Na Pałukach można zwiedzać prehistoryczne osady i średniowieczne ruiny, podziwiać wspaniałe pałace i zabytkowe kościółki, poznać wiele historycznych ciekawostek, przejechać się klimatyczną kolejką wąskotorową, stanąć oko w oko z dinozaurem, a nawet w ciągu jednego dnia odwiedzić Rzym, Wenecję i Paryż. Albo po prostu wypocząć nad jednym ze 130 jezior, z których słynie ten region. Choć wciąż mało kto w Polsce wie, gdzie on tak naprawdę leży.
Pałuki – gdzie leżą i dlaczego warto je odwiedzić?
Niewielkie, oddalone od wielkich metropolii, nie tak popularne jak Kaszuby, Mazury czy nawet sąsiednie Pojezierze Wielkopolskie – choć bez wątpienia równie urokliwe. Pałuki leżą na pograniczu województwa wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego, a ich zagadkowa nazwa pochodzi najpewniej od słowa “łuk” (albo “łęk” bądź “łęg”). Określano nim przed wiekami niewysokie, łukowate pagórki – najbardziej charakterystyczny element pałuckiego krajobrazu. Oczywiście nie licząc jezior. Pałuki mają nie tylko bogatą historię, ale też odrębny charakter kulturowy. Własne stroje ludowe (utrzymane w biało-czarno-czerwonej kolorystyce), haft, muzykę, rzeźbę, a nawet gwarę. I na miejscu ten regionalny patriotyzm wyraźnie da się odczuć.

Najwięcej turystycznych hitów skupia się w okolicach Żnina, uznawanego za nieoficjalną stolicę regionu. To przede wszystkim gród w Biskupinie – najsłynniejsza pałucka atrakcja. Ale też Wenecja z jednym z największych w Europie skansenów kolei wąskotorowej i ruinami średniowiecznej warowni, Gąsawa z burzliwą historią i cennym drewnianym kościołem, pałac w Lubostroniu czy wreszcie sam Żnin. Warto jednak odwiedzić także inne pałuckie miejscowości, z których większość może się pochwalić dziejami sięgającymi wiele wieków wstecz. To choćby Szubin, Kcynia, Gołańcz czy największy w okolicy Wągrowiec. Można też połączyć wizytę na Pałukach ze odkrywaniem atrakcji Bydgoszczy, Torunia albo Gniezna. A po drodze zwolnić tempo, zatrzymać się na jednej z kameralnych plaż nad jeziorem i po prostu cieszyć się spokojem, pięknymi widokami oraz bliskością natury.
Żnin – stolica Pałuk z zabytkowym rynkiem, jeziorami i bogatą historią regionu
Położony ok. 40 km od Bydgoszczy, 70 km od Torunia i 85 km od Poznania Żnin idealnie sprawdzi się jako baza do odkrywania pałuckich atrakcji. To właśnie stąd odjeżdża słynna pałucka kolejka wąskotorowa, którą dojedziemy m.in. do Biskupina, Wenecji i Gąsawy. Tutaj również mieści się największy i najbardziej znany w regionie hotel, czyli Cukrownia Żnin. A malownicza lokalizacja między dwoma jeziorami sprawia, że do niepisanej stolicy Pałuk warto również zajrzeć w poszukiwaniu odrobiny relaksu.

Choć to jedno z najstarszych miast w Polsce – prasłowiańska osada istniała tu już ok. 10 tys. lat temu, a pierwsze wzmianki o nazwie pochodzą z XIII w. – średniowiecznych zabytków zachowało się stosunkowo niewiele. Najcenniejszym z nich jest z pewnością XV-wieczna wieża ratuszowa, zwana potocznie basztą, choć funkcji obronnych nigdy nie pełniła. Wznosi się na samym środku żnińskiego Rynku i jest najbardziej charakterystycznym symbolem miasta.

Żnin może się również pochwalić dwoma gotyckimi kościołami. Pierwszy z nich – pod wezwaniem św. Floriana – znajdziemy w samym centrum. Reprezentuje dość intrygującą mieszankę gotyku i baroku (w tym stylu dobudowano wieżę), słynie również z… najmniejszej atrakcji miasta. To niewielki kafelek z wizerunkiem św. Jerzego wmurowany w jedną ze ścian, który wg legendy pochodzi ze zburzonego miejscowego zamku. Drugi natomiast – położony na obrzeżach miasta XIV-wieczny kościół pw. św. Marcina – jest jednocześnie najstarszym żnińskim zabytkiem.
Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie – historia regionu w zabytkowej wieży ratuszowej
Jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś więcej o historii, tradycjach i zwyczajach Pałuk, to właśnie tutaj. A przy okazji będziemy mieć okazję zajrzeć do wnętrza zabytkowej wieży ratuszowej. Tam mieści się bowiem jeden z oddziałów muzeum, z ekspozycją poświęconą dziejom Żnina. Resztę muzealnej kolekcji można oglądać w sąsiednim budynku miejskiego magistratu z początku XX w. Znajdziemy tam m.in. regionalne stroje, hafty, przykłady sztuki ludowej oraz liczne bogate zbiory dokumentujące życie codzienne na Pałukach.

Ale to nie wszystko. Mało kto bowiem wie, że Żnin jest kolebką polskiej prasy – jak byśmy dzisiaj powiedzieli – lifestyle’owej. To właśnie tutaj w pierwszej połowie lat 30. XX w. zaczęto wydawać dwutygodnik “Moja Przyjaciółka”, poświęcony głównie modzie, urodzie i zdrowiu. Jeszcze przed wojną magazyn osiągnął zawrotny nakład 250 tys. egzemplarzy i był trzecim najpopularniejszym czasopismem w kraju. Jego dziejom – ale nie tylko – poświęcona jest specjalna wystawa “Historia żnińskiego drukarstwa”. A komu wciąż będzie mało, w podziemiach Muzeum może odwiedzić ekspozycję zadedykowaną… sportom motorowodnym. Bo na żnińskich jeziorach od lat organizowane są zawody rangi mistrzostw świata i Europy, a samo miasto uznawane jest za jeden z najważniejszych ośrodków tej dyscypliny w kraju.
Cukrownia Żnin – industrialna perełka z rodzinnymi atrakcjami i strefą rekreacji
Dawna żnińska fabryka cukru przez lata była największym zakładem w regionie. Powstała pod koniec XIX w., a produkcję ostatecznie zawieszono w 2004 r., pomimo intensywnych protestów lokalnej społeczności. Zamiast jednak ostatecznie zniknąć z mapy, kompleks przeszedł gruntowną metamorfozę i dziś mieści się tu luksusowy hotel należący do sieci Arche. Ale nie tylko. Bo obecna Cukrownia Żnin to dużo więcej niż obiekt noclegowy. To imponujący rozmachem pomnik postindustrialnej architektury – nominowany m.in. do prestiżowej nagrody EU Mies Award 2022 – a zarazem prawdziwe “miasto w mieście”. Na powierzchni ponad 35 ha mieszczą się budynki hotelowe, restauracje, bary, własny browar, kino, park wodny, strefa SPA, a także plaża, ośrodek sportów wodnych i dużo więcej. Jedno jest pewne – nudzić się tu nie sposób.


Jeziora Żnińskie – spacery, sporty wodne i wypoczynek blisko centrum miasta
Żnin posiada bezpośredni dostęp do dwóch jezior, których nazwy zresztą łatwo zapamiętać – to Jezioro Żnińskie Małe i Jezioro Żnińskie Duże. Z życiem miasta dużo bliżej związane jest to pierwsze. To właśnie tutaj mieści się główna plaża miejska, molo oraz park z licznymi ścieżkami spacerowymi. W dodatku dojście z Rynku zajmuje nie więcej niż 2 minuty. Jezioro Żnińskie Małe to również centrum wspomnianych wcześniej sportów motorowodnych – tutaj odbywają się treningi i zawody. Choć i amatorzy nieco spokojniejszych wodnych aktywności znajdą tu coś dla siebie.

Większy żniński akwen jest nieco bardziej dziki, choć i tu nie brak rekreacyjnej infrastruktury. Szczególnie w obrębie kompleksu Cukrowni Żnin. Z jeziorem tym – największym na całych Pałukach – wiąże się lokalna legenda o synu założyciela miasta. Zamiast dbać o poddanych, młody dziedzic wolał oddawać się hulankom i swawolom. Kiedy pewnego razu skazał bez powodu na śmierć jednego z mieszczan, jego córka wylewała tak obfite łzy, że poziom małego wcześniej jeziorka podniósł się na tyle, by wkrótce pochłonąć zamek złego władcy ze wszystkimi jego mieszkańcami. Ponoć w kolejnych stuleciach sieci rybackie wciąż plątały się o zatopione wieże. Do dziś można też usłyszeć dochodzące spod wody bicie dzwonów.
Żnińska Kolej Wąskotorowa – retro przejazd ze Żnina przez Wenecję aż do Biskupina
Przejażdżka najwęższą kolejką wąskotorową w Polsce – rozstaw szyn wynosi zaledwie 60 cm – to jeden z obowiązkowych punktów wyprawy na Pałuki. Początki kolejki sięgają 1894 r., a cała sieć połączeń miała ponad 80 km. Dziś czynny jest tylko jeden odcinek turystyczny o długości ok. 12 km, prowadzący ze Żnina przez Wenecję i Biskupin do Gąsawy. Najlepiej więc połączyć szynową eskapadę z ich zwiedzaniem. Entuzjastów kolei zainteresuje zapewne fakt, że choć większość kursów obsługiwana jest przez lokomotywy spalinowe, kolejka dysponuje również unikalnym parowozem z 1938 r. o imieniu Leon, który przy szczególnych okazjach również wyrusza na tory.

Podróż kolorowymi, otwartymi wagonikami nie jest dużo szybsza niż jazda rowerem, ale na tym właśnie polega cały jej urok. Po drodze można w spokoju podziwiać typowo pałuckie krajobrazy – pola, wzgórza, torfowiska i oczywiście jeziora. Warto pamiętać, że kolejka jeździ regularnie tylko w sezonie wakacyjnym (od środy do niedzieli) oraz w trakcie corocznego Festynu Archeologicznego w Biskupinie, który odbywa się w połowie września. Dodatkowo w wybrane wakacyjne dni (od środy do piątku) organizowane są krótkie, 10-minutowe kursy nad Jezioro Żnińskie Małe, gdzie również mieści się stacja kolejki.
Biskupin – najważniejsza atrakcja Pałuk, Rezerwat Archeologiczny i podróż do czasów pradawnej osady
To miejsce znają nawet ci, którzy nigdy nie słyszeli nazwy Pałuki. I chyba tylko tutaj w całej okolicy można w sezonie trafić na tłumy. Ale też trudno się dziwić – prehistoryczna osada w Biskupinie 10 km od Żnina to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych w całej Europie, już w latach 30. XX w. nazywana “polskimi Pompejami”. Co ciekawe, bezcenne pozostałości łużyckiego grodziska z VIII w p.n.e. miejscowa ludność odkryła właściwie przez przypadek, gdy w 1933 r. mocno obniżył się poziom wód gruntowych. Szeroko zakrojone badania archeologiczne trwały aż do lat 70., a już w 1950 r. otwarto tu pierwsze muzeum.

Dziś Muzeum Archeologiczne w Biskupinie – malowniczo usytuowane na półwyspie nad Jeziorem Biskupińskim – zachwyca rozmachem i bogactwem atrakcji dla całej rodziny. Największe wrażenie robią pełnowymiarowe rekonstrukcje aż 4 historycznych osad, które znajdowały się w tym miejscu na przestrzeni wielu stuleci. Podróż w zamierzchłą przeszłość zaczynamy od obozowiska łowców i zbieraczy sprzed ok. 12 tys. lat. Następnie możemy odwiedzić tzw. długie domy, czyli osadę rolniczą datowaną na ok. 4 tys. lat p.n.e. Kolejny, najsłynniejszy przystanek to oczywiście wspomniana osada łużycka – z imponującą palisadą, bramą i falochronem. Na koniec trafimy zaś do piastowskiej wioski z czasów wczesnego Średniowiecza (X-XI w.). Całość uzupełnia pawilon muzealny z ekspozycją znalezisk archeologicznych oraz oryginalna chata pałucka z XVIII w., przeniesiona z pobliskiej wsi.

Na terenie rezerwatu archeologicznego można regularnie spotkać rekonstruktorów pokazujących zwiedzającym, jak wyglądało życie codzienne przed wiekami. Najbardziej jednak Biskupin ożywa co roku w połowie września, kiedy odbywa się tutaj Festyn Archeologiczny. To największe wydarzenie w regionie, które od ponad 30 lat przyciąga po kilkadziesiąt tysięcy osób. Prehistoryczna osada przez przez kilka dni tętni życiem jak w czasach przodków. Można podziwiać pokazy dawnych rzemiosł, walki wojów czy występy artystyczne, wziąć udział w warsztatach, skosztować zapomnianych potraw i zaopatrzyć się w oryginalne pamiątki. A przede wszystkim chłonąć atmosferę minionych czasów.

Ruiny zamku Diabła Weneckiego – średniowieczna twierdza i tajemnicza legenda w sercu Pałuk
Położona tuż obok Biskupina, na przesmyku między dwoma jeziorami Wenecja – na Pałukach nie brakuje miejscowości o światowo brzmiących nazwach – była przed wiekami siedzibą… samego diabła. Tak bowiem miejscowa ludność nazywała Mikołaja Nałęcza, kasztelana nakielskiego i sędziego kaliskiego, który zapisał się na kartach historii jako Diabeł Wenecki, Krwawy Diabeł lub po prostu Krwawiec. Już same te przydomki sporo mówią o jego charakterze i upodobaniach. Choć wg innych przekazów był imć Mikołaj również mądrym, gospodarnym, a przede wszystkim niezmiernie bogatym człowiekiem. To on po powrocie ze studiów we Włoszech zmienił nazwę miejscowości ze swojskich Mościsk na Wenecję. On również w drugiej połowie XIV w. wzniósł tutaj obronną warownię, która po jego śmierci przechodziła z rąk do rąk. Aż w XVI w. została częściowo rozebrana i do dziś pozostaje w ruinie.


Pozostałości średniowiecznego zamczyska można zwiedzać, najlepiej przy okazji wizyty w sąsiednim skansenie kolejki wąskotorowej – dostępne są zresztą łączone bilety. Choć zachowały się tylko fragmenty murów oraz dziedziniec, mroczna legenda związana z tym miejscem skutecznie działa na wyobraźnię. Ponoć duch Diabła Weneckiego wciąż nawiedza swoją dawną siedzibę, pilnując ukrytych pod ruinami skarbów. Miejscowi zdecydowanie nie polecają zaglądać tu po zmroku. Przytaczają przy tym historie śmiałków, którzy próbowali spenetrować zamkowe piwnice – i ledwo uszli z życiem. W ciągu dnia jednak nie ma się czego obawiać. Tym bardziej, że okolica naprawdę robi wrażenie, a wokół zamku urządzono dodatkowo wystawę dawnych maszyn oblężniczych. Często też odbywają się tu festyny, turnieje rycerskie i inne ciekawe wydarzenia.
Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji – lokomotywy, wagony i techniczna atrakcja dla dzieci
Zaledwie kilka kroków od ruin zamku znajdziemy kolejną wyjątkową atrakcję, która będzie idealnym dopełnieniem wycieczki kolejką ze Żnina. Weneckie Muzeum Kolei Wąskotorowej to jedna z największych tego typu placówek w Europie. I spodoba się zarówno miłośnikom zabytków techniki, fanom klimatów retro, jak i najmłodszym turystom. Ekspozycja ma bowiem charakter skansenu, w którym do każdego z eksponatów można zajrzeć. Stanąć przy palenisku w kabinie parowozu czy usiąść w zabytkowym wagonie i zrobić pamiątkowe zdjęcie.

O uroku tego miejsca decyduje również skala zgromadzonych tu kolejowych pamiątek. Bo nie znajdziemy tu potężnych lokomotyw, pociągów pancernych czy imponujących przepychem wagonów o standardzie 5-gwiazdkowych hoteli. To raczej “wielki świat małych kolejek”, który urzeka prostotą i bezpretensjonalnością. Wśród ponad 70 eksponatów znalazło się kilkanaście malutkich, zabytkowych parowozów, drezyny, liczne kolorowe wagony (czy raczej wagoniki), ale też budka dróżnika, obrotnica czy żuraw wodny dla lokomotyw. Jest też plac zabaw dla dzieci – choć cały skansen ma trochę taki charakter.
Kościół św. Mikołaja w Gąsawie – ukryta perełka z wyjątkowymi malowidłami ściennymi
Położona na końcu trasy Żnińskiej Kolei Wąskotorowej Gąsawa przez lata słynęła głównie z… krwawej łaźni. I to jak najbardziej dosłownie. To bowiem właśnie tutaj odbył się zjazd książąt piastowskich w 1227 r, brutalnie przerwany przez zamach na życie części z nich – do którego doszło właśnie w łaźni. Dziś jednak turystów przyciąga coś, o czym jeszcze 30 lat temu nikt nie miał pojęcia. To niesamowite wnętrze tutejszego kościoła pw. św. Mikołaja, którego ściany niemal w całości pokryte są wspaniałymi barokowymi malowidłami, odkrytymi przez przypadek podczas remontu pod koniec lat 90.


Wzniesiona w pierwszej połowie XVII w. drewniana świątynia z zewnątrz właściwie niczym się nie wyróżnia. Wystarczy jednak przekroczyć próg, by znaleźć się w świecie wyrazistych barw, malarskich iluzji i wszechobecnej religijnej symboliki. Malunki – które przez dziesiątki lat były ukryte pod warstwą tynku – pochodzą z różnych okresów, ale najstarsze datuje się na rok 1705. W ostatnich latach całe wnętrze kościoła w Gąsawie zostało gruntownie odnowione i udostępnione do zwiedzania. Ale podobnych sakralnych perełek na Pałukach jest więcej. Warto zajrzeć choćby do Tarnowa Pałuckiego przy drodze ze Żnina do Wągrowca – tamtejszy kościół św. Mikołaja z XIV w. również zachwyca ściennymi malowidłami, a przy tym jest jedną z najstarszych zachowanych drewnianych świątyń w Polsce.
Marcinkowo Górne – mniej oczywiste miejsce związane z historią Leszka Białego
Gdy po zdradzieckim ataku Świętopełka pomorskiego na uczestników zjazdu w Gąsawie w 1227 r. książę Leszek Biały próbował uciec, zabójcy dopadli go w pobliskim Marcinkowie Górnym. Wydarzenie to miało ogromny wpływ na późniejsze dzieje Polski, podzielonej wówczas na osobne księstwa w wyniku rozbicia dzielnicowego. Choć Leszek nie nosił korony, był najważniejszym z Piastów i ostatnim z książąt krakowskich, którego zwierzchnią władzę uznawali wszyscy pozostali polscy książęta. Aby uczcić pamięć zamordowanego władcy, w 1927 r. – równo 700 lat po zbrodni gąsawskiej – w miejscu jego śmierci wzniesiono wielki pomnik konny. Pomalowany symbolicznie na biało, imponujący rzeźbiarskim dynamizmem monument został zniszczony w czasie II wojny światowej. W latach 70. w tym samym miejscu pojawiła się jego wierna kopia, którą można oglądać do dziś.

Pałac Lubostroń – klasycystyczna rezydencja ukryta wśród zieleni i pałuckich krajobrazów
Jeden z najpiękniejszych polskich pałaców i prawdziwa perła stylu klasycznego to efekt porywu serca hrabiego Fryderyka Skórzewskiego – wielkiego miłośnika sztuki i wszystkiego co piękne. Oczarowany pałuckim krajobrazem postanowił urządzić tutaj “lube ustronie”. Zmienił więc nazwę wsi z Piłatowa na Lubostroń i nakazał słynnemu architektowi Stanisławowi Zawadzkiemu wznieść rodową rezydencję. Główną inspiracją miała być Villa Rotonda k. Vicenzy – jedno z najwybitniejszych dzieł włoskiego renesansu. Prace zakończono w 1800 r., a ich symbolicznym ukoronowaniem było umieszczenie na pałacowej kopule figury Atlasa dźwigającego złoty glob. Do dziś jest ona najbardziej niezwykłym elementem pałacu, odróżniającym go od innych znanych budowli doby klasycyzmu.


Choć Lubostroń nieco podupadł w czasach PRL – należał wówczas do miejscowego PGR-u – po latach powrócił do dawnej świetności. Dziś regularnie odbywają się tu koncerty, wernisaże i spektakle teatralne, na terenie dawnego majątku działa również hotel i restauracja. Sam pałac można zwiedzać, a szczególne wrażenie robi zlokalizowana w samym środku trzykondygnacyjna rotunda przykryta kopułą. Warto przy okazji wspomnieć także o innych pałuckich rezydencjach – może nie tak imponujących, ale urzekających otoczeniem i atmosferą. Jak choćby dwory w Grochowiskach Szlacheckich czy wspomnianym już Marcinkowie Górnym. Albo Dwór Marzeń w Sielcu, w którym można oglądać pamiątki po admirale Józefie Unrugu – twórcy polskiej Marynarki Wojennej w II RP.
Chomiąża Szlachecka – wypoczynkowa perełka Pałuk z malowniczym jeziorem i bazą noclegową
Choć całe Pałuki są spokojne, przy Chomiąży Szlacheckiej nawet Żnin może się wydawać tętniącą życiem metropolią. Oddalona o ok. 15 km od nieoficjalnej stolicy Pałuk i 9 km od Gąsawy wioska wyróżnia się wyjątkowymi walorami krajobrazowymi i przyrodniczymi. Dość wspomnieć, że w latach 90. były nawet plany nadania jej statusu uzdrowiska. Czyste powietrze, dobroczynny mikroklimat, otoczenie sosnowych lasów, dwa akweny w zasięgu ręki, szlaki spacerowe i kajakowe, a do tego najniższa średnia liczba opadów w Polsce i jeden z najwyższych współczynników nasłonecznienia – czy to nie brzmi jak wymarzony kierunek na wakacje nad jeziorem? Tym bardziej, że jest tu gdzie się zatrzymać, a w XIX-wiecznym zespole dworskim działa klimatyczny, 4-gwiazdkowy hotel Herbarium, jeden z najlepszych w całym regionie.

Szubin – zabytkowe miasteczko z ruinami średniowiecznego zamku Pałuków
Tereny dzisiejszych Pałuk były przed wiekami kolebką zasłużonego szlacheckiego rodu Pałuków – zbieżność nazw nieprzypadkowa. Na kartach historii szczególnie zapisał się Sędziwój Pałuka, który w drugiej połowie XIV w. piastował najwyższe stanowiska w kraju, włącznie z posadą regenta. To on również walnie przyczynił się do osadzenia na polskim tronie królowej Jadwigi i jej późniejszego ślubu z Władysławem Jagiełłą. Choć regularnie bawił na europejskich dworach, główną siedzibą Sędziwoja był Szubin, który w 1365 r. podniósł do rangi miasta. I wybudował tam zamek rodowy oraz kościół pw. św. Marcina.

O ile ten drugi – po licznych przebudowach – zachował się do dziś, z pierwszego pozostały jedynie ruiny. Przez lata zaniedbane, dopiero ostatnio doczekały się rewitalizacji. Dziś dawna rezydencja Sędziwoja – malowniczo położona nad rzeką Gąsawką – stanowi popularny cel spacerów. Będąc w Szubinie, warto również zajrzeć do Muzeum Ziemi Szubińskiej, a także zrobić sobie małą przejażdżkę po okolicach miasta. Nie brak tam bowiem ciekawostek, jak choćby figura Grzecznej Panny w miejscowości o tej właśnie nazwie. Albo nazywane wioską artystów Brzózki. Ich największą atrakcją – obok licznych rzeźb – są zdobiące okoliczne domy murale wzorowane na obrazach Vincenta Van Gogha.

Wągrowiec – największe miasto na Pałukach, z opactwem cystersów, piramidą i unikalnym skrzyżowaniem rzek
Liczący ok. 25 tys. mieszkańców Wągrowiec to główny ośrodek zachodnich Pałuk – i odwieczny konkurent Żnina w rywalizacji o miano stolicy regionu. Najcenniejszym zabytkiem miasta jest dawne opactwo cystersów (obecnie klasztor paulinów), którego historia sięga XIV w. A jeśli liczyć również wcześniejszą siedzibę zakonników w pobliskim Łeknie, jest to jedno z najstarszych opactw w Polsce. W ramach ciekawostki warto dodać, że w XVI w. kształcił się tu urodzony w Wągrowcu Jakub Wujek – twórca słynnego przekładu Biblii na język polski. Nad zabudowaniami klasztornymi góruje barokowy kościół pw. Wniebowzięcia NMP z II połowy XVIII w.



Z racji malowniczego położenia nad Jeziorem Durowskim – z plażą, ośrodkiem sportów wodnych i ścieżkami spacerowymi – Wągrowiec sprawdzi się również jako destynacja typowo wakacyjna. Przede wszystkim jednak warto tu przyjechać z racji kilku atrakcji z gatunku oryginalnych i nieoczywistych. Takich jak jedyne w Europie “równorzędne” skrzyżowanie rzek – Wełny i Nielby. Ich koryta przecinają się niemal idealnie pod kątem prostym, jednak wody nie mieszają się, tylko każda płynie dalej w swoją stronę. Inną ciekawostką jest wągrowiecka… piramida. Wysoka na 11 m budowla o tym kształcie wznosi się przy drodze do Gniezna i w rzeczywistości jest grobowcem zmarłego w 1845 r. rotmistrza Franciszka Łakińskiego – który zresztą on sam sobie zaprojektował.
Gołańcz i Kcynia – mniej znane historyczne miasta w północnej części Pałuk
Dwa niewielkie, senne miasteczka położone między Szubinem a Wągrowcem przed wiekami tętniły życiem i były jednymi z największych i najważniejszych w regionie. Mogą się też pochwalić blisko tysiącletnią historią, w której nie brak burzliwych wydarzeń – jak choćby bohaterska obrona Gołańczy przed Szwedami zakończona masakrą dużej części mieszkańców podczas potopu. Ponoć w mieście do dziś widywany jest duch starościanki Hanny, która – podobnie jak słynna Wanda z Krakowa – “nie chciała Szweda” i wolała utopić się w jeziorze zamiast związać się z najeźdźcą.

Niemym świadkiem tych wydarzeń był XV-wieczny zamek w Gołańczy, wzniesiony przez ród Pałuków. Niewielka rezydencja niedawno przeszła gruntowny remont i od wiosny 2026 r. ponownie można ją zwiedzać. Warto, bo to jedno z najpiękniejszych takich miejsc na Pałukach – również za sprawą malowniczej lokalizacji nad jeziorem. Historyczne pożogi nie oszczędzały też pobliskiej Kcyni, która w XVI i XVII w. była stolicą całego regionu, ale wskutek epidemii i pożarów utraciła swoje znaczenie – oraz znaczną część dawnej zabudowy. Zachował się w zasadzie tylko późnogotycki kościół parafialny św. Michała Archanioła, reszta zabytków miasta pochodzi już z XIX i XX w.
Pałuki dla dzieci – jakie atrakcje odwiedzić z rodziną?
Silverado City w Bożejewiczkach – miasteczko westernowe z pokazami i zabawą dla najmłodszych
Choć Pałuki kojarzą się bardziej z prehistorycznymi wojami i średniowiecznymi rycerzami, można tu spotkać również kowbojów, Indian i bandytów prosto z Dzikiego Zachodu. Oddalone o mniej niż 10 minut jazdy od centrum Żnina Silverado City to największe miasteczko westernowe w Polsce – z charakterystyczną zabudową, bankiem, biurem szeryfa, więzieniem, szkołą, fortem, chatą trapera oraz oczywiście Saloonem.

Można tu nie tylko pojeździć na koniu albo byku rodeo, postrzelać z rewolweru albo łuku, porzucać podkową albo tomahawkiem, poszukać skarbów, płukać złoto czy wydoić krowę, ale też podziwiać liczne inscenizacje, pokazy jeździeckie i kaskaderskie. Od napadu na pociąg, który wiezie gości do miasteczka, przez rzuty lassem, popisy rewolwerowców i wojowników indiańskich po finałowy napad na bank. Warto więc zarezerwować sobie na wizytę cały dzień, żeby nie przegapić żadnej atrakcji.
Zaurolandia w Rogowie – park dinozaurów i jedna z najlepszych atrakcji dla dzieci na Pałukach
Jak wiadomo dzieciaki kochają dinozaury – a w rogowskiej Zaurolandii znajdą ich blisko 80. Wszystkie oczywiście naturalnej wielkości, ustawione wzdłuż 2-kilometrowej ścieżki edukacyjnej. Taka lekcja paleontologii zostaje w pamięci na długo. Ale spotkanie z prehistorycznymi gadami to nie wszystko. Bo pałucki park dinozaurów wygrywa z podobnymi instytucjami choćby lokalizacją – nad samym jeziorem, z plażą, beach barem i wypożyczalnią sprzętu pływającego. Jest też wielka piaskownica, w której można odkopać szkielet triceratopsa. A także mnóstwo innych atrakcji dla dzieci na świeżym powietrzu – od łódeczek, dmuchańców i placów zabaw po quady, gokarty czy park linowy.

Kurza Hacjenda w Wenecji – kameralna atrakcja dla dzieci z wiejskim klimatem
Gdy dzieciaki już odkleją się od parowozów, drezyn i wagonów w Muzeum Kolejki Wąskotorowej, można im po sąsiedzku zafundować lekcję przyrody. Zlokalizowana w “centrum” Wenecji Kurza Hacjenda to zagroda edukacyjna, w której mali odkrywcy spotkają nie tylko kury z różnych stron świata – w tym niektóre naprawdę imponujące – ale też kaczki, sowy, papugi czy ptaki drapieżne. Właściciele bardzo ciekawie opowiadają o swoich podopiecznych, a bliższe poznanie ptasich zwyczajów zainteresuje nawet tych, dla których kontakt ze skrzydlatą fauną ogranicza się głównie do przepędzania gołębi z balkonu.

Jak zwiedzać Pałuki? Najciekawsze szlaki i trasy
Szlak Piastowski na Pałukach – kultowa trasa historyczno-turystyczna łącząca najważniejsze punkty regionu
Jedna z pierwszych – i najbardziej rozpoznawalnych – tras turystycznych w Polsce biegnie również częściowo przez Pałuki. Nagrodzony w 2012 r. Certyfikatem POT Szlak Piastowski liczy sobie łącznie ponad 600 km i pozwala odwiedzić najważniejsze miejsca związane z początkami państwa polskiego. Cała trasa dzieli się na dwie odnogi, z których ta prowadząca z północy na południe rozpoczyna się w Wągrowcu. Następnie prowadzi przez Tarnowo Pałuckie, Łekno oraz najsłynniejsze atrakcje regionu – Żnin, Wenecję, Biskupin i Gąsawę – by w Gnieźnie przeciąć się z odnogą wschód-zachód i dalej biec aż do Kalisza. A kto chciałby zobaczyć najważniejsze obiekty związane ze szlakiem bez pokonywania setek kilometrów, może się wybrać do leżących już na terenie Wielkopolski Pobiedzisk, gdzie mieści się bardzo interesujący Park Miniatur Szlaku Piastowskiego.

Pałuckie trasy rowerowe – malownicze drogi wśród jezior, wzgórz i pól idealne na aktywną wycieczkę
Spokojne, malownicze Pałuki idealnie nadają się do odkrywania z poziomu rowerowego siodełka. Nawet jeśli infrastruktura dla cyklistów nie jest tutaj tak rozwinięta jak w niektórych innych regionach kraju, wyprawy bocznymi drogami o niewielkim ruchu samochodowym mogą dostarczyć wiele radości nie tylko zawodowcom. Tym bardziej, że znajdziemy tu kilka oznakowanych tras przebiegających w pobliżu głównych atrakcji turystycznych.

To przede wszystkim Pałucki Szlak Rowerowy, czyli 75-kilometrowa pętla nazywana również Szlakiem Czterech Gmin. Start i meta mieszczą się w Żninie, a po drodze odwiedzimy m.in. urokliwy Janowiec Wielkopolski, wiatrak holenderski i 850-letni dąb Chrobry w Reczu, pałucki Rzym, Rogowo z Zaurolandią, Grochowiska Szlacheckie z pięknym XVIII-wiecznym pałacem (i restauracją), a także Gąsawę, BIskupin i Wenecję. Druga warta uwagi pętla – również startująca ze Żnina – to Szlak Pałuckie Krajobrazy. Trasa liczy 67 km i prowadzi m.in. do Pałacu Lubostroń.
Pałuki – gdzie zjeść?
Tradycyjna kuchnia pałucka w dużej mierze przypomina wielkopolską – tutaj również znajdziemy legendarne pyry z gzikiem – jednak ma swój własny charakter. Jej najbardziej charakterystyczną cechą jest połączenie smaków słodkich i kwaśnych, głównie dzięki obfitemu wykorzystaniu soku z kiszonej kapusty oraz octu. Ważną rolę odgrywa również jarmuż, kaczka – i oczywiście ziemniaki (czy raczej pyry) we wszystkich możliwych wariacjach. Najlepszą okazją do skosztowania tradycyjnych specjałów jest organizowana co roku w czerwcu na Rynku w Żninie Biesiada Pałucka – prawdziwe święto polskiej kuchni regionalnej.

Lekcja Smaku
Bardzo klimatyczna restauracja w budynku dawnej żnińskiej szkoły z historią sięgającą początków XX w. Mieści się w pewnym oddaleniu od centrum miasta, za to zaledwie kilka kroków od Jeziora Dużego. W menu króluje tradycyjna kuchnia polska ze szlachecko-dworską nutą – kaczka, rolady czy pierogi.
Restauracja Administracja
Jedna z trzech restauracji na terenie zrewitalizowanej Cukrowni Żnin, w największym stopniu bazująca na regionalnych inspiracjach. Można tu skosztować m.in. legendarnej pyry z gzikiem, placków po pałucku, łazanek z kurkami i kapustą kiszoną albo kaczki. Do tego piwo z własnego browaru – i niepowtarzalny klimat postindustrialnej przestrzeni.
Pałac Grochowiska Szlacheckie
Okazała klasycystyczna rezydencja między Rogowem a Gąsawą to znakomite miejsce, by posmakować – jak deklaruje szef kuchni pałacowej restauracji – staropolskich fantazji kulinarnych. Tradycyjna pałucka czernina, kaczka z pyzami, zrazy z dzika, królik w sosie musztardowym albo pierogi rybne z rakami to tylko część intrygujących propozycji z menu.
Pałuki – gdzie się zatrzymać?
Baza noclegowa na Pałukach nie jest zbyt rozbudowana. Dobrą opcją może być zatem rozważenie hoteli w Wielkopolsce – i połączenie zwiedzania regionu z innymi ciekawymi miejscami, np. na Szlaku Piastowskim. Ale pośród hoteli w Żninie i okolicach można znaleźć miejsca naprawdę wyjątkowe. Takie jak luksusowy Herbarium Hotel & Spa **** w Chomiąży Szlacheckiej. Położony w sielskiej okolicy nad samym jeziorem kompleks przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom wypoczynku w stylu slow, w bliskim kontakcie z naturą. A przy okazji sprawdzi się jako doskonała baza wypadowa do zwiedzania. Od centrum Żnina dzieli go bowiem zaledwie 20 minut jazdy, a od Biskupina i Wenecji jeszcze mniej.




Sercem obiektu jest stylowy XIX-wieczny dwór, otoczony 6-hektarowym parkiem pełnym romantycznych zakątków, ścieżek spacerowych i miejsc relaksu. Historia w harmonijny sposób łączy się tu z nowoczesnością, a komfort i elegancja z ekologią i dbałością o otoczenie. Wśród atrakcji przygotowanych dla gości warto wymienić m.in. basen z widokiem na jezioro, strefę saun z sensoryczną wypoczywalnią oraz unikalny koncept Herbal SPA z szeroką ofertą zabiegów i rytuałów opartych na naturalnej mocy ziół. Do tego prywatna plaża nad jeziorem, sprzęt pływający, rowery, a nawet sympatyczne alpaki, które umilą czas nie tylko najmłodszym.
