Zacienione doliny, skalne ambony, dawne kamieniołomy, bystre potoki i ślady poszukiwaczy złota ukryte w lasach… choć Góry Opawskie stanowią jedno z najmniejszych pasm polskich Sudetów, oferują ogromną różnorodność tras i atrakcji. Krótkie, strome podejścia podnoszą tętno, metalowa drabinka w dawnym wyrobisku daje zastrzyk adrenaliny, a bliskość granicy pozwala w trakcie jednej wycieczki odwiedzić czeskich sąsiadów. Poznajcie z nami Góry Opawskie – niewielkie, ale pełne charakteru.
TOP atrakcji Gór Opawskich – podsumowanie
- Góry Opawskie – gdzie leżą i dlaczego warto je odwiedzić? – położenie pasma, różnorodność atrakcji i propozycja trzydniowego zwiedzania
- Biskupia Kopa – najwyższy szczyt polskiej części Gór Opawskich i punkt Korony Gór Polski – trasy na szczyt, położenie na granicy i najważniejsze ciekawostki
- Wieża widokowa na Biskupiej Kopie – panorama Sudetów, Opolszczyzny i czeskich Jesioników – historia wieży, panoramy i praktyczne informacje o zwiedzaniu
- Schronisko PTTK pod Biskupią Kopą – górskie schronisko w Górach Opawskich i kultowy przystanek na szlaku – historia schroniska, noclegi i tradycja obcinania krawatów
- Srebrna Kopa – szczyt dla osób szukających miejsca do spokojniejszej wędrówki – spokojniejsza trasa, widoki i możliwość dłuższej pętli
- Gwarkowa Perć – najbardziej emocjonujący szlak Gór Opawskich z kultową metalową drabinką – dawny kamieniołom, metalowa drabina i zasady bezpiecznego przejścia
- Zamkowa Góra – kameralny, leśny szczyt z pozostałościami dawnego zameczku i ciekawą historią – pozostałości warowni, dawne granice i lokalne legendy
- Szlak Przełomu Złotego Potoku – malownicza pętla spacerowa przez lasy, formacje skalne i górski strumień – malownicza trasa przez skały, kamieniołomy i dolinę
- Dolina Bystrego Potoku i Rezerwat Cicha Dolina – urokliwe, leśne ścieżki przyrodnicze u stóp Biskupiej Kopy – leśna dolina, stare buczyny i trasy na Biskupią Kopę
- Skały Karolinki i Karliki – charakterystyczne formacje skalne nad doliną Złotego Potoku – formacje skalne, punkty widokowe i dawne kamieniołomy
- Jarnołtówek – spokojna miejscowość u stóp Biskupiej Kopy i punkt wyjściowy na szlaki – historia miejscowości, zabytki i szlaki turystyczne
- Pokrzywna – popularna baza wypadowa na najciekawsze atrakcje Gór Opawskich – szlaki, atrakcje rodzinne i infrastruktura turystyczna
- Głuchołazy – uzdrowiskowy klimat, Park Zdrojowy i Góra Parkowa u podnóża Gór Opawskich – uzdrowiskowa historia, Park Zdrojowy, tężnia i górskie trasy
- Prudnik – historyczna wschodnia brama regionu i zabytkowa Wieża Woka – zabytki, historia miasta i szlaki w Góry Opawskie
- Park Krajobrazowy Góry Opawskie – cenny obszar chronionej przyrody, z lasami, potokami i ciekawymi trasami górskimi – rezerwaty, przyroda, ślady górnictwa i trasy turystyczne
- Zlaté Hory – urokliwa baza wypadowa do wędrówek po czeskiej stronie Gór Opawskich – górnicza historia miasta i szlaki po czeskiej stronie
- Skansen Złota w Zlatych Horach (Zlatorudné mlýny) – górnicze młyny i ścieżka edukacyjna w dolinie potoku – dawne młyny, historia wydobycia i płukanie złota
- Rezerwat Rejvíz i Wielkie Torfowisko – spacer po drewnianych kładkach aż do tajemniczego Mechowego Jeziorka – torfowisko, drewniane kładki i Mechowe Jeziorko
- Góry Opawskie – gdzie zjeść? – regionalna kuchnia i polecane miejsca na obiad
- Góry Opawskie – gdzie się zatrzymać? – propozycje noclegów w regionie
Góry Opawskie – gdzie leżą i dlaczego warto je odwiedzić?
Położone na polsko-czeskim pograniczu Góry Opawskie stanowią najbardziej wysuniętą na wschód część polskich Sudetów. Symbolem pasma po polskiej stronie jest Biskupia Kopa (890 m n.p.m.), choć najwyższy wierzchołek całego pasma – Příčný vrch (Góra Poprzeczna, 975 m n.p.m.) – leży u naszych południowych sąsiadów.
Nie imponują wielkością – to jedno z najmniejszych pasm Sudetów – za to różnorodnością nadrabiają z nawiązką. Bardziej ambitni piechurzy mogą ruszyć Głównym Szlakiem Sudeckim przez kolejne grzbiety, rodziny wybrać krótsze ścieżki przyrodnicze i formacje skalne w okolicach Pokrzywnej, a miłośnicy historii – tropić ślady dawnego górnictwa, średniowiecznych traktów czy przedwojennej turystyki. Po stronie czeskiej portfolio atrakcji wzbogaca się o młyny górnicze w Zlatych Horach i największy kompleks torfowisk wysokich Moraw i Śląska w Rejvízie. Sama oficjalna sieć Parku Krajobrazowego Góry Opawskie obejmuje 128 km znakowanych tras oraz ponad 30 km ścieżek przyrodniczo-dydaktycznych. Jest więc gdzie wędrować. I szukać inspiracji oraz odpowiedzi na pytanie, gdzie na weekend w Polsce.
Na pierwsze rozpoznanie terenu optymalnie przeznaczyć trzy dni:
- Dzień 1: Wyprawa na Biskupią Kopę i grzbietowe szlaki.
- Dzień 2: Przełom Złotego Potoku, Dolina Bystrego Potoku oraz spacer po Głuchołazach.
- Dzień 3: Atrakcje Czech: Czeskie Zlaté Hory, Skansen Złota oraz Rezerwat Rejvíz.
Planując dłuższy pobyt, warto odwiedzić Prudnik, mniej uczęszczane wschodnie grzbiety oraz historyczne miejsca związane z wydobyciem kruszców. Noclegi najłatwiej zarezerwować, przeglądając hotele w województwie opolskim, a jeśli wyjazd ma objąć również inne sudeckie pasma – także hotele w górach.
Biskupia Kopa – najwyższy szczyt polskiej części Gór Opawskich i punkt Korony Gór Polski
Niech Was nie zwiedzie liczba z przodu. Niecałe 900 m n.p.m. brzmi przy tatrzańskich czy karkonoskich dwutysięcznikach niemal niewinnie, ale Biskupia Kopa potrafi szybko przypomnieć, że wysokość bezwzględna to tylko część górskiej matematyki. Szczególnie jeśli zamiast najkrótszej drogi wybierzecie dłuższy wariant wędrówki przez dolinę Bystrego Potoku i Gwarkową Perć. Wtedy zwykłe „idziemy na szczyt” zmienia się w „zdobywamy”, czyli pełnowymiarową – pełną potu i chwil zwątpienia – górską wyprawę.
Sama Biskupia Kopa zresztą lubi geograficzne komplikacje. Liczy 890 m n.p.m., jest najwyższym szczytem polskiej części Gór Opawskich i jednym z 28 wierzchołków Korony Gór Polski, choć jej najwyższy fragment znajduje się już… w Czechach. A żeby było jeszcze ciekawiej, nawet w całych Górach Opawskich nie jest numerem jeden. Wyższy jest czeski Příčný vrch. Niewysoka, trochę schowana w cieniu bardziej znanych sudeckich szczytów, a geograficznych niespodzianek kryje więcej niż niejeden górski celebryta.
Najpopularniejsze wejścia prowadzą z Pokrzywnej i Jarnołtówka. Jeśli zależy Wam przede wszystkim na zdobyciu szczytu, można wybrać stosunkowo łagodny wariant przez schronisko. Jeśli czasu jest więcej, warto potraktować Biskupią Kopę jako finał dłuższej trasy przez dolinę Bystrego Potoku i Gwarkową Perć.
Można też urządzić sobie całodzienną wyprawę pętlą przez Srebrną Kopę i Zamkową Górę. Opcja dla tych, którzy nie lubią wracać dokładnie tą samą drogą – i dobra odpowiedź na zarzut, że Góry Opawskie są „za małe” na porządną wycieczkę. Pętla z Pokrzywnej może liczyć blisko 14 km i około 660 m sumy podejść. Nogi pod koniec dnia raczej nie będą zainteresowane dyskusją o tym, czy 890 m to dużo, mało, a może średnio.
Tuż przed szczytem przechodzi się przez granicę państwową. Przejście turystyczne uruchomiono tu w latach 90., a formalności zniknęły wraz z wejściem do strefy Schengen. Nazwa szczytu nawiązuje do historycznych właścicieli tych ziem – biskupów wrocławskich, do których Księstwo Nyskie należało od XIII wieku (status ten umocnił przywilej Henryka IV Probusa z 1290 roku). Druga hipoteza wskazuje na charakterystyczny kształt góry, przypominający biskupią mitrę.
Tuż przed szczytem przechodzi się przez granicę państwową. Właściwie można ją przegapić. Polski szlak, czeskie drogowskazy, rozmowy w dwóch językach, kilka kroków i jesteśmy w innym kraju. Nie zawsze było tak łatwo. Turystyczne przejście graniczne na szczycie uruchomiono w latach 90., a po wejściu obu państw do strefy Schengen graniczne formalności zniknęły całkowicie. Pograniczny charakter Biskupiej Kopy ma jednak znacznie dłuższą historię. Jedna z popularnych wersji wiąże jej nazwę z dawnymi właścicielami tych ziem – biskupami wrocławskimi. Inna teoria odwołuje się do kształtu góry przypominającego biskupią mitrę. Dlatego nie warto traktować Biskupiej Kopy wyłącznie jak kolejnej pieczątki do Korony Gór Polski. Szczyt można zdobyć stosunkowo szybko, ale znacznie ciekawiej potraktować go jako punkt większej wędrówki przez opawskie pogranicze. Cel jest tylko pretekstem.
Wieża widokowa na Biskupiej Kopie – panorama Sudetów, Opolszczyzny i czeskich Jesioników
Gdyby ktoś wdrapał się na Biskupią Kopę wyłącznie dla widoków ze szczytu, mógłby poczuć… lekki niedosyt. Wierzchołek jest zalesiony i sam z siebie nie oferuje panoram godnych rangi najwyższego szczytu polskiej części pasma. Na szczęście pod koniec XIX w. ktoś przeżył już to rozczarowanie… i postawił wieżę. A właściwie najpierw kamienną platformę widokową, później drewnianą wieżę, a dopiero za trzecim podejściem powstała konstrukcja, którą oglądamy dzisiaj. I nie była to zwykła inwestycja turystyczna. Wieża otrzymała imię cesarza Franciszka Józefa I i powstała z okazji 50-lecia jego panowania. Nad wejściem widniał napis „Kaiser Franz Josef Warte”, a sama konstrukcja przypominała bardziej smukłą kamienną basztę niż współczesne stalowe platformy widokowe. Ma około 18–19 m wysokości i uchodzi za najstarszą zachowaną wieżę widokową w Jesionikach.
Ale to nie koniec zaskakujących ciekawostek. Jeszcze w drewnianej poprzedniczce dzisiejszej wieży, w 1896 r., uruchomiono pierwszy punkt pocztowy w Jesionikach. Murowana konstrukcja, którą oglądamy dzisiaj, została otwarta dwa lata później. Czyli już pod koniec XIX w. można było wdrapać się na graniczny szczyt, obejrzeć panoramę i od razu wysłać z góry kartkę. Instagram swoich czasów – tylko z nieco wolniejszym transferem. Podczas obu wojen światowych romantyczna funkcja widokowa zeszła z kolei na drugi plan, bo wieża służyła jako punkt obserwacyjny. Dzisiaj znów chodzi przede wszystkim o widoki. A te potrafią wynagrodzić każde podejście.
Na północy góry kończą się niemal bez ostrzeżenia. Zamiast kolejnych grzbietów pojawia się rozległa równina Opolszczyzny z Głuchołazami, Nysą oraz – przy dobrej przejrzystości – Jeziorami Nyskim i Otmuchowskim. Na południu sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie: krajobraz marszczy się coraz mocniej i przechodzi w czeskie Jesioniki z Pradziadem, 1491 m n.p.m., górującym nad okolicą. Na zachodzie można wypatrywać Masywu Śnieżnika i kolejnych sudeckich pasm. Przy naprawdę wyjątkowej widoczności – co entuzjastycznie obiecują czeskie materiały turystyczne – można dopatrzyć się w oddali Beskidów i najwyższych partii Tatr.
Wieża stoi po czeskiej stronie. Naprawdę po czeskiej – choć od polskiego szlaku dzieli ją dosłownie kilka kroków. Tym samym technicznie nie jest jedną z wież widokowych w Polsce, nawet jeśli zdecydowana większość jej gości przychodzi tu właśnie z polskiej strony. Pociąga to za sobą pewne praktyczne konsekwencje. Wieża funkcjonuje według czeskich zasad, wejście jest płatne, a godziny i dni otwarcia zmieniają się w zależności od sezonu. Zdarza się, że poza głównym okresem turystycznym obiekt działa tylko w wybrane dni. Jeśli platforma jest dla Was najważniejszym punktem wyprawy, lepiej sprawdzić aktualny harmonogram przed wyjściem na szlak, niż później pocałować przysłowiową klamkę.
Schronisko PTTK pod Biskupią Kopą – górskie schronisko w Górach Opawskich i kultowy przystanek na szlaku
Jeżeli zdarzy się Wam spotkać przed schroniskiem turystę w krawacie, warto dobrze mu się przyjrzeć. Nie tylko dlatego, że to widok dość niecodzienny i jakby nieadekwatny do scenografii. Istnieje bowiem spora szansa, że kilkanaście minut później krawata już mieć nie będzie. Ale po kolei.
Górski Dom Turysty „Pod Biskupią Kopą” położony jest na wysokości około 850 m n.p.m., zaledwie kilkaset metrów od szczytu. Lokalizacja na dość otwartym zboczu czyni go widocznym z daleka, choć jeszcze nie tak dawno sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Budynek otaczały gęste świerki. Duża część z nich zniknęła w wyniku zmian w drzewostanie i gradacji kornika drukarza, przez co schronisko – zapewne ku niezadowoleniu leśników, ale ku uciesze miłośników panoram – zyskało znacznie lepszą ekspozycję. To jedyny klasyczny górski dom turysty w Górach Opawskich, więc trudno przejść obok niego obojętnie. Szczególnie że historia turystyki na tym zboczu zaczęła się dużo wcześniej niż historia obecnego budynku. Już pod koniec XIX w. niedaleko szczytu działało prywatne schronisko Rudolfsheim. Po II wojnie światowej zostało opuszczone, a w 1954 r. rozebrane. Dziś przy granicznej ścieżce pozostały po nim przede wszystkim fragmenty fundamentów. Łatwe do przeoczenia, jeśli nie wie się, gdzie szukać.
Obecny dom turysty powstał z inicjatywy Śląskiego Sudeckiego Towarzystwa Górskiego. Budowę rozpoczęto w latach 20. XX w., a obiekt znany jako Oberschlesierhütte – Schronisko Górnoślązaków przyjmował turystów już w pierwszej połowie dekady. Zainteresowanie było na tyle duże, że niedługo później trzeba było go rozbudować. Po wojnie otrzymał nazwę „Pod Kopą Biskupią”, a w 1964 r. nadano mu imię Bohdana Małachowskiego, krakowskiego działacza turystycznego.
Cała okolica była zresztą turystycznie „urządzana” z dużym rozmachem już sto lat temu. Jednym z ludzi szczególnie zaangażowanych w jej rozwój był Paul Lange, przedwojenny burmistrz Prudnika. Jego nazwisko do dziś noszą Plac Langego i prowadząca w stronę schroniska Ścieżka Langego. Kiedy więc podczas podejścia pojawi się myśl, że szeroka droga i wygodne dojście to współczesny ukłon w stronę weekendowych turystów – niekoniecznie. Tutejsza tradycja organizowania górskiego wypoczynku ma znacznie dłuższą metrykę. Dzisiaj w schronisku można zjeść, odpocząć i przenocować. Obiekt dysponuje około 50 miejscami noclegowymi, ale kto oczekuje lobby, szlafroka i śniadania do łóżka, pomylił adresy.
A teraz wracamy do krawata. Pod sufitem sali jadalnej wisi pokaźna kolekcja… obciętych krawatów. Zgodnie z miejscową tradycją ten szczególnie miejski element garderoby nie jest w schronisku mile widziany i może zostać skrócony przy pomocy nożyczek, by następnie dołączyć do pozostałych trofeów. Czy każdy elegancko ubrany gość rzeczywiście kończy w ten sposób? Nie zamierzamy sprawdzać. Wam pozostawiamy wolność wyboru.
Nocleg tuż przed kulminacyjną wspinaczką na szczyt ma sens. Można dotrzeć tutaj późnym popołudniem, zostawić większość bagażu i następnego dnia ruszyć w kierunku wieży, zanim pojawi się główna fala zdobywców. Albo wejść od Jarnołtówka, przenocować i rano zejść dłuższą trasą przez Srebrną Kopę i Zamkową Górę do Pokrzywnej. Niewielkie pasmo, a nagle spokojnie wystarcza na dwa dni wyprawy.
Ale nawet jeśli nie planujecie noclegu, warto wejść do środka choć na chwilę. Przy jednym stole spotykają się rodziny, zdobywcy Korony Gór Polski, wędrowcy idący Głównym Szlakiem Sudeckim i Czesi, którzy przyszli od Zlatych Hor. Jedni rozkładają mapę, drudzy liczą pieczątki, ktoś zamawia zupę, a ktoś właśnie dowiaduje się, dlaczego na suficie wiszą dziesiątki krawatów. Słowem, to nie tylko przystanek przed szczytem. Samo schronisko jest jedną z atrakcji.
Srebrna Kopa – widokowy szczyt dla osób szukających miejsca do spokojniejszej wędrówki
Nie może pochwalić się wieżą, schroniskiem czy uznaną pozycją w Koronie Gór Polski, ale właśnie dlatego Srebrna Kopa może okazać się jednym z przyjemniejszych zaskoczeń w Górach Opawskich. Podczas gdy większość turystów konsekwentnie maszeruje w stronę słynniejszej sąsiadki, Biskupiej Kopy, wystarczy odbić na czerwony szlak, by zrobiło się ciszej i bardziej przestrzennie. Pieczątki stąd nie zniesiecie, ale galerię widoków godnych zapamiętania jak najbardziej.
Srebrna Kopa, po czesku Velká Stříbrná, liczy 785 m n.p.m. i jest drugim najwyższym wzniesieniem polskiej części Gór Opawskich. Po jej grzbiecie przebiega granica państwowa oraz czerwony Główny Szlak Sudecki – ten sam znakowany na czerwono trakt, którym można przejść przez dużą część polskich Sudetów. Szczyt rzadko bywa zatłoczony, gwarantując spokojniejszy marsz.
A skąd to srebro w nazwie? Zdradzimy: nie od koloru skał czy szczególnego sposobu, w jaki zbocza mienią się w słońcu. Srebra rzeczywiście tutaj szukano. Próby wydobycia prowadzono po południowej, czeskiej stronie masywu, w okolicy zwanej Stříbrný žleb. Z poszukiwaniami kruszcu związany był również położony poniżej Janov, który otrzymał status osady górniczej. Problem w tym, że wielkiej fortuny z ziemi nie wykopano – złoża okazały się zbyt skromne, by eksploatacja miała większy sens. Dzisiaj zamiast srebra czeka tu jednak inna nagroda – widoki na Biskupią Kopę, czeskie Jesioniki, Góry Złote, Płaskowyż Głubczycki i szerokie połacie Opolszczyzny. Przy czym wierzchołek Srebrnej Kopy nie oferuje klasycznej panoramy ze szczytową tablicą na pierwszym planie. Częściowo zasłaniają go młode brzozy. Najlepsze widoki pojawiają się jeszcze podczas podejścia, szczególnie na wysokości powyżej 750 m n.p.m. Warto więc patrzeć nie tylko przed siebie, w stronę celu, ale również za siebie. Na grzbiecie stoi niewielka konstrukcja z płasko ułożonych kamieni, przypominająca prymitywny schron. Według lokalnych przekazów mogła służyć żołnierzom Wojsk Ochrony Pogranicza patrolującym granicę z Czechosłowacją.
Wspinaczkę na Srebrną Kopę najlepiej potraktować jako etap dłuższej trasy z Pokrzywnej przez Szyndzielową Kopę i Zamkową Górę. Za tą ostatnią, przy czerwonym szlaku, znajduje się niewielka drewniana platforma widokowa, a na Przełęczy pod Zamkową Górą – miejsce nazywane Grobem Czarownicy. Lokalna legenda opowiada o ubogiej mieszkance Jarnołtówka, którą miejscowi mieli uważać za czarownicę. Niżej, po stronie doliny Bystrego Potoku, rozciąga się rezerwat Cicha Dolina z wilgotnym lasem i siedliskami m.in. salamandry plamistej. Jeśli wycieczkę przedłużycie przez Srebrną Kopę w stronę schroniska pod Biskupią Kopą, można zbudować z Pokrzywnej całodzienną pętlę. W zależności od wybranego wariantu trzeba liczyć około 13–15 km i mniej więcej 5 godzin marszu, a z postojami odpowiednio więcej. Srebrna Kopa nie konkuruje z popularną sąsiadką. Ale czy w ogóle musi?
Gwarkowa Perć – najbardziej emocjonujący szlak Gór Opawskich z kultową metalową drabinką
Z nazwy jakby tatrzańska, jednak zamiast skalnej grani wysoko ponad doliną czeka Was tu… dawny kamieniołom łupków fyllitowych wcięty w południowo-wschodnie zbocze Bukowej Góry. Charakterystyczne skalne półki oraz sztucznie odsłonięte podczas eksploatacji naturalne warstwy skał nadają dziś Gwarkowej Perci surowy, nieco tajemniczy wygląd.
Jeśli ruszycie od strony Pokrzywnej i doliny Bystrego Potoku, pierwszą niespodzianką będą jednak nie skały, lecz ślady dawnej skoczni narciarskiej. Powstała w 1931 r., a zawodnicy mogli osiągać na niej około 40 m. Dziś o jej istnieniu przypominają przede wszystkim pozostałości dobiegu, zarośnięty próg i szeroki betonowy most nad potokiem. Ostatnie zawody rozegrano tutaj w 1947 r.
Kamieniołom Gwarkowej Perci otwarto w 1820 roku. Wydobywano tutaj łupek fyllitowy, zwany dachówkowym, który wykorzystywano m.in. do krycia dachów i okładania ścian budynków. Łupek pozyskiwano schodowo, pozostawiając po eksploatacji skalne półki nazywane ambonami. Przy bliższym spojrzeniu widać, że skała dzieli się na cienkie warstwy, a jej powierzchnia potrafi lekko połyskiwać.
Największa atrakcja tego miejsca pojawiła się jednak znacznie później. W 1985 roku Klub Górski PTTK „Krokus” z Opola zamontował tu metalową drabinę o długości około 11 m i 35 szczeblach. Niemal pionowa konstrukcja pozwala pokonać skalny próg i kontynuować wędrówkę. Idąc od strony Pokrzywnej, wspinamy się po niej do górnej części wyrobiska; maszerując w przeciwnym kierunku – schodzimy.
Najbezpieczniej pokonywać drabinę pojedynczo i z wolnymi rękami. Kijki trekkingowe czy inne luźne przedmioty warto dobrze zabezpieczyć – szczególnie na górnej krawędzi, skąd mogłyby spaść na osoby znajdujące się niżej. Po deszczu metalowe szczeble i skały stają się śliskie, a zimą może pojawić się oblodzenie. Dla osób z silnym lękiem wysokości drabina może być poważnym wyzwaniem, a młodsze dzieci powinny pokonywać ten odcinek pod bezpośrednim nadzorem dorosłego.
Niedaleko kryje się jeszcze Piekiełko, czyli kolejne dawne wyrobisko łupku. Nazwa obiecuje więcej wrażeń, niż oferuje sam spacer, ale warto przeznaczyć dodatkowe kilkanaście minut, by do niego zajrzeć.
Sama Gwarkowa Perć jest częścią dużo ciekawszej układanki. Niebieski Szlak Przełomu Złotego Potoku prowadzący przez okolice Pokrzywnej i Jarnołtówka pozwala zobaczyć również inne ślady dawnego wydobycia, m.in. Żabie Oczko, a po drodze także skalne punkty widokowe Karolinki i Karliki. Dzięki temu drabina nie musi być celem krótkiego spaceru – może stać się najbardziej emocjonującym momentem kilkugodzinnej ekspady.
Jeśli po Gwarkowej Perci chcecie ruszyć dalej w stronę Biskupiej Kopy, niebieskim szlakiem należy dojść do Rozdroża pod Piekiełkiem, a następnie przejść na szlak żółty, który prowadzi przez Drogę Amalii i dalej Ścieżką Langego w kierunku schroniska pod Biskupią Kopą. Do Gwarkowej Perci można podejść również krótko od strony Pokrzywnej, z rejonu parkingu w Dolinie Bystrego Potoku. Alternatywą jest start w Jarnołtówku i dojście niebieskim szlakiem przez Karliki i Piekiełko – w tym wariancie do kamieniołomu dociera się od góry i drabinę pokonuje w dół. Przed wyjściem warto sprawdzić aktualny stan szlaków, szczególnie po intensywnych opadach i wezbraniach potoków.
Gwarkowa Perć ma zresztą więcej niż jedno oblicze. Po ścianach wyrobiska spływa woda, która zimą potrafi zamarzać, tworząc efektowną lodową pokrywę i sople. Latem uwagę przyciągają z kolei warstwowe ściany kamieniołomu, zwłaszcza gdy ukośne światło podkreśla strukturę łupka. Zachęcające, ale warto pamiętać, że odsłonięte skały i dawne wyrobisko są chronione jako pomnik przyrody nieożywionej – oglądamy je z wyznaczonej trasy, a nie wykorzystujemy do spontanicznej wspinaczki.
Zamkowa Góra – kameralny, leśny szczyt z pozostałościami dawnego zameczku i ciekawą historią
Nazwa obiecuje zamek. Rzeczywistość oferuje las, kilka nierówności terenu i zadanie z gatunku: „spróbuj znaleźć średniowieczną warownię, wiedząc, że prawie nic z niej nie zostało”. Wznosząca się na 571 m n.p.m. Zamkowa Góra zajmuje trzecie miejsce na liście Złotej Odznaki Korony Parku Krajobrazowego „Góry Opawskie” – po Biskupiej i Srebrnej Kopie. Przecina ją czerwony Główny Szlak Sudecki, którym można maszerować z Pokrzywnej przez Szyndzielową Kopę, a dalej w stronę Srebrnej i Biskupiej Kopy. Samo podejście nie trwa długo, ale szczególnie od strony przełęczy potrafi zaskoczyć nachyleniem.
A co z zamkiem? Coś rzeczywiście tutaj stało. Na szczycie znajduje się stanowisko archeologiczne w miejscu dawnego grodziska, a od XIV wieku funkcjonował tu niewielki warowny zameczek. Nie spodziewajcie się jednak murów ani romantycznych ruin porośniętych bluszczem. W terenie zachowały się jedynie słabo czytelne ślady dawnego założenia, m.in. zarysy fosy i wałów.
Lokalizacja takiego punktu obronnego nie była przypadkowa. Warownia miała strzec granicy między księstwem opawskim a nyskim księstwem biskupim oraz szlaku handlowego prowadzącego z Wrocławia na Morawy. W okolicy przebiegała także Opawska Droga – dawny trakt łączący Zlaté Hory z Jindřichovem. W miejscowych przekazach pojawia się również motyw rycerzy-rozbójników, którzy mieli wykorzystywać warownię jako bazę do napadania na kupców. Tę część historii lepiej jednak traktować jako element lokalnej tradycji niż kronikarski pewnik.
Na Przełęczy pod Zamkową Górą zbiegają się dziś szlaki i przebiega granica polsko-czeska. Dawniej geograficzne podziały były tu znacznie bardziej zagmatwane – do połowy XVIII wieku w tym miejscu stykały się granice księstwa nyskiego biskupów wrocławskich, księstwa opolskiego i Moraw. Prawdziwy trójstyk. Najbardziej osobliwą pamiątką tego pogranicza jest wspomniany już Grób Czarownicy, zwany też Kamieniem Trzech Granic. Jedna z miejscowych legend opowiada o ubogiej mieszkance Jarnołtówka, babci Speil, która utrzymywała się ze znachorstwa oraz zbierania leśnych owoców i ziół, a przez okolicznych mieszkańców była uważana za czarownicę. Według tej opowieści po jej śmierci doszło do sporu o pochówek, ponieważ miejsce znajdowało się na styku trzech granic. Ostatecznie ciało miał pochować miejscowy myśliwy, przykrywając grób jasnym kamieniem. Co ciekawe, podobne miejsca graniczne rzeczywiście wykorzystywano dawniej do pochówków skazańców, samobójców i osób uznawanych za wykluczone.
Zamkowa Góra ma też własny zestaw legend: o zameczku zniszczonym przez gwałtowną burzę i skarbie ukrytym we wnętrzu góry, do którego droga ma otwierać się tylko na chwilę w Wielki Piątek. Jak zwykle w takich historiach, łatwiej znaleźć szlak niż złoto. Zamkową Górę najlepiej odwiedzić w ramach dłuższej wycieczki, łącząc ją z Szyndzielową, Srebrną Kopą, Biskupią Kopą i Gwarkową Percią. W zależności od dokładnego wariantu taka pętla z Pokrzywnej liczy około 13–15 km i wymaga pokonania ponad 700 m sumy podejść.
Szlak Przełomu Złotego Potoku – malownicza pętla spacerowa przez lasy, formacje skalne i górski strumień
Złoty Potok płynie doliną pomiędzy Jarnołtówkiem i Pokrzywną, tworząc na tym odcinku malowniczy przełom. Otaczające wzniesienia miejscami górują ponad 100 m nad jego dnem. Drogę między obiema miejscowościami samochodem pokonuje się dość szybko. Pieszo zdecydowanie warto poznać tę okolicę dokładniej.
Niebieski Szlak Przełomu Złotego Potoku zatacza pętlę północną i południową krawędzią doliny i łączy sporą część najbardziej charakterystycznych atrakcji centralnych Gór Opawskich. Po drodze pojawiają się Karolinki i Karliki, Żabie Oczko, Piekiełko oraz Gwarkowa Perć. W ciągu jednej wycieczki można zobaczyć skalne wychodnie, dawne kamieniołomy, głęboką dolinę i różne typy lasu.
Nie jest to jednak płaska promenada ciągnąca się wzdłuż potoku. Szlak wielokrotnie wspina się ponad dolinę, żeby później ponownie zejść w stronę kolejnych atrakcji. W efekcie suma podejść może zmęczyć bardziej niż jedno konkretne wejście na szczyt. Po deszczu korzenie, kamienie i mokre liście wymagają dodatkowej uwagi. Dobrym punktem startowym jest Pokrzywna albo Jarnołtówek. Pełna pętla niebieskim szlakiem liczy około 10,5 km, ale można też wybrać krótszą opcję wycieczki. Dopiero z wyżej położonych skalnych punktów widać, jak głęboko Złoty Potok wcina się pomiędzy tutejsze wzniesienia.
Dolina Bystrego Potoku i Rezerwat Cicha Dolina – urokliwe, leśne ścieżki przyrodnicze u stóp Biskupiej Kopy
Bystry Potok zaczyna bieg na wysokości około 720 m, poniżej schroniska pod Biskupią Kopą, a następnie spływa głęboką doliną pomiędzy Biskupią Kopą i Bukową Górą od zachodu a Srebrną Kopą i Zamkową Górą od wschodu. Potem wpada do Złotego Potoku na granicy Pokrzywnej i Jarnołtówka. Przy spokojnej pogodzie wygląda niewinnie. Po ulewach potrafi jednak pokazać prawdziwie górski temperament.
Najmocniejszym dowodem była powódź z września 2024 roku. Woda podmyła drogę, uszkodziła przeprawy, wyrwała drzewa, a miejscami mocno przeobraziła koryto potoku. Szlak przez dolinę trzeba było zamknąć na ponad rok. Po remoncie leśnej drogi i zabezpieczeniu niebezpiecznych drzew trasę ponownie udostępniono turystom w styczniu 2026 roku. Dziś można więc znów przejść jedną z najpopularniejszych dróg prowadzących na Biskupią Kopę – przed wędrówką nadal warto jednak sprawdzić aktualne komunikaty, zwłaszcza po intensywnych opadach.
Najcenniejszy przyrodniczo fragment doliny chroni rezerwat Cicha Dolina. Obejmuje 56,76 ha na zachodnich stokach Zamkowej Góry i Srebrnej Kopy, na wysokości od około 400 do 660 m n.p.m. Jego największym skarbem są stare lasy mieszane, przede wszystkim buczyny liczące miejscami 100–150 lat. Obok buków rosną tu m.in. jodły, jawory, jesiony i olsze, a kwaśną buczynę górską uzupełniają płaty żyznej buczyny sudeckiej oraz podgórskiego łęgu jesionowego. Nie trzeba jednak znać nazw leśnych zbiorowisk, żeby doświadczyć zachwytu. Wystarczą potężne pnie buków, omszałe kamienie, chłód unoszący się znad wody i światło przebijające przez korony drzew. Edukacyjny charakter trasy przypominają ustawione przy niej tablice poświęcone m.in. buczynom, lasom łęgowym oraz miejscowym roślinom i zwierzętom. Wśród bohaterów ścieżki warto wymienić salamandrę plamistą, pluszcza i popielica, a z roślin m.in. czosnek niedźwiedzi czy pokrzyk wilcza-jagoda.
Zielona ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna rozpoczyna się przy drodze między Jarnołtówkiem i Pokrzywną, naprzeciwko siedziby Parku Krajobrazowego „Góry Opawskie”. Początkowo prowadzi łagodnie wzdłuż potoku, obok polany i pozostałości dawnej skoczni narciarskiej. Mija także rejon Gwarkowej Perci, a następnie prowadzi dalej doliną, kilkakrotnie przekraczając Bystry Potok. W dalszej części nachylenie wyraźnie rośnie. Przez Plac Langego i Ścieżkę Langego można dojść do schroniska pod Biskupią Kopą, a następnie na sam szczyt. Po drodze można też łatwo zmienić trasę. Z doliny niebieski szlak prowadzi w stronę Gwarkowej Perci, gdzie czeka dawny kamieniołom i metalowa drabina. Cicha Dolina może też być spokojnym zakończeniem bardziej wymagającej wycieczki.
Skały Karolinki i Karliki – charakterystyczne formacje skalne nad doliną Złotego Potoku
Karolinki i Karliki to dwa różne zespoły skalne, położone po przeciwnych stronach doliny Złotego Potoku. Łączy je niebieski Szlak Przełomu Złotego Potoku i podobna geologiczna historia. Karolinki znajdują się po północnej stronie doliny, głównie na Słonecznym Stoku, a część skał pojawia się także bliżej Olszaka. Idąc z Jarnołtówka w stronę Pokrzywnej, po drodze mija się też Żabie Oczko i sam Olszak. Skały tworzą głównie łupki, metapiaskowce i metamułowce, miejscami z otoczakami i domieszką żwiru. W terenie układają się w niewielkie ambony i skalne wychodnie wysunięte ze zbocza.
Karliki leżą po drugiej stronie doliny, na północnym stoku Bukowej Góry, zwanym Jodłowym Stokiem. Tutaj również warto co jakiś czas odwrócić wzrok od ścieżki. Między drzewami otwierają się widoki na dolinę, Jarnołtówek i przeciwległe zbocza, choć dziś część panoramy zasłania las. Najwięcej widać poza pełnią sezonu liściastego, kiedy drzewa robią widokom trochę więcej miejsca.
Na rodzinny spacer dobrze nadają się przede wszystkim Karolinki. Można ruszyć z Pokrzywnej, spod siedziby Parku Krajobrazowego „Góry Opawskie”, przejść skalnym odcinkiem i zejść w stronę Jarnołtówka. Oficjalny wariant edukacyjny przewiduje na taki marsz około 1,5–2 godzin, ale z dziećmi, zdjęciami i obowiązkowym zaglądaniem w każdą ciekawszą szczelinę warto zostawić sobie trochę zapasu. Dla rodzin zastanawiających się, gdzie w góry z dziećmi, będzie to ciekawa alternatywa dla ambitnego zdobywania Biskupiej Kopy. Krajobraz pozostaje naprawdę górski, a kolejne atrakcje pojawiają się na tyle często, że nuda raczej nie zdąży wejść na szlak.
Piekło i żaby w jednym lesie? Góry Opawskie mają dość osobliwe poczucie humoru. Za nazwami Piekiełko i Żabie Oczko nie kryją się jednak baśniowe krainy, lecz dawne kamieniołomy – pozostałości po wydobyciu skał, które z czasem przejął las. Żabie Oczko ukrywa się na północno-wschodnim zboczu Olszaka. W XIX w. wydobywano tu łupki i piaskowce, a po zakończeniu eksploatacji dno wyrobiska wypełniła woda. Powstał niewielki zbiornik otoczony stromymi skałami i drzewami. Ma do około 10 m głębokości, a ściany dawnego kamieniołomu dochodzą do 17 m wysokości. Powierzchnię wody często pokrywa rzęsa, dzięki której Żabie Oczko potrafi nabrać intensywnie zielonego koloru. Nazwa dobrze oddaje jego charakter – to raczej leśne oczko niż jezioro, a na pewno nie urządzone kąpielisko.
Piekiełko to nieużytkowany kamieniołom łupków fyllitowych położony w masywie Biskupiej Kopy, poniżej Bukowej Góry. Wyróżnia się ciemnymi, warstwowymi ścianami fyllitów. Z Jarnołtówka prowadzi w jego stronę krótka, ale miejscami stroma i kręta ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna. Do Rozdroża pod Piekiełkiem jest około 2 km i 40 minut marszu.
Jarnołtówek – spokojna miejscowość u stóp Biskupiej Kopy i punkt wyjściowy na szlaki
Złoto, procesy czarownic i szkoła szybowcowa? Jak na spokojną wieś u stóp Biskupiej Kopy, Jarnołtówek ma zaskakująco barwną przeszłość. Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1268 roku, a w kolejnych stuleciach jej rozwój wiązał się m.in. z górnictwem złota. W XVI wieku działało tu kilka kopalń. Sto lat później wieś pojawiła się w znacznie mroczniejszym rozdziale lokalnej historii – odbywały się tu procesy osób oskarżanych o czary.
Dzisiaj największym bogactwem Jarnołtówka jest jego lokalizacja. Wieś ciągnie się wzdłuż doliny Złotego Potoku, pomiędzy masywem Biskupiej Kopy i niższymi wzniesieniami Gór Opawskich. Nie ma jednego zwartego centrum – pensjonaty, wille i ośrodki rozsiane są wzdłuż drogi i bocznych dolin. Za to szlaki zaczynają się niemal za progiem. Można ruszyć stąd na Biskupią Kopę, Karolinki, Żabie Oczko czy Piekiełko, a żółty szlak przez schronisko należy do popularnych wariantów górskiej wycieczki w stronę szczytu.

Jedna z najciekawszych budowli kryje się w zachodniej części wsi. Kamienna zapora przeciwpowodziowa z 1909 roku mierzy 15,4 m wysokości, ale nie znajdziecie za nią stałego jeziora. To suchy zbiornik, który napełnia się podczas wezbrań Złotego Potoku. Budowa była następstwem katastrofalnej powodzi z 1903 roku, po której Jarnołtówek odwiedziła cesarzowa Augusta Wiktoria. Zapora odegrała ważną rolę podczas kolejnych wielkich wezbrań – m.in. w 1997 i ponownie we wrześniu 2024 roku, kiedy zatrzymała dużą część fali powodziowej. W 2026 roku rozpoczęto prace mające poprawić jej parametry techniczne i zwiększyć bezpieczeństwo obiektu.
Warto odszukać także zespół dworski. Obecna bryła pochodzi z drugiej połowy XIX wieku, ale stanęła w miejscu wcześniejszego dworu obronnego z XVI stulecia – do dziś zachowały się fosa i fragmenty dawnych murów. Obiekt znajduje się w rękach prywatnych, dlatego najlepiej oglądać go z miejsc ogólnodostępnych.
Jarnołtówek przyciągał turystów na długo przed erą weekendowych city breaków. Przed II wojną światową rozwijały się tu pensjonaty, wille i ośrodki wypoczynkowe, a na stokach Krzyżowej działało nawet lotnisko szybowcowe ze szkółką lotniczą. Góry miały więc służyć nie tylko do chodzenia – można było również spróbować oderwać się od nich całkiem dosłownie.
Dziś Jarnołtówek jest przede wszystkim spokojną bazą wypadową. Wieczorem ruch cichnie, coraz wyraźniej słychać Złoty Potok, a rano można od razu ruszyć w góry. Przy rezerwacji noclegu warto tylko spojrzeć na mapę – wieś jest długa i rozciągnięta, więc „w Jarnołtówku” nie zawsze oznacza rzut beretem od wypatrzonego szlaku. Zwłaszcza jeśli ten nie należy do najbardziej utartych.
Pokrzywna – popularna baza wypadowa na najciekawsze atrakcje Gór Opawskich
Jeśli szukać by w Górach Opawskich turystycznego foyer, to najpewniej zostałaby nim Pokrzywna. Tu zaczynają się szlaki, znajdują się większe parkingi, działają rodzinne ośrodki, a obok górskiej wędrówki można zaplanować kilka godzin zupełnie innej rozrywki.
Dobrym pierwszym przystankiem jest siedziba Parku Krajobrazowego Góry Opawskie. W sali edukacyjnej czekają makiety, gabloty, multimedia i ekspozycje poświęcone przyrodzie pasma. Można też zaopatrzyć się w mapy i informacje o szlakach. Szczególnie warto zajrzeć tu przed wyjściem z dziećmi – później salamandra, buczyna czy ślady dawnego górnictwa przestają być tylko nazwami z tablic przy szlaku.

Z Pokrzywnej łatwo ruszyć w najciekawsze części masywu. Droga wzdłuż Bystrego Potoku prowadzi w stronę Cichej Doliny i Gwarkowej Perci, a czerwony Główny Szlak Sudecki pozwala wybrać dłuższy wariant przez Szyndzielową Kopę i Zamkową Górę.
Pokrzywna ma jednak również bardziej rozrywkowe oblicze. Wokół dawnego kąpieliska działa Park Rozrywki i Edukacji Zaginione Miasto Rosenau z atrakcjami wodnymi, kinem 7D, tematycznymi jaskiniami i sztolnią, karuzelami oraz atrakcjami sezonowymi. W pobliżu działa także park linowy. Sama nazwa Rosenau prowadzi prosto do lokalnej legendy o zaginionym mieście ukrytym gdzieś w okolicznych lasach. Dowodów na istnienie tajemniczej metropolii brak, ale opowieść okazała się na tyle dobra, że dziś stanowi motyw przewodni rodzinnego parku. Góry Opawskie najwyraźniej lubią miejsca, w których historia płynnie przechodzi w legendę.
Jest tylko jeden haczyk: w letnie weekendy Pokrzywna potrafi być bardzo popularna. Jeśli zamiast gwaru przy parkingu chcecie wsłuchać się w szmer lasu i potoku, warto pojawić się rano albo od razu ruszyć na mniej uczęszczane odcinki szlaków.
Głuchołazy – uzdrowiskowy klimat, Park Zdrojowy i Góra Parkowa u podnóża Gór Opawskich
Głuchołazy formalnie nie są dziś uzdrowiskiem, ale południowa część miasta nadal wygląda tak, jakby mogła za chwilę przyjąć kuracjuszy z końca XIX wieku. Wzdłuż Białej Głuchołaskiej ciągnie się historyczna promenada, ponad nią rozciąga się Park Zdrojowy, a z jego alejek można niemal od razu zboczyć na leśne trasy Góry Parkowej. Trzeba tylko pamiętać, że część tej okolicy ucierpiała podczas powodzi we wrześniu 2024 roku i nadal jest stopniowo odbudowywana.

Dawne Bad Ziegenhals zaczęło rozwijać funkcje wypoczynkowe i lecznicze w XIX wieku. Mieszkańcy powołali Towarzystwo Promenadowe, które wytyczało ścieżki i dbało o rozwój kurortu. W 1877 roku miejscowość uzyskała status uzdrowiska. Powstawały pensjonaty, zakłady kąpielowe i trasy spacerowe, a dużą rolę odgrywały popularne wówczas metody wodolecznicze. Dzisiejszy Park Zdrojowy nadal przypomina o tej historii. Najbardziej charakterystycznym obiektem jest 15-metrowa tężnia solankowa pełniąca jednocześnie funkcję wieży widokowej. Solanka spływa po tarninie, a spacerując po kolejnych poziomach konstrukcji, można spojrzeć z góry na uzdrowiskową część miasta i otaczające ją wzniesienia.
Z tej części Głuchołaz łatwo ruszyć również na Przednią, Średnią i Tylną Kopę tworzące masyw Góry Parkowej. Żółty Szlak Złotych Górników liczy około 8 km i prowadzi przez miejsca związane z dawnym wydobyciem złota. W lesie zachowały się szyby, zagłębienia terenu i pozostałości dawnych płuczek – ślady czasów, kiedy zamiast turystycznych drogowskazów ludzi przyciągała tutaj nadzieja na znalezienie cennego kruszcu.
Na Przedniej Kopie warto zobaczyć kaplicę św. Anny i pozostałości dawnej infrastruktury turystycznej. Całą wycieczkę można skrócić albo potraktować jako alternatywę dla Biskupiej Kopy w dzień, kiedy wyższe partie przykrywa mgła.
Samo centrum Głuchołaz ma już zupełnie inny charakter. Zachowały się fragmenty średniowiecznych murów miejskich, Wieża Bramy Górnej, rynek i historyczna zabudowa przypominająca o znaczeniu miasta leżącego przy dawnym szlaku prowadzącym ze Śląska na Morawy.
To ciekawy kierunek dla osób zastanawiających się, gdzie na weekend w Polsce, ale sceptycznych wobec spędzania całego dnia na długim szlaku. Tutaj górski spacer można łatwo przeplatać zwiedzaniem miasta, wizytą w tężni i odpoczynkiem w Parku Zdrojowym.
Prudnik – historyczna wschodnia brama regionu i zabytkowa Wieża Woka
Wschodnim bastionem regionu jest Prudnik. Najstarszym zabytkiem miasta pozostaje 41-metrowa Wieża Woka – pozostałość zamku wzniesionego w latach 1255–1259 przez czeskiego możnowładcę Woka z Rosenberga. Z kwestii praktycznych: ze względów technicznych, związanych z naprawą klatki schodowej, wstęp na wieżę jest czasowo wstrzymany. Samo położenie wieży dobrze pokazuje jednak, dlaczego miasto wyrosło właśnie tutaj. Na południu teren szybko podnosi się w stronę Gór Opawskich, na północy otwiera się szeroka równina, a przez wieki przebiegał tędy ważny szlak między Śląskiem a Morawami.
Ale Prudnik nie kończy się na średniowieczu. Miasto rozwinęło się jako ośrodek włókienniczy i handlowy. W dawnym arsenale mieści się Muzeum Ziemi Prudnickiej, a w centrum zachowały się Wieża Bramy Dolnej, rynek i fabrykanckie wille. Z miasta można od razu ruszyć pieszo w Góry Opawskie. Czerwony Główny Szlak Sudecki prowadzi od prudnickiego dworca przez Lipy, sanktuarium św. Józefa, Kobylicę, Dębowiec, Długotę, Wieszczynę i Pokrzywną, a dalej w stronę kolejnych grzbietów i Biskupiej Kopy. W całości to już propozycja na solidny dzień marszu, ale poszczególne odcinki świetnie nadają się także na krótsze wycieczki. Po drodze warto zatrzymać się w Prudniku-Lesie przy sanktuarium św. Józefa. Od października 1954 do października 1955 roku komunistyczne władze więziły tutaj prymasa Stefana Wyszyńskiego. I nagle zwykły spacer po lesie prowadzi w sam środek powojennej historii Polski.
Park Krajobrazowy Góry Opawskie – cenny obszar chronionej przyrody, z lasami, potokami i ciekawymi trasami górskimi
W Górach Opawskich nawet rezerwat przyrody może opowiadać historię poszukiwaczy złota. Stare buczyny rosną tu obok śladów dawnych wyrobisk, w wilgotnych dolinach kryją się salamandry, a w dawnych sztolniach zimują nietoperze. Ten nietypowy splot natury i działalności człowieka chroni Park Krajobrazowy Góry Opawskie, utworzony w 1988 roku. Zajmuje 4903 ha, a park wraz z otuliną rozciąga się na terenie gmin Głuchołazy, Prudnik i Lubrza. Około trzy czwarte jego powierzchni zajmują lasy.
Największym bogactwem są zwarte kompleksy leśne z dobrze zachowanymi fragmentami buczyn, grądów i łęgów. W granicach parku znajduje się pięć rezerwatów: Cicha Dolina, Las Bukowy, Nad Białką, Olszak i Dębniak. Szczególnie ciekawy jest Nad Białką, gdzie obok przyrody chronione są także ślady średniowiecznej eksploatacji złotonośnych piasków i żwirów. Zostały po niej zagłębienia, wykopy i zwały przemytego materiału. W Górach Opawskich granica między tym, co stworzyła natura, a tym, co przez wieki zmieniał człowiek, bywa więc wyjątkowo płynna.
Park obejmuje dwa piętra roślinności – pogórza i regla dolnego – a na jego terenie stwierdzono ponad 500 gatunków roślin naczyniowych. Przy górskich potokach można wypatrzyć pluszcza i pliszkę górską, w wilgotnych lasach salamandrę plamistą i traszki, a przy odrobinie szczęścia także bociana czarnego czy puchacza. Góry Opawskie są również ważnym siedliskiem nietoperzy. A w 1998 roku nad Potokiem Zameckim znów pojawiły się bobry – tym razem nie całkiem z własnej inicjatywy, bo człowiek pomógł im wrócić w te okolice.
I choć mowa o obszarze chronionym, przyrody nie ogląda się tutaj wyłącznie zza tablicy. Przez park prowadzi gęsta sieć szlaków pieszych i ścieżek przyrodniczo-dydaktycznych, a uzupełniają ją trasy wykorzystywane przez rowerzystów, jeźdźców i piechurów. Jedne prowadzą grzbietami i przez kolejne szczyty, inne schodzą w doliny potoków, między stare drzewa, dawne kamieniołomy i ślady górnictwa.
Warto tylko pamiętać, że część najbardziej intrygujących miejsc jest jednocześnie domem dla bardzo konkretnych lokatorów. Dawne sztolnie służą nietoperzom jako zimowiska, a wilgotne lasy i okolice potoków są ważnym środowiskiem płazów. W rezerwatach poruszamy się więc po udostępnionych trasach – to nie turystyczna złośliwość, lecz sposób na ochronę miejsc, dla których te rezerwaty w ogóle powstały. Park świetnie pokazuje, że atrakcje w górach nie muszą sprowadzać się do zdobywania kolejnych szczytów.
Zlaté Hory – urokliwa baza wypadowa do wędrówek po czeskiej stronie Gór Opawskich
Zlaté Hory leżą zaledwie kilka kilometrów od granicy, ale od razu mają nieco inny charakter niż polskie miejscowości wypoczynkowe. Zabudowa skupia się wokół długiego rynku, ponad dachami dominują kościelne wieże, a za miastem wznosi się potężny masyw Příčnego vrchu.
Nazwa miasta nie pozostawia wielkiego pola do domysłów. Złoto rzeczywiście odegrało tu główną rolę. Już przed wiekami w okolicznych dolinach pozyskiwano kruszec ze złotonośnych osadów, a później górnicy zeszli również pod ziemię. Po dawnym wydobyciu zostały sztolnie, hałdy i całe fragmenty krajobrazu przekształcone przez ludzi, którzy przez stulecia próbowali wydobyć z tych gór coś więcej niż tylko piękne widoki.
W centrum działa muzeum miejskie z ekspozycją poświęconą historii regionu i górnictwa. Można zobaczyć minerały, dawne narzędzia używane przy wydobyciu złota i rud oraz materiały pokazujące rozwój tutejszego górnictwa. To dobre miejsce na początek, szczególnie jeśli później planujecie odwiedzić plenerowy skansen i zobaczyć górniczą historię już nie w gablocie, lecz w terenie.

Z centrum miasta zielony szlak prowadzi na Biskupią Kopę. Startuje w pobliżu muzeum, a po drodze mija m.in. kaplicę św. Rocha i Mnichův kámen. Do wieży na szczycie jest około 4 km, więc to całkiem konkretna górska wycieczka, choć zaczyna się niemal między miejskimi kamienicami.
Jeszcze bardziej ambitnym kierunkiem jest Příčný vrch, 975 m n.p.m., czyli najwyższy szczyt całych Gór Opawskich. Jego masyw to prawdziwe archiwum dawnego górnictwa – na mapie mnożą się nazwy sztolni, szybów i starych wyrobisk. W okolicy znajdują się także ruiny zamku Edelštejn, który w średniowieczu strzegł tutejszego górniczego zagłębia. To już jednak materiał na osobny dzień.
Zlaté Hory są ciekawym pierwszym krokiem do poznawania atrakcji Czech poza Pragą, Karlowymi Warami i najpopularniejszymi kurortami. Pamiętajcie tylko, że po przekroczeniu granicy przydają się już czeskie korony, choć w wielu turystycznych miejscach można też płacić kartą.
Skansen Złota w Zlatych Horach (Zlatorudné mlýny) – górnicze młyny i ścieżka edukacyjna w dolinie potoku
Skansen znajduje się poza centrum, w Dolinie Zaginionych Sztol nad Olešnicą. Lokalizacja nie jest przypadkowa. Już w średniowieczu wykorzystywano tutaj wodę do rozmywania zboczy i pozyskiwania złotonośnych osadów. Górnicy mieli więc do dyspozycji coś znacznie więcej niż łopatę i dużo cierpliwości – potrafili zaprząc do pracy cały potok.
Największą atrakcją są działające repliki średniowiecznych młynów górniczych, wykonane na podstawie dawnych rysunków. Koła wodne napędzają drewniane mechanizmy, które podczas pokazów kruszą złotonośną rudę. To nie oryginalne średniowieczne budynki – obecne młyny uruchomiono w 2001 roku – ale właśnie możliwość zobaczenia całego mechanizmu w ruchu robi największe wrażenie.
Woda była tutaj narzędziem pracy. Zachowany dawny kanał wykorzystywano do rozmywania zbocza nad Olešnicą, skąd pozyskiwano osady zawierające złoto. Dziś ścieżka edukacyjna opowiada zarówno o tutejszej geologii i przyrodzie, jak i o sposobach, w jakie dawni górnicy próbowali wydobyć z ziemi cenny kruszec.

Jest też lokalna „magiczna” ciekawostka – miejsce, gdzie woda sprawia wrażenie, jakby płynęła pod górę. Grawitacja nie robi sobie jednak przerwy na czas zwiedzania. To efektowne złudzenie optyczne, które nawet po poznaniu wyjaśnienia potrafi na chwilę oszukać oczy.
Podczas zwiedzania można nie tylko obserwować pracę młynów, ale też spróbować własnych sił w płukaniu złota. Nie spodziewajcie się jednak samorodka wielkości orzecha włoskiego. Przy odrobinie szczęścia można wypatrzyć niewielkie drobiny – i szybko przekonać się, ile cierpliwości wymagało zajęcie dawnych poszukiwaczy.
Skansen dobrze połączyć z muzeum w Zlatych Horach. Najpierw można poznać historię tutejszego górnictwa, zobaczyć minerały i dawne narzędzia, a później sprawdzić w terenie, jak część tej historii wyglądała w praktyce. Na spokojną wizytę w skansenie warto zarezerwować około dwóch godzin.
Rezerwat Rejvíz i Wielkie Torfowisko – spacer po drewnianych kładkach aż do tajemniczego Mechowego Jeziorka
Rejvíz leży wyżej niż Zlaté Hory, na szerokim płaskowyżu otoczonym lasami. Drewniane domy ciągną się wzdłuż drogi, pomiędzy nimi rozkładają się łąki, a cała osada ma klimat miejsca lekko odłączonego od świata. Przynajmniej do momentu, kiedy w słoneczną sobotę zapełni się parking.
Największą atrakcją jest narodowy rezerwat chroniący największe torfowisko wysokie na Morawach i Śląsku. Torf zaczął tworzyć się tutaj około 7 tys. lat temu. W płytkim zagłębieniu z nieprzepuszczalnym podłożem zatrzymywała się woda, torfowce rosły warstwa po warstwie, a z czasem powstał krajobraz zupełnie inny od reszty Gór Opawskich.
Początek trasy prowadzi zwykłą leśną drogą. Dopiero dalej pojawiają się drewniane kładki przecinające najbardziej podmokłą część rezerwatu. I tutaj zasada jest prosta: z wyznaczonej trasy nie schodzimy. Torfowisko wygląda na odporne i dzikie, ale w rzeczywistości jest bardzo delikatnym ekosystemem, który łatwo uszkodzić jednym niepotrzebnym skrótem.
Celem spaceru jest Wielkie Mechowe Jeziorko, ciemny zbiornik otoczony torfowiskiem i podmokłym lasem. Brunatny kolor wody nie oznacza zanieczyszczenia – jest naturalny dla torfowisk i wiąże się z dużą zawartością substancji humusowych. Krótko mówiąc: ciemne tak, brudne nie.
Rosną tu m.in. torfowce i rosiczka okrągłolistna, a podmokły las ma momentami dość surowy wygląd. Część drzew rośnie bardzo powoli, inne obumierają, pozostawiając suche pnie nad mokradłem. To nie zaniedbanie, tylko torfowisko działające według własnych zasad.
Kondycyjnie spacer nie jest wymagający, ale mokre drewniane kładki potrafią być śliskie. Na trasie znajduje się kasa, w której pobierana jest opłata przeznaczona na utrzymanie ścieżki, dlatego przed przyjazdem warto sprawdzić aktualne warunki zwiedzania.
Rejvíz bardzo dobrze zamyka podróż po Górach Opawskich. Po kamieniołomach, górniczych młynach, wieżach i szczytach trafiamy do krajobrazu, który rozwijał się przez tysiące lat niemal własnym rytmem. Drewniana kładka prowadząca przez mokradła do ciemnego jeziorka pokazuje zupełnie inną twarz tych gór – spokojną, wilgotną i działającą w tempie, którego nie mierzy się sezonami, lecz tysiącleciami.
Góry Opawskie – gdzie zjeść?
Kuchnia Gór Opawskich ma charakter pogranicza – spotykają się tu tradycje śląskie, polskie i czeskie. Warto więc po zejściu ze szlaku poszukać nie tylko schabowego, ale też rolady, klusek śląskich, wodzionki czy innych regionalnych smaków.
Dębowy Gościniec
Jeden z najlepszych adresów na regionalny obiad znajdziecie w Pokrzywnej, praktycznie u stóp gór. W menu Dębowego Gościńca pojawiają się śląskie klasyki, m.in. wodzionka, harynki w cebulowej zołzie, Śląskie Niebo i kołocz śląski, a także dania inspirowane lasem – z grzybami, owocami leśnymi czy dziczyzną. Na deser warto zostawić miejsce na specjalność lokalu, czyli parfait chałwowe.
Biała Akacja
Nieco dalej, w Łące Prudnickiej, warto zajrzeć do Białej Akacji. Karta jest szeroka, ale najlepiej celować w sekcję swojskiego jadła. Znajdziecie tam roladę śląską z kluskami i modrą kapustą, żurek na zakwasie czy placek po zbójnicku. Ciekawą propozycją jest też pstrąg ze Złotego Potoku. Latem dodatkowym atutem jest ogródek z widokiem na zieleń i góry.
Góry Opawskie – gdzie się zatrzymać?
Po całym dniu na szlaku dobrze mieć bazę, z której nie trzeba już nigdzie jechać. Hotel Gorzelanny**** w Pokrzywnej leży w otoczeniu lasów, w sąsiedztwie leśnego kąpieliska i blisko najważniejszych atrakcji Gór Opawskich, co czyni go szczególnie atrakcyjną propozycją dla rodzin.



Na miejscu czekają basen, jacuzzi, sauny, kręgielnia i strefa wellness, a w sezonie letnim również wodne atrakcje dla najmłodszych. Tuż obok znajduje się także rodzinny park Rosenau – Zaginione Miasto. W wybranych pakietach oferty na Travelist.pl pobyt dostępny jest w formule All Inclusive ze śniadaniami, obiadokolacjami i open barem, więc po górskiej wycieczce można już całkowicie przełączyć się na tryb wypoczynku.




























