Pejzaże jak z obrazów holenderskich mistrzów, architektoniczne skarby i cuda techniki niespotykane nigdzie indziej w Polsce, wyjątkowe tradycje kulinarne, do tego sympatyczne foki niemal na wyciągnięcie ręki, fantastyczne trasy rowerowe i jedne z najlepszych dzikich plaż nad Bałtykiem. Choć na Żuławach i Mierzei Wiślanej nie brak turystycznych hitów, większość atrakcji tego regionu wciąż czeka na odkrycie.
Żuławy Wiślane i okolice Zalewu Wiślanego – dlaczego warto je odwiedzić?
Wystarczy pół godziny jazdy z centrum Gdańska, by znaleźć się w całkiem innym świecie. Takim, który na pierwszy rzut oka kojarzy się bardziej z okolicami Amsterdamu czy Hagi niż Trójmiasta. Płaskie jak naleśnik pola poprzecinane kanałami, historyczne domy podcieniowe i szachulcowe kościółki, zabytkowe cmentarze oraz oczywiście wiatraki – choć tych ostatnich zachowało się bardzo niewiele. Żuławy Wiślane nie przypadkiem nazywane są Małą Holandią. Wszystko za sprawą mennonitów, czyli radykalnego odłamu niderlandzkich protestantów, którzy w XVI i XVII w. osiedlali się tutaj, uchodząc przed religijnymi prześladowaniami. Przywieźli ze sobą tradycje architektoniczne, inżynieryjne, ale i kulinarne, które po dziś dzień decydują o wyjątkowości tej okolicy.


Ale Żuławy to dużo więcej niż holenderskie krajobrazy czy tradycyjne sery. To właśnie tutaj mieści się bodaj najsłynniejszy zamek na ziemiach polskich, tutaj można obserwować największą kolonię fok na wybrzeżu, przejechać się klimatyczną kolejką wąskotorową oraz odpocząć na najlepszej dzikiej plaży w kraju wg naszego Rankingu Polskich Plaż 2026. Zarazem takie miejscowości jak Stegna czy Krynica Morska mają wszystko to, czego można oczekiwać od tętniących życiem nadmorskich kurortów – a hotele w Krynicy Morskiej będą doskonałą bazą wypadową. Warto więc zajrzeć tu nie tylko przejazdem. Zapraszamy w podróż po największych atrakcjach regionu.

Zamek w Malborku – monumentalna twierdza krzyżacka i najważniejszy zabytek Żuław Wiślanych
To miejsce znają nawet ci, którzy nigdy wcześniej nie słyszeli nazwy “Żuławy”. Dawna rezydencja Wielkich Mistrzów zakonu krzyżackiego to największy na świecie gotycki zamek z cegły (do budowy zużyto ich aż 4,5 mln) i jeden z najbardziej imponujących przykładów średniowiecznej architektury obronnej w Europie. Wzniesiona na przełomie XIII i XIV w. warownia od 1997 r. znajduje się na liście UNESCO i zwiedzając okolicę, pominąć jej zwyczajnie nie sposób. Na wizytę warto jednak zarezerwować co najmniej pół dnia. Cały teren liczy sobie bowiem ponad 20 ha i mieszczą się na nim tak naprawdę aż trzy zamki – Wysoki, Średni i Niski.

Ten pierwszy obejmuje m.in. XIII-wieczny kościół z kaplicą św. Anny mieszczącą groby Wielkich Mistrzów, wieże (w tym pełniące funkcję toalety Gdanisko) oraz piękny, otoczony krużgankami dziedziniec. Zamek Średni to najbardziej reprezentacyjna część twierdzy, z Pałacem Wielkich Mistrzów, Wielkim Refektarzem czy olśniewającym Letnim Refektarzem, uznawanym za jedno z najpiękniejszych świeckich pomieszczeń epoki gotyku. Z kolei Zamek Niski obejmuje największy teren ze wszystkich trzech – z Przedzamczem, licznymi basztami i bramami oraz fortyfikacjami zewnętrznymi. Dla zwiedzających przygotowano kilka różnych tras, w tym 3-godzinną Trasę Historyczną czy lżejszą Trasę Spacerową. Rodzinom z dziećmi szczególnie polecamy Trasę Rodzinną, w ramach której dzieciaki – w średniowiecznych kapturach – przemierzają zamkowe korytarze w poszukiwaniu tajemnic i łamigłówek.

Nowy Dwór Gdański – stolica Żuław z Żuławskim Parkiem Historycznym i Muzeum Żuławskim
Nowy Dwór Gdański to historyczna stolica Żuław Wiślanych i symboliczna brama do całego regionu. Po pierwsze dlatego, że to właśnie tutaj najłatwiej zjechać z trasy S7 na żuławskie trasy – no i stąd również rusza Żuławska Kolej Dojazdowa. A po drugie zlokalizowany w zrewitalizowanej serowni w centrum miasta Żuławski Park Historyczny będzie znakomitym wprowadzeniem do tradycji i kultury tego miejsca.

Głównym punktem Parku jest Muzeum Żuławskie, w którym dowiemy się sporo m.in. o mennonitach i ich roli w okolicy, ale też o specyfice tutejszej architektury, o dawnych działaniach przeciwpowodziowych (z racji swego położenia Żuławy były historycznie narażone na zalania) oraz mających na celu osuszanie terenów pod pola uprawne czy o niezwykle silnych lokalnych tradycjach kolejowych. Ważną częścią ekspozycji jest również “Strych pełen osobliwości”, czyli kolekcja najróżniejszych – czasem dość niezwykłych – przedmiotów codziennego użytku. W Parku regularnie organizowane są wydarzenia i warsztaty (m.in. kulinarne), a dla najmłodszych przygotowano specjalną grę terenową.
Żuławska Kolej Dojazdowa – nostalgiczna podróż wąskotorówką przez płaski krajobraz delty Wisły
Żuławy najlepiej zwiedzać w stylu slow – również po torach. Jedyna czynna kolejka wąskotorowa w woj. pomorskim nie rozwija oszałamiających prędkości, ale na tym właśnie polega jej urok. Spokojna, relaksująca przejażdżka otwartym wagonem retro to doskonała alternatywa dla wypraw rowerowych czy kajakowych. Pozwala nie tylko cieszyć oczy malowniczymi krajobrazami, ale też odetchnąć świeżym powietrzem i poczuć wiatr we włosach. A przy okazji dojechać do wielu ciekawych miejsc i zobaczyć takie unikatowe atrakcje, jak choćby wciąż obsługiwany ręcznie most obrotowy w Rybinie – ponoć jedyny taki na świecie.

Mało brakowało, a powstała jeszcze w XIX w. do transportu cukru kolejka byłaby dziś jedynie reliktem minionych czasów. W połowie lat 90. całkowicie ją zamknięto, jednak w kolejnej dekadzie udało się wznowić kursy – tym razem już głównie turystyczne – na trasie z Nowego Dworu Gdańskiego do Stegny oraz ze Sztutowa do Mikoszewa i na Prawy Brzeg Wisły. Obecnie Żuławska Kolej Dojazdowa to jedna z głównych atrakcji Pomorza Gdańskiego, która ma też wymiar jak najbardziej praktyczny. Można bowiem w szczycie sezonu wygodnie dojechać z Nowego Dworu na plaże w Stegnie czy Jantarze, omijając tworzące się po drodze korki. Warto jednak pamiętać, że kolejka kursuje tylko od maja do września. Bilety można kupić u konduktora lub na stronie internetowej ŻKD.
Domy podcieniowe – charakterystyczna architektura mennonicka i unikalny klimat dawnych wsi
Jeśli cokolwiek miałoby pretendować do miana symbolu Żuław Wiślanych, byłyby to z pewnością tutejsze domy podcieniowe. Charakterystyczne budynki wzniesione przez potomków mennonickich osadników stanowią nieodłączny element krajobrazu żuławskiej Małej Holandii. I sprawiają, że takie wioski jak Żuławki czy Marynowy mają wręcz charakter żywych skansenów.


Najbardziej rozpoznawalnym elementem żuławskich domów podcieniowych – z których większość powstała między XVII a XIX w. – są oczywiście podcienie, czyli wysunięte piętra wsparte na drewnianych filarach. Liczba tych ostatnich, często bogato zdobionych, miała ponoć symbolizować stopień zamożności właściciela. Wzrok przyciągają również tzw. fachwerki, czyli misterne konstrukcje szachulcowe wkomponowane w wysunięte podcienie. W Orłowie można nawet znaleźć dom podcieniowy… z wąsami.

Do naszych czasów na całych Żuławach zachowało się kilkadziesiąt takich budynków. Niektóre z nich – jak choćby domy w Marynowach czy Trutnowach – można zwiedzać za zgodą właścicieli. W innych nawet zatrzymać się na nocleg. A w Żelichowie skosztować regionalnych specjałów w Gospodzie Mały Holender. Warto jednak poszukać również tych mniej znanych, czasem nieco zaniedbanych – ale i tak niezwykle fotogenicznych.

Drewnica i Palczewo – zabytkowe wiatraki (holender i koźlak) na żuławskim szlaku
Skoro Mała Holandia, to powinny być również wiatraki. I rzeczywiście były. Jeszcze przed II wojną światową pracowało ich tu ok. 100 i stanowiły nieodłączny element żuławskiego krajobrazu. Co ciekawe, większość z nich nie służyła do mielenia zboża, lecz napędzała pompy służące do osuszania podmokłych terenów. Wraz z postępem technologicznym ich rola stawała się coraz mniej istotna – i do dziś wiatraków na Żuławach zachowało się dosłownie kilka. Najbardziej znane z nich to drewniany “koźlak” – czyli wiatrak obrotowy – w Drewnicy oraz tradycyjny wiatrak typu holenderskiego w Palczewie.

Ten pierwszy został wzniesiony w 1718 r. przez mennonitów i – jako jeden z nielicznych w okolicy – mielił zboże na mąkę. Dziś wciąż imponuje elegancką sylwetką oraz oryginalnym dachem przypominającym odwróconą łódź. Aktualnie trwają w nim prace renowacyjne i w przyszłości prawdopodobnie zostanie udostępniony do zwiedzania. Wiatrak w Palczewie pochodzi natomiast z początków XIX w. Reprezentuje zdecydowanie bardziej rozpowszechniony ongiś na Żuławach styl holenderski, łączący w sobie elementy drewniane i murowane. Niestety mieści się na terenie prywatnym i można go oglądać jedynie z oddali.

Drewniane kościoły i cmentarze mennonickie – ukryte perełki żuławskiej wielokulturowości
Choć mennonici nigdy nie stanowili na Żuławach większości, obecność niderlandzkich osadników zmieniła ten region nie do poznania. Zarówno pod kątem technologicznym – ich umiejętności osuszania podmokłych terenów pod pola uprawne okazały się nieocenione – jak i kulturowym, architektonicznym czy nawet kulinarnym. I choć mniej więcej od XVIII w. mennonickie wspólnoty zaczęły stopniowo zanikać, a oni sami przenosili się m.in. w głąb Rosji, ich dziedzictwo widoczne jest do dzisiaj.

Obok wspomnianych wcześniej domów podcieniowych najbardziej charakterystyczne są mennonickie cmentarze, z których największy zachował się w Stogach Malborskich. Nekropolie te wyraźnie różnią się od katolickich – nagrobki mają formę steli, czyli prostokątnej tablicy, na której można znaleźć ciekawe symbole, np. gołębie z gałązką w dziobie, kotwice w chmurach czy pęki 5 makówek. Unikalną pozostałością po mennonitach jest również jedyny na Żuławach drewniany kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Palczewie (tym od holenderskiego wiatraka). Pochodzi z początku XVIII w. i reprezentuje ciekawe połączenie tradycji protestanckich oraz katolickich. W miarę możliwości warto zajrzeć do środka, by zobaczyć barokowe polichromie i zabytkowe, wciąż działające organy.
Wróblewo – kameralny, szachulcowy kościółek nad Motławą i ciekawa perełka poza głównym szlakiem
Choć niewielkie Wróblewo leży nieco na uboczu, na zachód od Wisły i głównych atrakcji Żuław, warto na chwilę zboczyć z trasy, by zobaczyć tamtejszy kościół pw. Wniebowzięcia NMP. To nie tylko jedna z najbardziej urokliwych świątyń w regionie, ale też bodaj najpiękniej położony żuławski zabytek. Mieści się bowiem bezpośrednio nad Motławą, w otoczeniu starych drzew, niemal przeglądając się w nurcie rzeki.

Historia niewielkiego, wzniesionego w technice szachulcowej kościółka sięga XVI w. Pierwotnie był prywatną kaplicą bogatej gdańskiej rodziny Scheweke, dopiero później przeszedł w ręce miasta Gdańska i wzbogacił się m.in. o wieżę. Dziś natomiast z pewnością sprawdzi się jako wdzięczny obiekt fotograficznych kadrów – szczególnie z drugiej strony Motławy.

Ciekawych zabytkowych kościółków jest na Żuławach więcej. Jeden z najbardziej oryginalnych mieści się w Kmiecinie i pochodzi jeszcze z XIV w. Składa się jakby z dwóch osobnych części – ceglanej, gotyckiej nawy i dobudowanej w XVII w. drewnianej wieży z podcieniami. Perełki tradycyjnej architektury szachulcowej znajdziemy m.in. w Kiezmarku, Stegnie czy Żelichowie (obecnie cerkiew grekokatolicka). Miłośnicy fotogenicznych ruin powinni zaś odwiedzić choćby Steblewo czy Ostaszewo, gdzie zachowały się pozostałości gotyckich świątyń sprzed wieków. W tej pierwszej miejscowości warto również zajrzeć do kaplicy grobowej rodziny von Wessel.

Raczki Elbląskie czy Marzęcino – gdzie jest najniżej położony punkt Polski?
Żuławy Wiślane to najbardziej depresyjny region w Polsce – i to jak najbardziej dosłownie, ponieważ blisko 30% tego obszaru leży poniżej poziomu morza. Nic dziwnego, że jedną z głównych ciekawostek geograficznych w okolicy jest najniżej położony punkt naszego kraju. Całkiem niedawno jednak okazało się, że jego znana od dziesięcioleci lokalizacji jest… niewłaściwa. Wiele osób zapewne pamięta z lekcji geografii, że największa polska depresja mieści się w Raczkach Elbląskich i wynosi 1,8 m p.p.m. Tymczasem nowe badania z 2019 r. wykazały, że depresja w okolicach miejscowości Marzęcino k. Nowego Dworu Gdańskiego liczy sobie aż 2,2 m.

To właśnie to miejsce oznaczone jest dziś wieżą triangulacyjną jako najniższy punkt Polski. Jego “zdobycie” można nawet potwierdzić specjalnym certyfikatem. Aby go uzyskać, trzeba zrobić zdjęcie przedstawiające zarówno miejsce, jak i jego zdobywcę, a następnie zaprezentować je w Muzeum Żuławskim, w Gospodzie Mały Holender w Żelichowie lub na przystani Marinagold w Osłonce. A warto dodać, że “zdobycie” depresji w Marzęcinie nie zawsze jest proste, albowiem okolica jest dość podmokła.
Szlaki rowerowe Żuław – płaskie trasy wzdłuż kanałów, wałów i wiatraków rodem z holenderskiej pocztówki
Żuławy to raj dla rowerzystów – szczególnie tych, którzy nad wymagające podjazdy i górskie wyzwania przedkładają spokojną, relaksującą podróż w stylu slow. Nie ma bowiem w Polsce bardziej płaskiego obszaru, ruch na lokalnych drogach jest dość niewielki, a pięknych widoków i ciekawych miejsc z pewnością nie zabraknie. Przy sprzyjającej aurze i pomyślnych wiatrach przemierzanie żuławskich tras będzie więc prawdziwą przyjemnością.

Spośród głównych szlaków warto wymienić żuławski odcinek Wiślanej Trasy Rowerowej, wchodzącej w skład ciągu EuroVelo 9. Prowadzi zachodnim brzegiem Wisły od Wyspy Sobieszewskiej do Tczewa przez m.in. Kiezmark czy Steblewo, niemal w całości wałami przeciwpowodziowymi. Drugą obowiązkową przejażdżką jest szlak R10 Mierzeja Wiślana, którym można przejechać od Mikoszewa niemal do granicy z Obwodem Kaliningradzkim w Piaskach, mijając po drodze m.in. Jantar, Stegnę, Krynicę Morską czy słynny Przekop Mierzei Wiślanej.

Na tych zaś, którzy pragną połączyć aktywność z odkrywaniem lokalnej kultury, czeka liczący ponad 170 km Szlak Mennonitów. Trasa prowadzi z Gdańska przez Malbork do Elbląga, zahaczając o niemal wszystkie główne atrakcje Żuław.
Mikoszewo – malownicze ujście Wisły, rezerwat Mewia Łacha i brama do Mierzei Wiślanej
Mikoszewo to ostatni przystanek Żuławskiej Kolei Dojazdowej na prawym brzegu Wisły. Można się stąd przeprawić promem do Świbna, by odkrywać atrakcje Wyspy Sobieszewskiej – albo wyruszyć na spotkanie z naturą. Kto podczas pobytu na Żuławach lub Mierzei Wiślanej marzy o bliskim kontakcie z dziką przyrodą, nie znajdzie ku temu lepszego miejsca. Najważniejszym skarbem okolic Mikoszewa jest rezerwat Mewia Łacha – jeden z najcenniejszych obszarów chronionych na całym polskim wybrzeżu, zamieszkany przede wszystkim przez setki tysięcy ptaków.

Ale nie tylko – bo jest to również jedyne w Polsce miejsce, gdzie stale występują dziko żyjące foki. Aby je podziwiać, najlepiej skorzystać z Morskiego Safari. Podczas rejsu przekopem Wisły aż do ujścia mamy praktycznie stuprocentową gwarancję spotkania tych uroczych zwierząt – na wysepkach i mieliznach rezyduje obecnie nawet kilkaset osobników. Nie mniej atrakcyjny jest spacer wzdłuż przekopu (czyli sztucznie utworzonego pod koniec XIX w. nowego koryta Wisły) do miejsca, w którym największa polska rzeka wpada do morza. Spokój jest tu wszechogarniający – całkiem prawdopodobne, że po drodze będą nam towarzyszyć tylko nawoływania skrzydlatych mieszkańców Mewiej Łachy.


Jednak Mikoszewo to również plaża – i to nie byle jaka! W Rankingu Polskich Plaż 2026 Magazynu Travelist i Polskiej Organizacji Turystycznej została uznana za Najlepszą Dziką Plażę w kraju, pokonując m.in. Stilo, Wisełkę czy pobliskie Piaski na Mierzei Wiślanej. Dużo przestrzeni, ciekawe ukształtowanie, długie dojście przez las, a przede wszystkim bezpośrednia bliskość dzikiej przyrody sprawiają, że mikoszewska plaża stanowi znakomitą alternatywę dla tętniących życiem kąpielisk w Stegnie czy Krynicy Morskiej. A dodatkowo słynie z bursztynów, więc przy odrobinie szczęścia można stąd zabrać własnoręcznie znalezioną pamiątkę.

Plaża w Stegnie – popularne kąpielisko z bursztynową tradycją i sosnowym lasem
Główny punkt przesiadkowy na trasie żuławskiej wąskotorówki to miejscowość, która łączy w sobie lokalny klimat z atmosferą najbardziej popularnych nadmorskich kurortów. Jeśli gdzieś w okolicy się zabawić, to właśnie tu. Choć plaża oddzielona jest od centrum półtorakilometrowym pasem wydm i sosnowego lasu, dostać się na nią dużo łatwiej niż np. w Mikoszewie. I zdecydowanie należy do kategorii tych tętniących życiem. Dla wczasowiczów przygotowano m.in. 2 strzeżone kąpieliska, zjeżdżalnie wodne, dmuchańce, trampoliny, place zabaw dla dzieci oraz liczne punkty gastronomiczne. A po zejściu z piasku można przespacerować się klimatycznym Bulwarem Radiowej Jedynki, podziwiając piękny widok na morze – i biorąc udział w licznych organizowanych tu wydarzeniach.


Stegna jest również mekką poszukiwaczy bursztynu. Ponoć nie sposób opuścić tego miejsca bez choćby jednego bałtyckiego klejnotu. Na bursztynowe łowy najlepiej wybrać się w chłodniejszych miesiącach – szczególnie po intensywnym sztormie. A gdyby jednak komuś nie udało się nic znaleźć na plaży, zawsze może zajrzeć do lokalnego Muzeum Bursztynu “Bursztynowa Komnata”. Prawdziwym skarbem Stegny – choć w zupełnie innej kategorii – jest ponadto tutejszy kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Zbudowana pod koniec XVII w. świątynia zachwyca nie tylko urokliwą szachulcową konstrukcją, ale też niesamowitym wnętrzem. Zobaczymy tu choćby… największy w Polsce obraz sufitowy. Podczepione do stropu płótno o wymiarach 35 x 18 m pochodzi z 1688 r. i przedstawia scenę Zmartwychwstania oraz Sądu Ostatecznego. Z sufitu zwiesza się również wielki XIX-wieczny model fregaty, a za ołtarzem ukryta jest lustrzana kopia obrazu Caravaggia “Złożenie do grobu”.

Sztutowo – poruszające miejsce pamięci i Muzeum Stutthof
Choć sąsiadujące ze Stegną Sztutowo posiada piękną, szeroką plażę, słynie przede wszystkim z dużo mniej wakacyjnej atrakcji. Tutaj bowiem w latach 1939-45 mieścił się najdłużej działający nazistowski obóz koncentracyjny poza obecnymi granicami Niemiec. W tym okresie przeszło przez niego ponad 110 tys. więźniów, z których ok. 65 tys. zginęło. Ich losy można poznać, zwiedzając wstrząsające Muzeum Stutthof – w tym m.in. dawne baraki, hale fabryczne, komendanturę, krematorium czy tzw. Bramę Śmierci. Ogromne wrażenie robi góra usypana w historycznej kantynie z butów należących do więźniów, a także monumentalny pomnik poświęcony ofiarom ludobójstwa.

Kąty Rybackie – tradycyjna wioska z portem, Muzeum Zalewu Wiślanego i rezerwatem kormoranów
Nazwa nie jest przypadkowa. Mieszkańcy tej niewielkiej wioski położonej u styku Mierzei Wiślanej z lądem w zasadzie od zawsze trudnili się rybołówstwem. I te tradycje widać oraz czuć do dziś – w klimatycznym porcie, w nowoczesnym Muzeum Zalewu Wiślanego czy w licznych barach i smażalniach. Amatorzy dobrej rybki z pewnością nie pożałują. W muzeum natomiast można nie tylko zobaczyć historyczne łodzie rybackie (w tym łódź wykonaną z patyków i kamieni) czy dowiedzieć się, jak działał warsztat szkutniczy, ale też zdobyć praktyczną wiedzę w zakresie podstawowych węzłów żeglarskich.

Kąty Rybackie położone są bezpośrednio nad Zalewem Wiślanym, ale do bałtyckiej plaży również nie jest daleko. A piękne lasy oddzielające zalew od morza kryją przyrodniczą ciekawostkę, jaką jest rezerwat zamieszkiwany przez jedną z największych w Europie kolonii kormoranów. W sezonie lęgowym rezyduje tu nawet 35-40 tys. tych ptaków – a z racji ich specyfiki cały teren ma nieco postapokaliptyczny charakter.

Krynica Morska – turystyczne centrum Mierzei Wiślanej z latarnią morską, plażami i leśnymi ścieżkami
Stolica Mierzei Wiślanej sprawdzi się zarówno jako typowo wakacyjny kierunek dla amatorów plażowania, jak i dogodna baza wypadowa do zwiedzania Żuław oraz okolic zalewu. Znajduje się w miejscu, w którym drugi najpiękniejszy polski półwysep ma już tylko kilkaset metrów szerokości, więc dotarcie z centrum nad Zalew Wiślany z jednej strony i na bałtycką plażę z drugiej to kwestia krótkiego spaceru. Krynicka plaża w sezonie tętni życiem, a liczący blisko 2 km odcinek strzeżonego kąpieliska zapewnia bezpieczne warunki dla rodzin z dziećmi. Wystarczy jednak oddalić się nieco od gwarnego centrum w stronę leżących przy samej granicy z Rosją Piasków, by na odcinku kilkunastu kilometrów niemal dzikich nadmorskich terenów znaleźć miejsce tylko dla siebie.

Jednak atrakcje Krynicy Morskiej nie ograniczają się bynajmniej do słońca, piasku i wody. Obowiązkowym punktem zwiedzania jest pomalowana na ognistą czerwień latarnia morska, z której szczytu rozpościerają się piękne widoki na mierzeję. Innym – tym razem naturalnym – punktem widokowym jest Wielbłądzi Garb, czyli najwyższe wzniesienie w okolicy i zarazem najwyższa stała wydma na polskim wybrzeżu (49,5 m n.p.m.). Niestety aktualnie wieża widokowa na szczycie jest zamknięta i nie wiadomo, kiedy znów będzie można podziwiać stąd panoramę “dwóch mórz”. W zamian można udać się nieco dalej na tzw. Górę Pirata, która jest popularnym miejscem szczególnie wśród obserwatorów ptaków. Krynica jest wreszcie idealnym miejscem, by wyruszyć w rejs po Zalewie Wiślanym. Z tutejszego portu statki pasażerskie pływają m.in. do Fromborka, Tolkmicka czy Elbląga.

Przekop Mierzei Wiślanej – nowoczesna atrakcja hydrotechniczna łącząca Bałtyk z Zalewem Wiślanym
Kanał o długości ponad 1,5 km pozwalający na swobodny przepływ jednostek między Zatoką Gdańską a Zalewem Wiślanym już na etapie budowy budził liczne kontrowersje. Gigantyczna inwestycja warta ponad 1 mld zł została ostatecznie oddana do użytku we wrześniu 2022 r. I choć miała pełnić rolę przede wszystkim gospodarczą, dziś jest jedną z największych atrakcji turystycznych Mierzei Wiślanej. Bo widoki na śluzę, nabrzeża i sam kanał Nowy Świat z punktu obserwacyjnego w Skowronkach rzeczywiście są imponujące.

Frombork, Tolkmicko i Kadyny – spokojne miejscowości nad Zalewem Wiślanym
Na drugim, warmińskim brzegu Zalewu Wiślanego również atrakcji nie brakuje – choć tutejsze zabytkowe miasteczka są zdecydowanie mniej oblegane przez turystów niż choćby Krynica Morska. Najsłynniejszy spośród nich jest z pewnością Frombork, jeden z historycznych klejnotów Warmii i miejsce nieodłącznie związane z Mikołajem Kopernikiem. Wielki astronom spędził tu ponad 30 lat i stworzył swoje główne dzieło “O obrotach sfer niebieskich”. Dziś można zwiedzać m.in. poświęcone mu muzeum, zlokalizowane w dawnym pałacu biskupim. Najważniejszą atrakcją Fromborka jest jednak średniowieczny zespół katedralny, składający się z gotyckiej katedry Wniebowzięcia NMP i św. Andrzeja oraz potężnych murów obronnych z basztami i wieżami – w tym Wieżą Radziejowskiego z wahadłem Foucalta oraz oczywiście Wieżą Kopernika.

Nieco w cieniu Fromborka pozostaje sąsiednie, jeszcze bardziej kameralne Tolkmicko. Miasteczko zachowało średniowieczny układ urbanistyczny i może się pochwalić największym portem nad Zalewem Wiślanym. Warto zajrzeć na uroczy Rynek z gotyckim kościołem św. Jakuba Apostoła, wspiąć się na wieżę widokową, a przede wszystkim zwolnić tempo i poczuć niespieszny, lekko senny klimat miejscowości. A w sąsiedztwie Tolkmicka kryje się jeszcze jeden historyczny skarb. To Kadyny – dawna wieś cesarska, należąca do ostatniego cesarza Niemiec Wilhelma II, który stworzył tu swoją letnią rezydencję. W jej skład wchodziły m.in. pałacyk cesarski, park, folwark, stadnina koni, gorzelnia oraz słynna w owym czasie fabryka ceramiki.

Większość zabudowań zachowała się do dziś, a w dawnej rezydencji działa obecnie jeden z najbardziej klimatycznych hoteli w okolicy – Kadyny Folwark Hotel & SPA. Warto udać się również do rezerwatu Kadyński Las z klasztorem franciszkanów na wzgórzu oraz zrobić sobie zdjęcie z 700-letnim Dębem Bażyńskiego – jednym z najstarszych drzew w Polsce. A co najciekawsze, między tymi trzema miejscowościami prowadzi trasa Nadzalewowej Kolei Drezynowej. Z Tolkmicka do Fromborka i Kadyn można więc przejechać się drezynami rowerowymi, podziwiając po drodze piękne widoki na Zalew Wiślany.

Elbląg i Kanał Elbląski – unikalny na skalę światową rejs „statkiem po trawie” na granicy Żuław oraz Warmii i Mazur
Jedno z najstarszych miast w Polsce (i największe na Żuławach) zostało w dużej części zniszczone w czasie wojny. Ale i tak Elbląg zaskakuje licznymi atrakcjami oraz niepowtarzalną atmosferą. Już z oddali rzuca się w oczy blisko 100-metrowa wieża gotyckiej katedry – najwyższej świątyni w Polsce na prawym brzegu Wisły. Historia katedry sięga XIII w., a we wnętrzu zachowały się cenne elementy wyposażenia. Wieża natomiast stanowi doskonały punkt widokowy na miasto i całą okolicę. Bezpośrednio przy katedrze rozpoczyna się ścieżka kościelna – wąski zaułek, który przed laty łączył 3 różne kościoły, dziś natomiast jest najbardziej instagramowym miejscem w mieście. Inne godne uwagi to historyczna Brama Targowa, fascynujące Muzeum Archeologiczne czy dawny gotycki kościół NMP, w którym dziś mieści się galeria sztuki. Najmłodszych zaś z pewnością ucieszy wycieczka szlakiem elbląskich piekarczyków – figurek z brązu nawiązujących do lokalnej legendy.

Wyjątkowym dopełnieniem wizyty w mieście – i całej wycieczki po Żuławach Wiślanych – będzie rejs bodaj najbardziej niezwykłą drogą wodną w kraju. Mowa oczywiście o Kanale Elbląskim, łączącym Elbląg z Ostródą oraz dalej Iławą. Główna część trasy ma ponad 80 km długości i pokonuje aż 103 m różnicy poziomów. Aby umożliwić żeglugę, stworzono 5 pochylni, które dziś są główną atrakcją kanału – i unikalnym w skali światowej zabytkiem myśli hydrotechnicznej. Aby je pokonać, statki wyjeżdżają z wody na specjalnych wózkach i… suną po trawie. Wrażenia z takiego rejsu są niepowtarzalne, a turyści mają do wyboru kilka różnych opcji. Najbardziej atrakcyjna jest przeprawa z Elbląga do Pochylni Buczyniec (lub na odwrót), która trwa ok. 4,5 godz. i pokonuje wszystkie 5 pochylni. Ale dla chętnych jest nawet opcja 11-godzinnej wyprawy z Elbląga aż do Ostródy.

Żuławy Wiślane – gdzie zjeść?
Gospoda Mały Holender
Być na Żuławach i nie odwiedzić Małego Holendra, to jak być w Paryżu i nie zobaczyć Wieży Eiffla. Restauracja mieści się w pięknie odnowionym XVIII-wiecznym domu podcieniowym w niewielkim Żelichowie, przy drodze z Nowego Dworu Gdańskiego do Stegny. Już sama lokalizacja i wnętrza robią wrażenie, a menu może zaskoczyć oryginalnością nawet wytrawnych smakoszy. To jedno z niewielu miejsc, w których można skosztować autentycznych żuławskich specjałów, jak choćby zupa klopsowa, kociołek mennonicki, pierogi z pokrzywą czy ser Werderkäse. Serwowane są również potrawy z raków. Do tego lokalne Piwo Podcieniowe lub bzowiada (lemoniada z czarnego bzu) – a po skończonym posiłku warto jeszcze zrobić zakupy w tutejszym sklepiku.

Bistro Łąkowa 5
Kameralne, bezpretensjonalne miejsce w równie kameralnym Mikoszewie, z domową atmosferą i mnóstwem dobrej energii, którą wnosi przemiła właścicielka. Pani Małgosia nie tylko opowie o każdym daniu i poleci, czego szczególnie warto spróbować danego dnia, ale też chętnie porozmawia dosłownie na każdy temat. W menu głównie polskie klasyki obiadowe, ale też makarony oraz dania rybne. Te ostatnie polecamy szczególnie – podobnie jak sernik, który cieszy się zasłużoną estymą w całej okolicy.
Bar Rybny u Basi
Absolutnie kultowy lokal w Kątach Rybackich – czyli tam, gdzie tradycja rybna zobowiązuje. O jego popularności świadczy ustawiająca się regularnie przed wejściem kolejka gości, którzy zjeżdżają tu często z całej Mierzei. Zjeżdżają oczywiście w jednym celu, albowiem menu obejmuje niemal wyłącznie ryby w najróżniejszych odsłonach – smażone, gotowane czy marynowane. Stali bywalcy szczególnie polecają rosół z węgorza, sandacza w sosie koperkowym, a także jedyną nie-rybną pozycję w karcie, czyli szarlotkę.
Żuławy Wiślane – gdzie się zatrzymać? Polecane hotele w okolicy
Baza noclegowa na Żuławach jest mocno ograniczona i obejmuje głównie niewielkie pensjonaty lub kwatery prywatne. Co innego hotele na Mierzei Wiślanej, która znakomicie sprawdzi się jako baza wypadowa do zwiedzania okolicy – a przy okazji można cieszyć się bliskością nadmorskiej plaży. Największy wybór obiektów znajdziemy oczywiście w Krynicy Morskiej, ale atrakcyjne opcje oferują również Kąty Rybackie, Stegna czy Jantar. Warto ponadto rozważyć hotele w Elblągu, a nawet hotele w Gdańsku – szczególnie w rejonie Wyspy Sobieszewskiej.
