynie nie ma mowy o architektonicznej skromności. Cztery narożne baszty noszą nazwy Boskiej, Papieskiej, Królewskiej i Szlacheckiej, elewacje zdobią misterne sgraffita, do tego dochodzą krużganki, loggie, attyki i kamienne portale. Wszystko razem tworzy jedną z najbardziej charakterystycznych renesansowych rezydencji w Polsce. Co ciekawe, pierwotnie dekoracje sgraffitowe pokrywały tysiące metrów kwadratowych ścian. Wnętrza mocno ucierpiały podczas wojny, ale zewnętrzna forma wciąż robi ogromne wrażenie. A wokół czeka jeszcze park, więc jest i też właściwa scenografia na przyjemny spacer.

Gniew wygląda dokładnie tak, jak wyobrażamy sobie porządny krzyżacki zamek: masywna ceglana bryła, grube mury, duży dziedziniec i położenie, które od razu zdradza obronne ambicje budowniczych. Po przejściu pod polskie panowanie był siedzibą starostów, a jednym z nich został Jan Sobieski, późniejszy król Polski. Dziś można tu nie tylko zwiedzać historyczne wnętrza, ale też oglądać turnieje, inscenizacje i wydarzenia historyczne, a nawet zostać na noc. Krzyżacy raczej nie przewidywali takiego scenariusza, ale nas taki obrót spraw nawet cieszy.
Reszel jest bardziej kameralny, ale właśnie na tym polega jego urok. Gotycki zamek biskupów warmińskich zaczęto wznosić w XIV wieku, a później stopniowo przekształcano go z warowni w wygodniejszą rezydencję. Zachowała się charakterystyczna ceglana bryła, wysoka wieża i wewnętrzny dziedziniec. Dziś we wnętrzach działają przestrzenie wystawiennicze i hotelowe, więc zamek nadal żyje, zamiast pełnić wyłącznie rolę zabytku do oglądania zza sznurka. A całe historyczne centrum Reszla dobrze dopełnia klimat miejsca.
Przy Czosze łatwo stracić orientację, bo legendy mnożą się tu niemal równie szybko jak ukryte przejścia. Średniowieczne początki są faktem, podobnie jak duża przebudowa na początku XX wieku. Potem zaczyna się już strefa, w której historie o skarbach, tajnych tunelach i wojennych sekretach mieszają się ze sobą dość swobodnie. Jedno nie ulega jednak wątpliwości: fosa, kamienny most, masywne mury i wieża tworzą wyjątkowo filmową scenografię. Nic dziwnego, że Czocha regularnie trafia na ekrany, m.in. w „Tajemnicy Twierdzy Szyfrów”. Ten zamek po prostu świetnie prezentuje się na szklanym ekranie.
Niemodlin jest przykładem zamku, który przez stulecia nieustannie się zmieniał. Średniowieczna warownia była niszczona, odbudowywana i dostosowywana do nowych potrzeb, dlatego dzisiejsza bryła łączy elementy z różnych epok. Nie ma tu czystości jednego stylu i właśnie dlatego jest ciekawie. Zwiedzając zamek, ogląda się nie tyle „gotowy produkt”, ile coś w rodzaju architektonicznej kroniki. Kolejni właściciele zostawiali po sobie ślady, a zamek składa je dziś w dość efektowną całość.

W Golubiu-Dobrzyniu najpierw była krzyżacka twierdza, a później zrobiło się bardziej salonowo. Murowany zamek powstawał od około 1300 roku, po 1466 roku stał się siedzibą polskich starostów, a w XVII wieku Anna Wazówna nadała mu renesansowy charakter. Pojawiła się attyka, narożne wieżyczki i bardziej reprezentacyjna oprawa. Dzięki temu zamek wygląda trochę tak, jakby średniowieczna forteca założyła odświętny strój. Nadal solidna, ale już zdecydowanie bardziej dworska.
Zamek w Lublinie ma atut, który spokojnie może stanowić pretekst do wizyty. W Kaplicy Trójcy Świętej zachowały się XV-wieczne malowidła bizantyńsko-ruskie ufundowane przez Władysława Jagiełłę. W gotyckim wnętrzu spotykają się więc tradycje artystyczne Wschodu i Zachodu, a efekt jest absolutnie wyjątkowy w skali kraju. Sam kompleks ma długą i niełatwą historię, ale to właśnie kaplica pozostaje jego największym skarbem. Są miejsca, przy których słowo „unikat” naprawdę nie jest przesadą.
Na koniec Gołuchów, który spokojnie mógłby udawać francuski zamek znad Loary. Tyle że stoi w Wielkopolsce. W XIX wieku Izabella z Czartoryskich Działyńska przebudowała dawną rezydencję właśnie na francuską modłę, sprowadzając również elementy dekoracyjne z zagranicy. Powstała lekka, pełna krużganków, tarasów i wieżyczek budowla, która miała być zarazem domem i muzeum dla jej kolekcji. Do tego dochodzi rozległy park krajobrazowy, który jest atrakcją samą w sobie. Jeśli ktoś marzy o Dolinie Loary, ale nie chce przekraczać granicy, Gołuchów czeka!
Najpiękniejszy pałac. Fasada to dopiero początek
W tej kategorii liczą się wnętrza, kolekcje, parki, osie widokowe, ogrody i wszystko to, co dawniej miało zrobić odpowiednie wrażenie na gościach. Właściwie czyni to do dziś. Nominowane są: Pałac na Wyspie w Łazienkach Królewskich, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Muzeum-Zamek w Łańcucie, Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, Moszna Zamek, Muzeum w Nieborowie i Arkadii, Pałac Branickich w Białymstoku, Muzeum Zamkowe w Pszczynie, Muzeum Pałac w Rogalinie, Pałac Popielów w Kurozwękach, Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim, Pałac Potockich w Radzyniu Podlaskim, Pałac w Waplewie Wielkim, Pałac w Antoninie i Zespół Pałacowo-Parkowy w Ostromecku.

Pałac na Wyspie miał dość niepozorne początki. Zanim stał się letnią rezydencją ostatniego króla Polski, był XVII-wieczną Łaźnią Stanisława Herakliusza Lubomirskiego. Stanisław August Poniatowski postanowił jednak, że kąpielowy pawilon zasługuje na dużo bardziej reprezentacyjną przyszłość. W latach 1772-1793 Dominik Merlini i Jan Chrystian Kamsetzer przekształcili go w klasycystyczny pałac, który dziś jest centralnym punktem Łazienek Królewskich. Lokalizacja “na wodzie”, idealne proporcje, królewskie wnętrza i park dookoła robią swoje. Podczas II wojny światowej budynek został podpalony, a jego ściany przygotowano do wysadzenia. Ładunków na szczęście nie odpalono. Pałac miał więc sporo szczęścia. My również.

Wilanów miał być miejscem odpoczynku Jana III Sobieskiego i jego rodziny, ale skromnie i kameralnie zdecydowanie nie wyszło. Król kupił Milanów w 1677 roku, a powstająca później rezydencja połączyła elementy polskiego dworu, włoskiej willi i reprezentacyjnego pałacu w stylu francuskim. Bogato dekorowane fasady pełne są odniesień do monarchy, jego zwycięstw i królowej Marysieńki. Potem kolejni właściciele dokładali swoje, ale zasadniczy charakter rezydencji przetrwał. W 1805 roku Stanisław Kostka Potocki udostępnił zgromadzoną tu kolekcję publiczności, tworząc jedno z pierwszych polskich muzeów. Czyli do Wilanowa przyjeżdżamy nie tylko do pałacu. Przyjeżdżamy do pałacu, muzeum i ogrodów, które od ponad dwóch stuleci można oglądać bez królewskiego zaproszenia.

Łańcut najlepiej potraktować jak małe arystokratyczne miasteczko. Sam pałac to dopiero początek. Są reprezentacyjne wnętrza, rozległy park, stajnie, wozownia i jedna z największych atrakcji całego kompleksu, czyli kolekcja pojazdów konnych. Historyczny zbiór związany z rodziną Potockich liczy 55 pojazdów, a kolekcja muzealna jeszcze więcej. Zachowały się również dawne pomieszczenia stajenne, siodlarnie i ogromna hala zaprzęgowa. Piękny dowód na to, że życie w magnackiej rezydencji nie kończyło się na balach i pięknych salonach. Tu trzeba było jeszcze gdzieś trzymać konie, powozy i całą tę logistykę wielkiego świata.
W Kozłówce największą atrakcją nie jest przepych sam w sobie. Jest nią autentyczność. Pałac Zamoyskich zachował ogromną część dawnego wyposażenia: meble, obrazy, lustra, piece kaflowe, tkaniny i przedmioty codziennego użytku. Dzięki temu wnętrza nie wyglądają jak współczesna próba odtworzenia życia arystokracji. One naprawdę nim “pachną”. Do tego dochodzą park i pałacowa kaplica inspirowana kaplicą królewską w Wersalu. A na deser coś z zupełnie innej epoki: Galeria Sztuki Socrealizmu. Niewiele jest miejsc, w których jednego dnia można oglądać arystokratyczny salon i portrety komunistycznych przywódców. Kozłówka to umożliwia.

Moszna nie zna pojęcia „za dużo”. Ma 365 pomieszczeń, 99 wież i wieżyczek, około 7 tys. m² powierzchni i park ze starymi dębami oraz lipami. Eklektyczna bryła powstawała etapami i właśnie dlatego wygląda tak, jakby kilku architektów dostało zadanie stworzenia pałacu z bajki, a potem nikt nie kazał im się ograniczać. Są neogotyckie wieże, dekoracyjne szczyty, różne skrzydła i sylwetka, której nie sposób pomylić z żadną inną rezydencją w Polsce. Co ważne, Moszna to nie tylko fasada do zdjęcia. Można zwiedzać wnętrza, spacerować po parku, a nawet zostać na noc.

Nieborów i Arkadię najlepiej zwiedzać w komplecie. Pałac w Nieborowie powstał pod koniec XVII wieku według projektu Tylmana z Gameren, a późniejsi właściciele, Radziwiłłowie, wypełnili go sztuką, książkami, meblami i pamiątkami zbieranymi przez pokolenia. Tu panuje porządek, geometria i magnacka elegancja. Kilka kilometrów dalej Helena Radziwiłłowa urządziła sobie coś zupełnie innego: romantyczną Arkadię z pawilonami, ruinami i odniesieniami do antyku. Nieborów reprezentuje więc rozum i reprezentację, Arkadia emocje i fantazję. Określenie takiego pałacowego zestawu wersją „dla niej i dla niego” byłby dużym uproszczeniem, ale duet faktycznie sprawdza się znakomicie.

Pałac Branickich w Białymstoku miał pokazać, że imponującą europejską rezydencję można stworzyć również z dala od Warszawy czy Paryża. Jan Klemens Branicki nie oszczędzał ani na architektach, ani na ogrodach. Przy rozbudowie pracowali m.in. Tylman z Gameren, Zygmunt Deybel i Jakub Fontana, a barokowy pałac został połączony z rozległym, geometrycznie zaplanowanym ogrodem. W XVIII wieku bywali tutaj artyści, poeci i koronowane głowy. Dziś w pałacu mieści się Uniwersytet Medyczny, więc zamiast magnatów po korytarzach chodzą studenci. Ogrody nadal jednak świetnie wywiązują się ze swoejgo pierwotnego zadania – imponują.

Pszczyna ma coś, czego nie da się po prostu zamówić u konserwatora. Oryginały. Zachowało się około 80 proc. wyposażenia wnętrz z przełomu XIX i XX wieku, dlatego w reprezentacyjnych salach oglądamy w dużej mierze autentyczne meble, lustra, żyrandole i dekoracje, a nie współczesną scenografię „w dawnym stylu”. Rezydencja gościła cesarza Wilhelma II, a jedną z jej najsłynniejszych mieszkanek była księżna Daisy von Pless. Jej prywatne apartamenty również można dziś oglądać. Potem warto wyjść do rozległego parku. A jeśli komuś po kilku godzinach pałacowego przepychu potrzeba odmiany, niedaleko czekają żubry. Pszczyna posiada szeroki repertuar atrakcji.
Barokowo-klasycystyczna rezydencja Raczyńskich w Rogalinie powstała w XVIII wieku, a przy urządzaniu jej wnętrz pracowali m.in. Dominik Merlini i Jan Chrystian Kamsetzer. Dziś obok pałacowych sal można zobaczyć galerię malarstwa z pracami m.in. Matejki, Malczewskiego i Wyspiańskiego. Ale Rogalin ma jeszcze trzech bohaterów stojących na zewnątrz: słynne dęby Lech, Czech i Rus. I właściwie trudno zdecydować, czy przyjeżdża się tu bardziej dla Raczyńskich, obrazów czy drzew. Najlepiej nie wybierać.
Kurozwęki są miejscem dla tych, którzy lubią analizować jak architektura zmienia się razem z historią. Zaczęło się od murowanego zamku rycerskiego. Potem był dwór obronny, a ostatecznie powstała barokowo-klasycystyczna rezydencja. W zespole zachowały się również oficyna, oranżeria, dawne stajnie i fragment angielskiego parku z okazałymi platanami. Kolejni właściciele, Kurozwęccy, Lanckorońscy, Sołtykowie i Popielowie, dokładali własne warstwy. Dzięki temu pałac wygląda trochę jak podręcznik historii architektury.
Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim już samą skalą zdradza, że jego właścicielka nie planowała skromnej wiejskiej willi. Marianna Orańska odziedziczyła tutejsze dobra po matce, a w 1838 roku Karl Friedrich Schinkel przygotował projekt jej letniej rezydencji. Budowę rozpoczęto rok później, a pracami na miejscu kierował Ferdynand Martius. Pałac wyrósł na wzgórzu jako monumentalna, historyzująca budowla z dziedzińcami, tarasami i rozległym założeniem krajobrazowym. Sama Marianna aktywnie wpływała na funkcjonalność rezydencji, nie była więc wyłącznie fundatorką podpisującą rachunki. Potem przyszły zniszczenia, grabieże i dekady zaniedbań. Dziś miejsce stopniowo odzyskuje dawną formę, więc równie ciekawa jak XIX-wieczna historia pałacu jest jego obecna druga młodość.
Pałac Potockich w Radzyniu Podlaskim to rokoko, które nie boi się rozmachu. XVIII-wieczna rezydencja Eustachego Potockiego została ukształtowana przez Jakuba Fontanę na wzór francuskiego założenia entre cour et jardin, czyli z reprezentacyjnym dziedzińcem przed pałacem i ogrodem po drugiej stronie. Rzeźbiarską dekorację przygotował Jan Chryzostom Redler, a symbolicznych detali jest tu tyle, że warto czasem przestać patrzeć na całą fasadę i przyjrzeć się fragmentom. Boczne skrzydła, bramy zwieńczone obeliskami i rozbudowana kompozycja sprawiają, że Radzyń potrafi zaskoczyć nawet osoby przekonane, że największe pałacowe hity znajdują się wyłącznie w Warszawie czy Krakowie.
Waplewo Wielkie jest mniej widowiskowe niż Moszna czy Kamieniec, za to znacznie bardziej intymne. To dawna siedziba rodu Sierakowskich, dziś mieszcząca Muzeum Tradycji Szlacheckiej. Wnętrza zaaranżowano tak, by przywoływały dawny charakter ziemiańskiego domu: są rodzinne portrety, meble, trofea myśliwskie i obrazy eksponowane zgodnie z XIX-wieczną modą. Część dzieł wróciła tu dzięki potomkom dawnych właścicieli. Sierakowscy traktowali swoją rezydencję nie tylko jako dom, ale też jako miejsce pielęgnowania polskiej kultury pod pruskim zaborem. Dlatego Waplewo bardziej niż pałacowym przepychem działa atmosferą domu, w którym sztuka i historia były częścią codzienności.
Pałac myśliwski w Antoninie zupełnie nie przypomina większości konkurentów. Karl Friedrich Schinkel zaprojektował go dla księcia Antoniego Radziwiłła na planie krzyża greckiego, a budowlę wzniesiono w latach 1821-1826. Z zewnątrz wygląda na drewnianą, choć konstrukcja wykorzystuje również mur pruski. Najważniejszy gość? Fryderyk Chopin. Kompozytor przebywał w Antoninie, muzykował z Antonim Radziwiłłem i właśnie tutaj pracował nad Polonezem C-dur na wiolonczelę i fortepian.

W Ostromecku jeden pałac najwyraźniej uznano za zbyt mało ambitny pomysł. Są więc dwa. XVIII-wieczny Pałac Stary reprezentuje saskie rokoko, natomiast klasycystyczny Pałac Nowy powstał w XIX wieku i był siedzibą rodziny Schönborn-Alvensleben. Oba stoją w rozległym, 36-hektarowym parku, którego kompozycję współtworzył słynny pruski ogrodnik Peter Joseph Lenné. W Starym Pałacu można oglądać bogatą kolekcję zabytkowych fortepianów, w Nowym zachowane i rekonstruowane wnętrza oraz kolekcje. A pomiędzy nimi kilka tysięcy drzew, w tym dziesiątki pomników przyrody.
Najbardziej klimatyczne ruiny. Idealny stan? Nie tym razem
W przypadku ruin liczą się autentyczne fragmenty architektury, czytelna historia miejsca, krajobraz i atmosfera, której nie da się stworzyć świeżą warstwą tynku. Nominowane są: Zamek Królewski w Chęcinach, Zamek Ogrodzieniec, Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, zamek krzyżacki w Radzyniu Chełmińskim, Zamek Świny, Zamek Grodno, Zamek w Janowcu, Zamek Książąt Mazowieckich w Czersku, Zamek Rabsztyn, Zamek Bolków, Zamek Tenczyn, Zamek w Czorsztynie, Pałac w Kopicach, Zamek Chojnik i Zamek Krzyżacki w Toruniu.

Chęciny mają metrykę sięgającą przełomu XIII i XIV wieku. Warownia pełniła funkcję królewskiej siedziby, miejsca ważnych zjazdów i więzienia. W XXI wieku przeprowadzono tu szeroką rewitalizację, ale obiekt pozostał trwałą ruiną.
Ogrodzieniec właściwie wyrasta ze skał. Zamek stoi na Górze Janowskiego, najwyższym wzniesieniu Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, a jego mury wykorzystują naturalne wapienne formacje. Gotycką warownię później rozbudowano w rezydencję, a pożar z początku XVIII wieku przyspieszył jej upadek. Ruina? Tak. Ale za to jaka.
Krzyżtopór nie jest typowym średniowiecznym zamkiem. Powstał w XVII wieku jako palazzo in fortezza, czyli pałac połączony z systemem fortyfikacji bastionowych. Innymi słowy: miało być reprezentacyjnie, ale na wszelki wypadek również bardzo trudno się tu dostać. Do dziś czytelny jest układ rezydencji, dziedzińców i umocnień.
Radzyń Chełmiński przypomina o krzyżackiej historii ziemi chełmińskiej. Zachowane ruiny ceglanej warowni nadal pozwalają odczytać skalę dawnego zamku. Jeden z tych obiektów, które najlepiej ogląda się z pewnego dystansu. Dopiero wtedy widać, ile właściwie zostało.

Świny są mniej znane niż pobliski Bolków, za to historia jest tu długa i nieco bardziej surowa. Ruiny przez wiele lat zabezpieczano przed dalszym zniszczeniem, a już przed II wojną światową obiekt był udostępniany turystom. Dolny Śląsk ma słabość do zamków na wzgórzach. My też.
Grodno w Zagórzu Śląskim zmieniało właścicieli, było rozbudowywane, niszczone i ostatecznie straciło znaczenie militarne. W XIX wieku ruinę zabezpieczono przed rozbiórką, dzięki czemu dziś można zwiedzać zachowane części zamku i oglądać okolicę z zamkowego wzgórza.
Janowiec ma jeszcze inną historię. Budowę nowoczesnej na swoje czasy twierdzy rozpoczął w XVI wieku hetman Mikołaj Firlej, a później rezydencję przebudowywał m.in. Santi Gucci. Dziś ruiny górują nad doliną Wisły, a panorama z zamku obejmuje m.in. okolice Kazimierza Dolnego.
W Czersku zachowały się trzy wieże i duże fragmenty murów gotyckiego zamku książąt mazowieckich. Warownię wzniesiono na przełomie XIV i XV wieku za Janusza I Starszego. Później należała m.in. do królowej Bony, a podczas potopu szwedzkiego została poważnie zniszczona.
Rabsztyn to kolejny mocny punkt jurajskiego krajobrazu i Szlaku Orlich Gniazd. Ruiny stoją na wapiennym wzgórzu, więc historia ma tutaj solidne wsparcie natury. W tej kategorii to właściwie idealne połączenie.
Bolków może się pochwalić jedną z najbardziej charakterystycznych sylwetek na Dolnym Śląsku. XIII-wieczna warownia związana była z księciem Bolkiem I Surowym, a dziś zachowana jest jako trwała ruina i oddział muzealny. Z wieży można oglądać okolicę, a zamkowe mury regularnie stają się scenerią wydarzeń historycznych i kulturalnych.
Tenczyn w Rudnie przez stulecia był siedzibą możnego rodu Tęczyńskich. Początki założenia sięgają XIV wieku, a zamek rozbudowywano zarówno jako warownię, jak i rezydencję. Stoi wysoko na Grzbiecie Tenczyńskim, więc znów mamy sytuację, w której krajobraz podbija walory wizualne.
Zamek w Czorsztynie powstał oczywiście dużo wcześniej niż obecne Jezioro Czorsztyńskie. Dziś jednak właśnie jego tafla, Pieniny i widoczny po drugiej stronie zamek w Niedzicy tworzą najbardziej rozpoznawalną panoramę ruin. To jedno z tych miejsc, gdzie przed wizytą warto sprawdzić prognozę pogody. Widok naprawdę jest tu częścią atrakcji.
Pałac w Kopicach jest w tym zestawieniu wyjątkiem. Nie oglądamy ruin średniowiecznej warowni, lecz dawnej rezydencji pałacowej. Budowla przetrwała wojnę, ale po 1945 roku została zdewastowana, a w 1956 roku wybuchł w niej pożar. Obecny stan jest więc przede wszystkim skutkiem powojennych losów obiektu.
Chojnik wymaga od zwiedzających trochę wysiłku, bo zamek stoi na górze nad Kotliną Jeleniogórską. Warownia powstała w XIV wieku, a po uderzeniu pioruna i pożarze w 1675 roku została opuszczona. Dziś z wieży można oglądać panoramę Karkonoszy.

Na koniec zamek krzyżacki w Toruniu, jeden z najstarszych elementów krzyżackiego miasta. Powstawał od XIII wieku i miał nietypowy plan podkowy. W 1454 roku toruńscy mieszczanie zdobyli i zburzyli zamek podczas wystąpienia przeciw zakonowi. Zostały ruiny, za to z bardzo konkretną historią.
Najlepszy hotel zamkowo-pałacowy. Zwiedzanie i zameldowanie
Tutaj pytanie brzmi trochę inaczej. Nie tylko: „który obiekt chcę zobaczyć?”, ale też: „w którym chciałbym obudzić się rano?” W kategorii znalazły się obiekty dostępne na Travelist.pl: Zamek Kliczków, Zamek Janów Podlaski, Hotel Zamek na Skale, Pałac Brunów, Hotel Krasicki History & SPA, Moszna Zamek, Zamek Czocha, Zamek Topacz Resort & Art Spa, Hotel Zamek Ryn, Hotel St. Bruno, Manor House SPA, Pałac Mortęgi Hotel & SPA, Hanza Pałac Wellness & Spa, Hotel Pałac Alexandrinum i Hotel Pałac Pakoszów.
Reprezentacja Dolnego Śląska jest szczególnie mocna. Zamek Kliczków łączy historyczne wnętrza ze strefą SPA i ofertą wypoczynkową, Hotel Zamek na Skale 4* dokłada do zabytkowej scenerii bliskość Kotliny Kłodzkiej, Pałac Brunów stawia na bardziej kameralny pałacowy relaks, a Zamek Topacz Resort & Art Spa 4* rozwija cały resort wokół historycznego zespołu. Jest też Hotel Pałac Pakoszów 5*, działający w XVIII-wiecznej rezydencji w Kotlinie Jeleniogórskiej. Na Warmii i Mazurach wyróżnia się Hotel Zamek Ryn 4*, działający w odrestaurowanym XIV-wiecznym zamku krzyżackim między jeziorami Ołów i Ryńskim. Historyczna bryła nie oznacza przy tym średniowiecznych warunków. W obiekcie działa m.in. strefa basenowa i saunarium.
Hotel Krasicki History & SPA 4* zajmuje z kolei zabytkowe przedzamcze Zamku Biskupów Warmińskich w Lidzbarku Warmińskim. To ważne rozróżnienie, bo sam hotel nie jest średniowiecznym zamkiem. Współczesna część wypoczynkowa obejmuje m.in. basen i wellness. W regionie nominowane są także Hotel St. Bruno 4* w Giżycku i Pałac Mortęgi Hotel & SPA 4*, a nieco dalej Hanza Pałac Wellness & Spa 4* w Rulewie. Wspólny mianownik? Historyczne otoczenie połączone z tym, czego oczekujemy od współczesnego wypoczynku: restauracją, wellness, ofertą dla par czy rodzin.
Manor House SPA 4* w Chlewiskach poszedł jeszcze mocniej w stronę relaksu. Hotel działa w zespole pałacowo-parkowym i koncentruje ofertę wokół wellness. Obecnie jest obiektem przeznaczonym dla osób dorosłych. Pałac Alexandrinum 4* leży blisko Warszawy i łączy pałacową scenerię z basenem, sauną, jacuzzi i zapleczem rekreacyjnym. Są też obiekty, które pojawiają się w rankingu w podwójnej roli. Moszna Zamek i Zamek Czocha można zwiedzać, ale można również zostać w nich na noc. Obok nich jest Zamek Janów Podlaski, czyli historyczny kompleks hotelowy z ofertą wypoczynkową dla par i rodzin.
Ulubiony zamek lub pałac Polaków. Tu kandydatów wybieracie sami
Cztery kategorie mają gotowe nominacje. Piąta nie ma żadnej. W kategorii Ulubiony zamek lub pałac Polaków możecie wpisać dowolny obiekt w kraju. Nie musi znaleźć się na żadnej z naszych list. Może to być monumentalny Malbork, niewielki pałac z rodzinnego regionu, ruiny odwiedzane od lat albo miejsce odkryte zupełnie przypadkiem podczas weekendowej wycieczki.
Po oddaniu głosu można dodatkowo napisać, dlaczego właśnie ten obiekt zasługuje na Wasze wyróżnienie, i wziąć udział w konkursie. Na autora najlepszego uzasadnienia czeka 1500 zł w środkach Travelist.pl oraz rodzinny pakiet do Bałtowskiego Kompleksu Turystycznego z noclegiem. Nagrody otrzymają również zdobywcy drugiego i trzeciego miejsca. Głosowanie i przyjmowanie zgłoszeń konkursowych trwa do 14 października 2026 r. Laureatów konkursu poznamy 21 października, a wyniki Rankingu Polskich Zamków i Pałaców zostaną ogłoszone 28 października w Magazynie Travelist.
Teraz już wszystko zależy od Was. Który polski zamek lub pałac zasługuje na tron?
































