W Piechowicach, kilka minut od Szklarskiej Poręby i niedaleko Karpacza, powstało miejsce, którego nie da się wygodnie spakować do jednej turystycznej szufladki. Park rozrywki? Tak, ale pod dachem, bez klasycznych rollercoasterów, waty cukrowej i niekończących się kolejek do atrakcji. Kino? Trochę, choć tutaj ekran potrafi znaleźć się przed oczami, pod stopami, po bokach, a czasem… podejrzanie blisko żołądka. Muzeum nowych technologii? Też nie. Nikt nie każe tu stać nad gablotą i czytać tekstów na tabliczkach. Technologia jest po to, żeby rozkosznie podnieść tętno i figlarnie oszukać zmysły. Weszliśmy do Queriona – pierwszego hipermedialnego parku rozrywki w Polsce – żeby sprawdzić, co kryje się za tym całym AI, VR-em, interaktywnymi instalacjami i obietnicą wieloświata. A dziś zapraszamy i Was do immersyjnego portalu przyszłości.

¿Qué es Querion? Na progu portalu przyszłości

Do Queriona nie wchodzi się od razu jak na rollercoaster. Pierwszym etapem jest Pre-Show Wieloświata Querion – przestrzeń wspólna, rodzaj przejścia między zwykłym, choć nowoczesnym budynkiem, a mikroświatem zaprojektowanym od początku do końca pod zmysły. Nie doświadczymy tu od razu gwałtownych przeciążeń i nie poczujemy deszczu lejącego się z sufitu. Są światło, dźwięk, projekcje, dużo przestrzeni i wrażenie graniczące z przekonaniem, że ktoś świadomie zaplanował moment „przed”. To ważne, bo Querion jest miejscem intensywnym. Gdyby zaczął od najmocniejszego uderzenia, szybko stałby się tylko zbiorem efektów nastawionych na afekt. Tymczasem pierwsze minuty pozwalają wejść w jego język i przestawić się na różne tryby odbioru: ciekawość, rywalizację, zachwyt, dezorientację i ekscytację.

Źródło: materiały promocyjne parku (1. zdjęcie od lewej) i materiały własne redakcji

Obraz nie jest tu dekoracją. Dźwięk nie jest tłem. A przestrzeń pomiędzy atrakcjami nie jest przypadkowa. Zbigniew Kubiela, dyrektor generalny Hipermedialnego Parku Rozrywki Querion, tłumaczy nazwę i ideę miejsca nie przez technologię, ale przez emocje.

„To jest nazwa, która sama w sobie jest magiczna, jest wyjątkowa, jest jedyna, a chcieliśmy, żeby ta nazwa też intrygowała do zadania pytania: Querion? Co to jest?”.

A chwilę później dopowiada, czym to miejsce ma być w praktyce:

„Mówimy o przeżyciach, które generujemy w postaci obrazu, dźwięku, ruchu. I jedna osoba będzie odbierała to bardzo emocjonalnie, druga troszeczkę lżej, a dla trzeciej emocje będą zbyt wielkie, bo w wielu miejscach, wykorzystując te wszystkie techniki, oszukujemy zmysły”.

Magazyn Travelist: Bilety do Hipermedialnego Parku Rozwywki QUERION w Karkonoszach już w sprzedaży!
Źródło: materiały promocyjne parku https://querion.pl/

Zgrabna definicja? Nie tylko. Po przejściu całej trasy widać, że Querion jest zbudowany właśnie na takim „oszukiwaniu” zmysłów. Nie w sensie taniego triku, ale mądrze kontrolowanej iluzji. Rozum wie, że oto przed nami ekran, fotel, platforma, projekcja i zaprogramowany efekt. Ciało reaguje szybciej. I czasem ma swoje buntownicze zdanie.

Dlaczego Piechowice?

Można zapytać: dlaczego właśnie tutaj? Więc pytamy. W końcu format kojarzy się raczej z Tokio i Las Vegas aniżeli z niepozornymi Piechowicami liczącymi 6 tys. mieszkańców. Pada odpowiedź szczera i… praktyczna.

„Dlaczego w Karkonoszach? Dlatego, że w Karkonoszach jest wiele naszych hoteli. Karpacz, Szklarska Poręba, Świeradów, Łomnica: to są nasze hotele, tu są nasi goście i wiemy, że nasi goście szukają różnych atrakcji” – mówi dyrektor Zbigniew Kubiela, odnosząc się do zaplecza grupy Górskie Resorty, inwestora Queriona. 

Piechowice są dobrze zlokalizowane. Z Karpacza, Szklarskiej Poręby czy Łomnicy dojazd zajmuje około 10-15 minut. Ze Świeradowa-Zdroju mniej więcej pół godziny. W górskiej logistyce to blisko. Zwłaszcza gdy pogoda nagle uzna, że zamiast realizacji aktywnego  planu na łonie natury, czekają nas deszczowe chmury i… desperackie pytanie: „To co teraz robimy?”.

Querion to sprytne rozwiązanie na takie momenty i kryzysy: deszcz, upał, krótki zimowy dzień, przerwa po intensywnym trekkingu, rodzinny wyjazd, podczas którego część grupy pożąda doświadczeń i emocji, a część szuka po prostu dachu nad głową. Warto jednak powiedzieć uczciwie: nie jest to przestrzeń „chilloutu”. Querion nie służy do wyciszenia. Querion stworzono dla pobudzenia.

BMW na torze, czyli pierwszy wyrzut adrenaliny i… lekcja pokory

Pierwsze mocne zderzenie (nieprzypadkowy dobór słów) z technologią przychodzi w strefie Sim Racing. W teorii brzmi znajomo: symulator wyścigowy, samochód, tor, kierownica. W praktyce bardzo szybko okazuje się, że nie jest to niewinna „gra w jazdę”, tylko doświadczenie, które bezlitośnie testuje refleks, spokój i ambicję. Ambicję szczególnie. Najgorszy przeciwnik zawsze siedzi najbliżej.

Źródło: materiały promocyjne parku (1. zdjęcie od lewej) i materiały własne redakcji

Sim Racing

Siadam za kierownicą BMW, bo tak wybieram – podobnie jak poziom trudności przejażdżki. Przede mną duży, zakrzywiony ekran, pod ciałem fotel reagujący na to, co dzieje się na torze. Stanowisko GARRA ma oddawać fizykę jazdy, nie tylko obraz prędkości. I rzeczywiście: pierwszy zakręt wystarczy, by zrozumieć, że sportowa maszyna w świecie symulatora też nie wybacza zaniedbań w kwestii zasad ruchu drogowego. To atrakcja, w której emocje pojawiają się natychmiast. Nie trzeba być fanem sportów motorowych… ani nawet mieć prawa jazdy. Wystarczy chęć, by przejechać lepiej niż przed chwilą. Jeszcze raz. Szybciej. Bez błędu. Querionowe bolidy nie potrzebują rozbudowanej narracji ani merytorycznej rekomendacji. Tu po prostu wciska się pedał gazu. 

Spektakl immersyjny – kiedy obraz wylewa się z ram

Po Sim Racing przechodzimy do sali immersyjnej, w której obraz obejmuje ściany i podłogę. Nie ma jednego ekranu przed nami. Ekranem staje się całe pomieszczenie.

Oglądamy „Planet of Wildlife”, doświadczenie poświęcone światu zwierząt i ekosystemom Ziemi. To produkcja zrealizowana we współpracy z ORF Universum, czyli przyrodniczą marką dokumentalną austriackiego nadawcy ORF, oraz WWF. I to czuć. Nie oglądamy tu obrazków syntetycznej przyrody z banku efektów, tylko materiał, który ma dokumentalną bazę, „przetłumaczoną” na język projekcji 360 stopni, dźwięku i przestrzeni.

Patrzymy i liczymy. Za projekcję w sali odpowiada kilkanaście rzutników umieszczonych pod sufitem. Ich zadanie jest proste tylko w teorii: zszyć obraz tak, żeby ściany i podłoga przestały być ścianami i podłogą, a zaczęły funkcjonować jak jedno otaczające nas środowisko.Odkrywamy kolejne kontynenty, przyrodę od lasów deszczowych po sawanny. To część bardziej edukacyjna, ale bez szkolnej dosłowności. Dzieci mogą śledzić zwierzęta i reagować na ruch obrazu, dorośli mają czas zobaczyć skalę mappingu i sposób, w jaki sala „znika” pod projekcją.

Sam format nie jest polskim widzom zupełnie obcy. Kto był na wystawie „Van Gogh & Vincent” w Krakowie, ten zna już przyjemność wejścia do środka obrazu, zamiast oglądania go z bezpiecznego dystansu. Podobne doświadczenia można znaleźć także podczas wypraw w okolice Balatonu, w CODE Digital Experience Centre w Veszprém. Tam, w przestrzeni Hexagon, prezantowany jest immersyjny projekt poświęcony Tivadarowi Csontváryemu Kosztce.

Magazyn Travelist: Sprawdzamy Querion - foto promocyjne Parku
Źródło: materiały promocyjne parku https://querion.pl/

Najważniejsze jest nie to, ile sprzętu pracuje nad efektem, lecz jak zmienia się pozycja widza. Nie siedzimy w rzędzie. Nie patrzymy w jedną stronę. Możemy się obracać, szukać detali, śledzić ruch, zostać otoczeni obrazem.

Karkonosze i Kotlina Jeleniogórska w wersji immersyjnej

Sala immersyjna udowadnia, że Querion może być nie tylko ekscytującą atrakcją pod dachem, ale też skutecznym narzędziem opowiadania o regionie. Jednym z takich wątków jest projekcja „Pałace i Ogrody Kotliny Jeleniogórskiej”. To ważne, bo park nie musi działać wyłącznie jako alternatywa dla wyjścia w góry. Może też podpowiadać, dokąd ruszyć.

Kubiela podkreśla, że repertuar ma być grupowany w bloki, tak aby rezerwując bilet na konkretny dzień i godzinę, gość wiedział, podobnie jak w kinie, jaki seans zobaczy. Z perspektywy odwiedzających to sensowne rozwiązanie: Querion łączy kilka różnych języków opowieści, od przyrodniczego dokumentu po futurystyczną przygodę, więc jasny repertuar ułatwia dopasowanie wizyty do nastroju, wieku i oczekiwań grupy.

A jeśli projekcja o pałacach i ogrodach rzeczywiście zachęci widzów do późniejszej wycieczki po Kotlinie Jeleniogórskiej, park stanie się czymś więcej niż atrakcją na niepogodę. Może zamienić się multimedialną bramę do regionu.

Explorer 270°: futurystyczne miasto, pickup i przejażdżka z przeszkodami

Po spektaklu immersyjnym przechodzimy na Platformę Explorer 270°. Tu zmienia się pozycja widza. Stoimy na ruchomej platformie, trzymamy się barierek i… od razu stajemy się turystami na pace pickupa. Na trzech ścianach rozciąga się futurystyczne Megapolis Wielkie. Z głośników słychać przewodnika, który bardzo chciałby poprowadzić zwykłą wycieczkę po mieście przyszłości. Tyle że miasto szybko okazuje się mniej przewidywalne, niż obiecywał. Pojawiają się policyjne pościgi, ostre zakręty, gangsterskie porachunki, zabawne dialogi i tempo, które nie pozwala spokojnie „oglądać”.

Car Chase

„Car Chase” jest czymś więcej niż pokazem platformy. Obraz obejmuje przód i boki, podłoga reaguje na ruch auta, a całość ma formę krótkiego filmu akcji. Ciało łapie równowagę, oczy podziwiają architekturę miasta, a głowa próbuje nadążyć za narracją.

To także pierwsza atrakcja, przy której mocniej wybrzmiewa zakulisowy temat Querion Media Studio. „Car Chase” nie jest przypadkową produkcją kupioną po to, by wypełnić salę. To film stworzony przez QMS. Jakub Ciesek, Studio Director & Art Director w Querion Media Studio, opowiada o podejściu studia do repertuaru: Querion od początku myśli nie tylko o sprzęcie i salach, ale też o własnym świecie – z bohaterami, kontynuacjami, nawiązaniami i produkcjami, które mogą pojawiać się z czasem.

Źródło: materiały promocyjne parku (1. zdjęcie od lewej) i materiały własne redakcji

Ciesek podkreśla też jakość obsady głosowej. W produkcjach QMS mają pojawiać się aktorzy znani m.in. z „Zwierzogrodu” i „Krainy Lodu”. Dla dzieci frajda. Dla dorosłych: gra w „skąd ja znam ten głos?”. Potencjalnie bardzo wciągająca.

AI bez zadęcia. Po co strefa edukacyjna w parku rozrywki?

Po Platformie Explorer 270° trafiamy do strefy edukacyjnej sztucznej inteligencji. Przypadek? Nie sądzę. Raczej dobrze zaprojektowana ścieżka. Po serii atrakcji opartych na efektach przychodzi moment na krótkie wyjaśnienie, co stoi za podobnymi technologiami.

Źródło: materiały promocyjne parku (1. zdjęcie od lewej) i materiały własne redakcji

Pobyt w tej strefie zaczyna się od projekcji wykładu dr. hab. Tomasza Kajdanowicza. To przystępne wprowadzenie do pojęć, które często pojawiają się w rozmowach o nowych technologiach: sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego, sieci neuronowych, modeli językowych, awatarów czy generatorów grafiki. Kajdanowicz tłumaczy sztuczną inteligencję jako pracę na danych, algorytmach i wzorcach. Uczenie maszynowe to sposób, w jaki systemy uczą się rozpoznawać zależności, a sieć neuronowa jest strukturą, którą można trenować. Rozmowa z modelem językowym, awatarem czy generatorem grafiki to z kolei interfejs, czyli sposób kontaktu człowieka z technologią. Ważne jest też odczarowanie samego pojęcia AI. Za rozwiązaniami, które z zewnątrz mogą wyglądać jak rozmowa, obraz albo kreatywna decyzja maszyny, stoją obliczenia, energia, pamięć, serwery, ludzie i konkretne decyzje projektowe. To nie magia, tylko zaawansowana technologia wymagająca zaplecza.

Nie jest to najbardziej widowiskowa część trasy, ale potrzebna – porządkuje doświadczenie i pokazuje, co stoi za cyfrowymi efektami.

Cinema 4/5D: tu film ma własną pogodę

Po strefie AI tempo zwiedzania i tętno znów przyspieszają. W Cinema 4/5D technologia nie jest już tematem opowieści, tylko jej fizycznym narzędziem. Oglądamy, choć trafniejsze będzie stwierdzenie: bierzemy udział w projekcji i przygodzie, „Storm Riders” – przygodową animację, której akcja szybko przenosi się także poza ekran. Są okulary 3D, ruchome fotele z wbudowanym „czymś”, co roboczo można określić funkcją masażu, podmuchy powietrza, wibracje i mgiełka wodna. Fabuła zaczyna się od wyschniętego jeziora i tajemnicy pod jego dnem, a sala dopowiada ją… ruchem, wodą, powietrzem i drżeniem fotela.

Partytura efektów

Dopiero rozmowa z gospodarzami obiektu uświadamia, ile pracy kryje się za tym, co widz odbiera jako płynny ciąg zdarzeń. Nowa projekcja to nie tylko przygotowanie filmu i wgranie go do systemu. W przypadku atrakcji takich jak Explorer, Flying Theater czy kino 5D trzeba stworzyć osobny scenariusz bodźców: kiedy fotel ma się przechylić, kiedy platforma powinna zadrżeć, kiedy pojawi się podmuch powietrza, deszcz, światło albo dźwięk. Dyrektor Queriona opisuje ten proces, przywołując porównanie ze świata muzyki.

„To jest takie rozpisanie muzyki na poszczególne instrumenty, napisanie partytury, którą dyrygent przygotowujący tę animację mógł ułożyć dla danej projekcji, dla danego filmu”.

Dobra metafora dla zobrazowania technicznej logiki Queriona. Jeśli któryś „instrument” wejdzie za późno, iluzja zaczyna się rozklejać.

Źródło: materiały promocyjne parku (1. zdjęcie od lewej) i materiały własne redakcji

Dopytujemy również o zapachy, często kojarzone z doświadczeniami 5D. W Querionie ten efekt jest na razie traktowany ostrożnie – tak, by nie dokładać bodźców bez sprawdzenia, jak zareagują na nie osoby wrażliwe sensorycznie czy alergicy. Egoistycznie trochę żałuję… ale też gratuluję odpowiedzialnego podejścia i decyzji. Nastawienia nie pod folder reklamowy, ale pod komfort realnych gości.

Flying Theater: kosmos na wielki finał

Flying Theater zostaje na koniec i trudno o lepszy finał. Gdyby pojawił się wcześniej, wszystko po nim miałoby kłopot z utrzymaniem wysokiego poziomu ekscytacji.

Magazyn Travelist: Sprawdzamy Querion - foto promocyjne Parku
Źródło: materiały promocyjne parku https://querion.pl/

Zanim jednak zajmiemy miejsca, trafiamy do osobnej sali pre-show, gdzie przed czymś na kształt multimedialnego totemu zostajemy wprowadzeni w fabułę. To krótki wstęp, który porządkuje historię przed przejściem do właściwej atrakcji. Dzięki temu za chwilę nie oglądamy przypadkowej sekwencji obrazów, tylko… rozpoczynamy kosmiczną wyprawę.

Siadamy w fotelach, zapinamy pasy i… zaczyna się kosmos! Rzędy siedzeń obracają się o 180° w stronę ogromnego, sferycznego ekranu o średnicy ponad 1000 cali. W tej chwili naprawdę uświadamiamy sobie, gdzie jesteśmy. W zależności od poziomu fotele wiszą jedno, dwa, trzy albo cztery piętra nad podłogą. To nie jest wyłącznie ekranowa iluzja wysokości. Ta wysokość istnieje naprawdę.

Rozum wie, że jesteśmy bezpiecznie przypięci. Błędnik ma w tym temacie własne zdanie. Ogromny ekran wypełnia całe pole widzenia, fotel zaczyna drżeniem reagować na obraz, a wysokość nad podłogą robi swoje. Nie tylko obserwujemy lot. Przez chwilę naprawdę go doświadczamy. To najbardziej spektakularna atrakcja Queriona. Przez kilka minut świat jest większy, a my trochę mniej pewni siebie. I… dobrze nam tak.

Bezpieczeństwo, czyli pasy to nie sugestia

Przy Flying Theater szczególnie mocno wybrzmiewa kwestia bezpieczeństwa. Na każdym piętrze pracownik fizycznie sprawdza zapięcie pasów. I porównuje tę atrakcję do podróży samolotem:

„Jesteśmy trochę takim samolotem, w którym udajemy się w podróż w nieznane i musimy zachować względy bezpieczeństwa”. – wyjaśnia dyrektor Hipermedialnego Parku Rozrywki.

To nie jest detal. Querion nie stawia nas w roli biernego odbiorcy seansów. Są tu światła, ruch, wysokość, wibracje, woda, dźwięk i efekty przestrzenne. Osoby z epilepsją, nadwrażliwością na bodźce, problemami z błędnikiem, chorobą lokomocyjną albo innymi ograniczeniami zdrowotnymi powinny realnie ocenić swoje możliwości i skrupulatnie przeczytać regulamin oraz komunikaty przed wejściem. Atrakcje są świetne i mogą dostarczyć wiele błogiej radochy. Organizm też warto mieć po swojej stronie.

Korytarz lustrzany: selfie point między rzeczywistością a wieloświatem

Po Flying Theater wracamy przez korytarz lustrzany. Teoretycznie to tylko przejście, w praktyce jedna z najbardziej zapadających w pamięć przestrzeni Queriona. Lustra, światła LED, dym, projekcje i odbicia robią swoje: goście zwalniają, poprawiają włosy, wyciągają telefony i niemal odruchowo wchodzą w tryb zdjęciowy.  

„Zaobserwowałem, że nagle panie prostują się i mają wrażenie, jakby były na jakimś pokazie mody”. – zauważa dyrektor Queriona. 

Magazyn Travelist: Sprawdzamy Hipermedilany Park Rozrywki Querion - korytarz lustrzany

Proszę bardzo. Nie samą grawitacją żyje park rozrywki. Czasem wystarczy lustro, światło i odrobina teatralnej magii. To także dobre miejsce na zdjęcia, bo podczas seansów fotografowanie jest ograniczane z bardzo konkretnych powodów. Chodzi nie tylko o komfort innych widzów, ale też o bezpieczeństwo. Telefon wypuszczony z ręki na ruchomej platformie albo wysoko we Flying Theater zamienia się w pocisk. Mały, drogi i bardzo niebezpieczny.

VR i Circulum: gogle na rozpoznanie, karuzela 360° na dokładkę

Po głównej trasie zostaje nam jeszcze strefa VR: gogle, kontrolery, cyfrowe światy, gry i filmy. Strefa VR jest częścią wybranych biletów, ale można też kupić osobny bilet obejmujący VR, hol główny i korytarz lustrzany. To dobra opcja „na rozpoznanie” dla tych, którzy zaraz po wejściu chcą najpierw sprawdzić klimat miejsca.

Circulum, czyli karuzela 360°

Circulum to jedna z najbardziej charakterystycznych atrakcji Queriona. Według dyrektora Queriona to „coś, co nie ma swojego odpowiednika w ogóle nigdzie”: interaktywna karuzela 360 stopni z cylindrycznym ekranem o wysokości 6,5 metra i obwodzie 45 metrów. Uczestnicy siedzą w dwóch rzędach, fotele obracają się wokół własnej osi, a cała grupa bierze udział w grze – na start w Angry Birds.

Magazyn Travelist: Sprawdzamy Hipermedilany Park Rozrywki Querion
Źródło: materiały promocyjne parku https://querion.pl/

Przy tej skali technologia przestaje być niewidzialnym zapleczem, a staje się częścią doświadczenia. Projektory trzeba skoordynować piksel do piksela, obraz musi nadążać za ruchem, a iluzja nie może się rozjechać choćby o ułamek sekundy. To nie przesunięcie dekoracji. To chirurgia na iluzji.

Przewodnik, czyli sposób na kolejki i labirynt

Querion zwiedza, odkrywa się i doświadcza grupowo, z przewodnikiem i wejściem na konkretną godzinę. To nie tylko kwestia organizacji, ale ważny element całego doświadczenia. Obiekt jest trochę labiryntem: sale, korytarze, poziomy, strefy i przejścia wymagają prowadzenia, a przewodnik pomaga też zarządzać ruchem gości i ograniczać kolejki. Początkowo rozważano działanie każdej atrakcji osobno, ale model z przewodnikiem okazał się praktyczniejszy: zmniejsza ryzyko zatorów przy najpopularniejszych punktach i daje gościom poczucie bezpieczeństwa.

„Chcemy, żeby goście też czuli się zaopiekowani, bo jesteśmy takim troszeczkę też labiryntem i gdyby nie było tego naszego przewodnika, no to w tym labiryncie można byłoby się pogubić” – tłumaczy dyrektor Zbigniew Kubiela.

Uczciwie? Można byłoby. A zagubienie się w hipermedialnym parku rozrywki to jednak zbyt dosłowna forma immersji.

Za kulisami: 70 osób na miejscu i park, który nie śpi po zamknięciu

Z perspektywy gościa Querion to nowoczesny obiekt złożony z kilku sal. Z perspektywy organizacyjnej: duży technologiczny organizm. Na miejscu, jeśli doliczyć oddział techniczny, pracuje około 70 osób. Obiekt jest czynny dla gości od 10:00 do 22:00, ale po zamknięciu nie zapada cyfrowa cisza. Trwają działania eksploatacyjne, serwisowe i przygotowania do kolejnych dni.

Magazyn Travelist: Bilety do Hipermedialnego Parku Rozwywki QUERION w Karkonoszach już w sprzedaży!
Źródło: materiały promocyjne parku https://querion.pl/

Do tego dochodzi zespół pracujący we Wrocławiu, w Querion Media Studio, zespół finansowo-księgowy oraz osoby zaangażowane w koncepcję i uruchomienie inwestycji. Dyrektor Hipermedialnego Parku Rozrywki szacuje, że przy projekcie pracowało dużo ponad 100 osób.

Technologiczne zaplecze też jest większe, niż widać z fotela. Istnieją serwerownie, systemy zabezpieczeń i dublowanie funkcji. Na dachu są panele fotowoltaiczne, które mają pokrywać część zapotrzebowania energetycznego, a obiekt ma agregat prądotwórczy zapewniający bezpieczeństwo energetyczne. To ważne, bo słowo „cyfrowy” często brzmi enigmatycznie. Jakby wszystko działo się gdzieś w powietrzu. Tymczasem cyfrowość potrzebuje prądu, chłodzenia, serwerów, procedur i ludzi, którzy po 22:00 nie wychodzą z hasłem: „dobranoc, niech sobie lata samo”. Niech nie lata samo. Bardzo prosimy.

Querion Media Studio – architekci wirtualnego wieloświata

Jedną z najciekawszych decyzji przy tworzeniu Queriona było powołanie własnego studia produkcyjnego. Zamiast kupować gotowe treści i dopasowywać je do sal, zespół postawił na autorski, szyty na miarę repertuar. Tak powstało Querion Media Studio, działające we Wrocławiu i liczące dziś około 20 osób.

Jakub Ciesek, Studio Director & Art Director w Querion Media Studio, opowiada o nim nie jak o technicznym zapleczu, ale jak o kreatywnym laboratorium.

„Dla nas to jest wielka, wspaniała piaskownica, w której my się świetnie odnajdujemy”.

QMS odpowiada nie tylko za stronę wizualną i dźwiękową produkcji. Bierze też udział w projektowaniu fizycznych, interaktywnych elementów atrakcji. To ważne, bo w Querionie film rzadko jest po prostu filmem. Obraz musi współpracować z ruchem fotela, platformą, światłem, dźwiękiem, wodą, powietrzem i reakcją widza. Studio tworzy więc nie tyle „content”, ile całe doświadczenia. Zespół łączy kompetencje z różnych światów: animacji, CGI, pracy z materiałem live footage, projektowania postaci, riggingu, tekstur, udźwiękowienia, VR-u i mappingu 3D. Do tego dochodzi zaplecze techniczne, bez którego żaden z tych efektów nie zadziałałby na sali: serwery, sprzęt, pipeline produkcyjny i ciągłe testowanie. Ciesek sam wnosi do projektu ponad 20 lat doświadczenia w produkcji muzycznej, DJ-ingu i organizacji wydarzeń, co dobrze tłumaczy, dlaczego w opowieści o Querionie tak ważne są tempo, napięcie, dźwięk i precyzyjne prowadzenie emocji.

Punktem wyjścia jest własne uniwersum Queriona. Ciesek napisał powieść, która pełni rolę bazy wiedzy dla świata, bohaterów i kolejnych produkcji: „Ta powieść jest fundamentem, jeżeli chodzi o kreację artystyczną”.

Magazyn Travelist: Bilety do Hipermedialnego Parku Rozwywki QUERION w Karkonoszach już w sprzedaży!
Źródło: materiały promocyjne parku https://querion.pl/

Są bohaterowie, wieloświat, narracje, emocje i plany na kolejne produkcje. Brzmi bardziej jak budowanie własnego uniwersum niż zaplecze atrakcji turystycznej. I dobrze. Jeśli Querion ma zachęcać do powrotów, potrzebuje nie tylko sprzętu. Potrzebuje historii.

Proces produkcji też jest bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać. Najpierw jest pytanie o emocje. Co widz ma poczuć? Zachwyt? Napięcie? Śmiech? Lekki niepokój, ale bez straszenia najmłodszych? Dopiero potem przychodzą scenariusze, koncepty, referencje, animacje, postaci, dźwięk i postprodukcja. Ciesek porównuje ten proces do pracy nad wysokiej jakości animacją kinową. Jak tłumaczy, nawet pięciominutowy animowany przelot nad górami, bez postaci, może zająć około sześciu miesięcy pracy z udźwiękowieniem, lektorem i postprodukcją. To nie jest „wgranie nowego filmu”, tylko miesiące pracy kreatywnej i technicznej.

W rozwoju repertuaru ważne są kolejne własne produkcje, między innymi w klimacie kosmicznym i fantasy, treści VR oraz mapping 3D, który może pojawiać się niespodziewanie w zakamarkach, na ścianach czy lustrach. Poszczególne filmy i doświadczenia mają łączyć się w większą opowieść. Querion chce być miejscem, do którego wraca się nie tyle po te same efekty, co po kolejne rozdziały historii.

Pierwszy taki park w Europie… i pomysł na Bałtyk

W rozmowie o przyszłości okazuje się, że Querion w Piechowicach nie jest jednorazowym eksperymentem, ale początkiem większego projektu.

„Rozpoczęliśmy budowę drugiego Queriona w Kołobrzegu” – mówi dyrektor Queriona Zbigniew Kubiela.

To mocna informacja. Mówimy przecież nie tylko o pierwszym takim obiekcie w Polsce, ale o formacie określanym jako pierwszy tego typu hipermedialny park rozrywki w Europie. Kolejna lokalizacja ma rozwijać ten sam pomysł w nadmorskim kontekście.

Kołobrzeski obiekt ma być siostrzany, z podobnymi elementami: kinem 5D, platformą, salą immersyjną i Flying Theater. Nie będzie jednak prostą kopią. Kołobrzeg ma dostać własny kontekst: morze, wodę i lokalną opowieść.

„Chcemy też, tak jak tutaj mamy projekcje o pałacach i ogrodach, dodawać elementy lokalne, regionalne, związane z Kołobrzegiem, z morzem, z wodą”.

W tym planie najciekawsze jest więc nie samo powielanie atrakcji, ale skala ambicji. Polska, dotąd raczej odbiorca podobnych formatów znanych z Tokio, Las Vegas czy największych centrów rozrywki, zaczyna budować własny model hipermedialnego parku – i rozwijać go w kolejnych lokalizacjach.

Miejsce z apetytem na ciąg dalszy

Querion działa, ale nie udaje projektu zamkniętego raz na zawsze. Repertuar może się zmieniać, efekty są kalibrowane, a doświadczenia dopracowywane pod realne reakcje widzów. Nie w sensie chaosu, tylko żywego formatu, który ma rozwijać się razem z publicznością.

Zespół obserwuje gości i słucha opinii. Jak mówi Jakub Ciesek:

„Bardzo uważnie słuchamy opinii, bardzo uważnie czytamy i zaczepiamy nawet naszych widzów, żeby opowiedzieli, co sądzą o tym czy o tamtym”.

I to widać i czuć. Querion robi wrażenie nie tylko skalą efektów, ale też ambicją, by nie być jednorazową atrakcją „do odhaczenia”.

Czy Querion jest dla każdego?

Niekoniecznie. Ale jak dowodzi doświadczenie, jeśli coś jest dla wszystkich i od wszystkiego, to najczęściej jest do niczego. To miejsce intensywne: ruchome fotele, wysokość, mocny dźwięk, światła, wibracje, woda, projekcje i atrakcje mocno angażujące błędnik. Dla jednych będzie to świetna przygoda, dla innych może być za dużo. To nie kwestia odwagi, tylko fizjologii. Najlepiej odnajdą się tu rodziny ze starszymi dziećmi, nastolatki, fani technologii, VR-u, symulatorów, kina 4D/5D i atrakcji pod dachem. Osobom wrażliwym na bodźce rekomendujemy ostrożność. Dobrym testem może być bilet VR „na rozpoznanie”, bez wchodzenia od razu w pełną trasę.

Informacje praktyczne

Querion znajduje się przy ul. Polnej 4 w Piechowicach. Warto przyjechać około 15 minut przed godziną z biletu, bo wejścia odbywają się na konkretne sloty, a grupy prowadzi przewodnik.

Źródło: materiały promocyjne parku (1. zdjęcie od lewej) i materiały własne redakcji

W ofercie są m.in. bilety na pełną trasę Querion + Flying Theater, Circulum 360°, Immersive Art Show oraz VR. Pakiet Querion + Flying Theater obejmuje m.in. spektakl immersyjny, Explorer 270°, strefę AI, Cinema 4/5D, Flying Theater, Pre-Show Wieloświata Querion i strefę VR. Trasa trwa około 1 godz. 35 min, a VR jest bez limitu czasu. Minimalny wzrost dla głównych atrakcji to 100 cm; przy bilecie VR bez ograniczeń.

Przed wizytą warto sprawdzić aktualne godziny otwarcia, dostępność atrakcji i ceny w systemie rezerwacji. Na miejscu są parking, restauracja i Querion Shop. Czyli można przyjechać, przeżyć swoje, zjeść i kupić pamiątkę bez szukania miejsca przy przypadkowej ulicy. W regionach turystycznych to już naprawdę coś.

Werdykt: czy warto odwiedzić Querion? Zdecydowanie warto!

Querion nie próbuje zastąpić Karkonoszy. I bardzo dobrze. Dokłada do regionu coś innego: intensywną, technologiczną atrakcję pod dachem, dobrą na deszcz, wieczór po szlaku, rodzinny przerywnik albo samodzielny powód, żeby podjechać do Piechowic.

Przyznajemy punkty. Flying Theater dostaje 10/10: za skalę, realną wysokość i ten moment, w którym ciało reaguje szybciej niż rozsądek. Explorer 270° punktuje filmową energią i ruchem platformy. Sim Racing zgarnia dodatkowe oczko za natychmiastowe uruchamianie ambicji, nawet u osób, które przyszły „tylko popatrzeć”. Sala immersyjna dostaje plus za potencjał edukacyjny i regionalny, a kino 4/5D za przypomnienie, że obraz można rozpisać nie tylko na kadry, ale też na ruch wody, powietrza, foteli i światła. VR zostaje na deser albo przystawkę: mniej widowiskowy niż główne atrakcje, ale dobry, żeby jeszcze przez chwilę zostać po cyfrowej stronie – albo na nią przejść.

Najciekawsze jest to, że Querion nie sprawia wrażenia formatu zamkniętego raz na zawsze. Już działa, już robi wrażenie i wyraźnie ma apetyt na ciąg dalszy. To bardzo dobry pierwszy rozdział. Na tyle dobry, że chce się sprawdzić, co wydarzy się dalej.

Querion można odwiedzić podczas jednodniowej wycieczki, ale równie dobrze potraktować go jako pretekst do krótkiego pobytu w Karkonoszach lub Górach Izerskich. Najbardziej naturalną bazą przy planowaniu wizyty jest Szklarska Poręba, a wśród hoteli powiązanych z Querionem warto w pierwszej kolejności wskazać Platinum Mountain Hotel & SPA. W przyszłości do tego grona dołączy także powstający The View Mountain. My podczas relacji zatrzymaliśmy się również w dwóch obiektach należących do tej samej grupy Górskie Resorty: Forest Park Resort & SPA oraz Elements Hotel & SPA w Świeradowie-Zdroju.

Platinum Mountain Hotel & SPA *****

Platinum Mountain Hotel & SPA to 5-gwiazdkowy kompleks położony w Szklarskiej Porębie, w górsko-leśnym otoczeniu i w dogodnej odległości od najważniejszych atrakcji regionu. To bardzo wygodny wybór dla tych, którzy chcą połączyć wizytę w Querionie z pobytem w Karkonoszach, spacerami, aktywnościami pod Szrenicą albo po prostu solidnym hotelowym odpoczynkiem.

Obiekt oferuje eleganckie pokoje hotelowe w standardzie 5* oraz nowoczesne apartamenty zlokalizowane w oddzielnych budynkach kompleksu. Pokoje są jasne, nowoczesne i dobrze wyposażone: mają klimatyzację, łazienkę z prysznicem i suszarką do włosów, telewizor, telefon, żelazko, minibar, sejf oraz balkon.

Apartamenty przygotowano z myślą o różnych stylach wypoczynku. Część z nich świetnie sprawdza się podczas rodzinnych pobytów dzięki większej przestrzeni i aneksom kuchennym. W skład kompleksu wchodzi również butikowa strefa apartamentowa przeznaczona wyłącznie dla dorosłych (18+), zlokalizowana około 200 metrów od części hotelowej. To propozycja dla osób szukających większego spokoju, prywatności i relaksu. Dodatkowym atutem wybranych Apartamentów Superior jest prywatna sauna sucha znajdująca się w łaziance.

Mocnym atutem obiektu jest zaplecze pod dachem, szczególnie ważne wtedy, gdy pogoda w górach postanawia przetestować plan dnia. Goście mają do dyspozycji trzy kryte baseny: pływacki, rekreacyjny oraz brodzik dla dzieci, a także podgrzewany basen zewnętrzny, jacuzzi, strefę saun, floating, salę fitness i SPA Dr Irena Eris Beauty Partner z zabiegami na twarz i ciało. Innymi słowy: jeśli deszcz zmyje ze szlaku dobre chęci, hotel ma całkiem przekonujący plan B.

Dla rodzin przygotowano brodzik, salę zabaw, plac zabaw, Teen Zone, Game Room, animacje i rodzinne kino. To ważne, bo po intensywnej wizycie w Querionie dzieci zwykle nie przechodzą w tryb „odpoczywam w ciszy”. Raczej w tryb „co dalej?”. Tutaj odpowiedzi jest kilka, i to bez wychodzenia z hotelu.

Kulinarne centrum obiektu tworzy restauracja Piatti, stawiająca na włoskie smaki w górskim wydaniu, oraz Palladium Cafe & Lobby Bar z przestronnym tarasem wychodzącym na las. Pizza, makaron, kawa, ciasto, planszówki i widok na góry to zestaw, który trudno zepsuć nawet przy mniej łaskawej aurze.

Dla kogo? Dla rodzin, par, osób szukających komfortu, gości nastawionych na wellness oraz tych, którzy chcą mieć blisko do Querionu, atrakcji Szklarskiej Poręby i karkonoskich szlaków, a po powrocie korzystać z pełnego zaplecza hotelowego.

The View Mountain

W kontekście pobytu przy Querionie warto wspomnieć także o The View Mountain, czyli najnowszej inwestycji Górskich Resortów w Szklarskiej Porębie. Kompleks ma oferować apartamenty w standardzie 4-gwiazdkowym, infrastrukturę rekreacyjną i gastronomiczną, zaplecze konferencyjne oraz aquapark z basenami, zjeżdżalniami i saunarium. Jednym z jego najmocniejszych atutów mają być widoki na panoramę Karkonoszy. Adres, który po otwarciu może stać się kolejną wygodną bazą dla osób planujących wizytę w Querionie i dłuższy pobyt w regionie.

Forest Park Resort & SPA w Świeradowie-Zdroju ****

Forest Park Resort & SPA to górski resort 4* położony tuż obok ośrodka SKI&SUN i około 800 metrów od centrum Świeradowa-Zdroju. Rano można ruszyć w Góry Izerskie albo na narty, po południu pojechać do Queriona, a wieczorem wrócić do resortu z pełnym zapleczem na miejscu.

Kompleks tworzy pięć komfortowych budynków apartamentowych z infrastrukturą rekreacyjną i gastronomiczną. Goście mają do dyspozycji nowoczesne pokoje i apartamenty z łazienką, suszarką do włosów, aneksem kuchennym, telewizorem i Wi-Fi. Aneks kuchenny przy wyjazdach rodzinnych bywa detalem strategicznym, zwłaszcza gdy o 6:20 ktoś pilnie potrzebuje coś przekąsić.

Mocną stroną obiektu są atrakcje pod ręką: Forest SPA, basen zewnętrzny, łaźnia parowa, sauna, zjeżdżalnia wodna, trzy strefy jacuzzi, tężnia solankowa, seanse filmowe w strefie wellness, zajęcia jogi i pilatesu oraz wycieczki z przewodnikiem po Górach Izerskich.

Co ciekawe, Forest Park Resort & SPA ma także własną salę immersyjną, dodatkowo płatną na miejscu. Po wizycie w Querionie można więc nie wychodzić z immersji tak od razu. Delikatne lądowanie? Niekoniecznie. Ale bardzo tematyczne.

Dla dzieci przygotowano salę zabaw, Play Room z telewizorami i konsolami, animacje, Game Room z automatami, krzesełka do karmienia oraz możliwość wypożyczenia łóżeczka z pościelą za dopłatą. Restauracja i bar serwują śniadania oraz obiadokolacje w formie bufetu, z napojami i bufetem dziecięcym.

Dla kogo? Dla rodzin, osób aktywnych, fanów wodnych atrakcji i tych, którzy lubią resortową wygodę bez rezygnowania z górskiego kontekstu. To dobra baza do Świeradowa, w Góry Izerskie i do Queriona.

Elements Hotel & SPA w Świeradowie-Zdroju *****

Elements Hotel & SPA to 5-gwiazdkowy kompleks położony na niewielkim wzniesieniu, w otulinie lasów, z widokiem na Góry Izerskie. Jest bardzo elegancki i dobry dla tych, którzy po intensywnym dniu chcą wrócić do miejsca dopracowanego w detalach.

Blisko stąd na szlaki piesze i rowerowe, a zimą także do stoków narciarskich. Pokoje są jasne, nowoczesne i klimatyzowane, z wygodnymi łóżkami, telewizorem, zestawem do kawy i herbaty, sejfem, telefonem oraz Wi-Fi.

Najmocniejszym argumentem jest strefa wellness. Goście mają do dyspozycji basen wewnętrzny, brodzik dla dzieci, sezonowy basen zewnętrzny, wannę z hydromasażem, tężnię solankową, łaźnię parową z aromaterapią i rozbudowaną strefę saun: fińską, infrared, bio i ziołową. Do tego dochodzą ceremonie saunowe, sala fitness, zajęcia fitness, Sensus SPA, Game Room oraz taras przy restauracji.

Dzieci też nie są tu dopiskiem małym drukiem. Jest brodzik, Play Room, animacje w wybranych pakietach i terminach, rodzinna sauna fińska, menu dziecięce oraz sala zabaw na 6. piętrze. Szóste piętro i nieograniczona frajda? Dzieci zapamiętają. Rodzice też, choć z innych powodów.

Kulinarne centrum hotelu tworzą Restauracja Elements i Forum Bar. Restauracja stawia na sezonowe dania, regionalne produkty, wina i desery, a bar przy recepcji sprawdza się na kawę, ciasto, drinka i wieczory z muzyką na żywo. To ten typ hotelowego baru, w którym łatwo wpaść „tylko na chwilę”. Chwila, jak wiadomo, ma w hotelach bardzo elastyczną definicję.

Dla kogo? Dla par, rodzin i gości nastawionych na komfort, spa oraz elegancki wypoczynek w górach. Elements Hotel & SPA 5* dobrze łączy bazę do aktywności z poczuciem, że po powrocie czeka pełnoprawny hotelowy reset.