W pełni wakacyjnego sezonu ruszyliśmy w trasę wzdłuż polskiego wybrzeża, by spotkać się z laureatami Rankingu Polskich Plaż 2026. Zaczęliśmy od Świnoujścia, by potem zawitać w Wisełce, Kołobrzegu, Dźwirzynie, Łebie, Stilo, Ustce, Mikoszewie, a także Sopocie i Gdyni Orłowo. Trasę domknęły Jastarnia i Hel. Wręczaliśmy flagi Travelist, rozmawialiśmy z gospodarzami nagrodzonych miejsc i sprawdzaliśmy, co stoi za wyborem tysięcy plażowiczów. Oto relacja z całej delegacji i garść inspiracji na wakacje nad morzem.
Ranking Polskich Plaż 2026 – tysiące głosów i kilka różnych sposobów na Bałtyk
Ranking Polskich Plaż Magazynu Travelist ma już 13 lat. Początkowo był redakcyjnym zestawieniem tworzonym na podstawie własnych podróży, popularności nadmorskich kierunków, opinii turystów oraz jakości lokalnej oferty. Z czasem przekształcił się w ogólnopolski plebiscyt łączący ekspercką preselekcję z głosami samych plażowiczów.
W 2026 roku po raz pierwszy kandydatów wytypowaliśmy wspólnie z Polską Organizacją Turystyczną. W każdej z pięciu kategorii tematycznych nominowanych zostało po dziesięć plaż. Internauci wybierali najlepszą plażę dla rodzin, najlepszą dla aktywnych, najpiękniejszą INSTAplażę, plażę najbardziej tętniącą życiem oraz – po raz pierwszy – najbardziej klimatyczną dziką plażę. Osobno przyznaliśmy otwartą Nagrodę Plażowiczów, czyli tytuł Plaży Roku 2026. W tej kategorii nie obowiązywała lista nominowanych – każdy uczestnik mógł samodzielnie wpisać swoje ulubione miejsce. W całym głosowaniu zebraliśmy tysiące odpowiedzi, a w kategorii otwartej pojawiło się aż 91 różnych propozycji.
Wyniki dobrze pokazują, że nad Bałtykiem nie istnieje jeden obowiązujący model wypoczynku. Ustka została najlepszą plażą dla rodzin i Plażą Roku 2026. Świnoujście zwyciężyło w kategorii aktywnej, Hel obronił tytuł najpiękniejszej INSTAplaży, Kołobrzeg wygrał wśród plaż najbardziej tętniących życiem, a Mikoszewo triumfowało w debiutującej kategorii dzikiej.
Niż Bernadette nad Bałtykiem – plażowanie nie zawsze było możliwe
Pierwszy etap delegacji zbiegł się z przejściem nad Bałtykiem niżu Bernadette. Silny wiatr i wysokie fale sprawiły, że w części miejsc trzeba było zrezygnować z plażowania i nieco zmodyfikować plan dnia. Dzięki temu mogliśmy dokładniej przyjrzeć się również atrakcjom poza plażą. Odwiedzaliśmy latarnie, porty, mariny, parki, leśne szlaki i lokalne restauracje. Wyjazd potwierdził, że nadmorskie miejscowości mają dziś sporo do zaoferowania – także przy mniej sprzyjającej pogodzie.
Świnoujście: najlepsza plaża dla aktywnych – od szerokiego brzegu po szlaki między wyspami
Pierwszą flagę wręczyliśmy 7 lipca przy bazie ratowników, obok wejścia numer 12 od ul. Powstańców Śląskich. Odebrali ją dyrektor OSiR „Wyspiarz” Michał Ruciak oraz zespół ratowniczy. Miejsce spotkania nie było przypadkowe – to właśnie ratownicy, pracownicy kąpieliska i osoby odpowiedzialne za jego infrastrukturę dbają, by jedna z najpopularniejszych plaż w Polsce była nie tylko atrakcyjna, ale przede wszystkim bezpieczna.
Świnoujście zostało najbardziej wszechstronnym laureatem tegorocznego rankingu. Zwyciężyło w kategorii najlepszej plaży dla aktywnych, a ponadto zajęło drugie miejsce wśród plaż rodzinnych, INSTAplaż, miejsc najbardziej tętniących życiem oraz w głosowaniu na Plażę Roku. To wynik, który dobrze oddaje różnorodność tutejszej oferty. Jej najbardziej widocznym atutem jest przestrzeń. Plaża miejscami osiąga około 200 m szerokości, pozostawiając dość miejsca zarówno na rodzinne obozowiska, jak i bieganie, nordic walking, treningi czy sporty zespołowe. Przy głównym kąpielisku działają strzeżone sektory, przebieralnie, toalety, natryski, boiska oraz udogodnienia dla osób z ograniczoną mobilnością. Wysoki standard organizacji i czystości potwierdzają kolejne wyróżnienia Błękitną Flagą.


Jak podkreślał podczas spotkania Michał Ruciak, sportowy charakter Świnoujścia nie ogranicza się do indywidualnej rekreacji. OSiR wykorzystuje plażę i miejskie obiekty do organizacji turniejów siatkówki plażowej, zawodów ratowniczych, imprez biegowych i wydarzeń żeglarskich. Zarządza również portem jachtowym, przystanią żeglarską w Łunowie, przystanią kajakową na Karsiborze, kortami, boiskami i obiektami Uznam Areny. Ważną częścią działalności są ponadto inicjatywy dotyczące bezpieczeństwa, edukacji ekologicznej i odpowiedzialnego korzystania z wybrzeża. Aktywny dzień nie kończy się jednak przy linii wody ani na miejskich obiektach sportowych. Można biegać lub maszerować po szerokim brzegu, wypożyczyć sprzęt wodny, wybrać kajaki, żagle albo ruszyć rowerem na trasy prowadzące przez świnoujskie wyspy i dalej na niemiecką część Uznamu. Możliwości jest tu na tyle dużo, że każdy może ułożyć dzień według własnego planu.

Po aktywności nadal pozostaje sporo do zobaczenia. Można przejść się promenadami i Parkiem Zdrojowym, obserwować statki w porcie, wybrać rejs, odwiedzić Fort Gerharda albo ruszyć zachodnim falochronem w stronę Stawy Młyny. Świnoujście zasłużyło więc na zwycięstwo nie jedną efektowną atrakcją, lecz rozbudowaną ofertą.
Wisełka: II miejsce wśród dzikich plaż – nad morze przez park i granicę dwóch gmin
Po południu dotarliśmy do Wolina, gdzie burmistrz Ewa Grzybowska odebrała flagę za drugie miejsce Wisełki w kategorii najbardziej klimatycznej dzikiej plaży. Miejscowość zdobyła 15,76 proc. głosów, ustępując jedynie zwycięskiemu Mikoszewu.
Wisełka należy do gminy Wolin, natomiast odcinek wybrzeża powszechnie nazywany jej plażą leży już w granicach gminy Międzyzdroje. Ponieważ najpopularniejsze dojście prowadzi właśnie od strony Wisełki, a miejsce jest z nią jednoznacznie kojarzone turystycznie, burmistrzowie obu gmin uzgodnili, że flagę odbierze Wolin.



Zanim ruszyliśmy nad morze, poznaliśmy również kilka miejsc w samym Wolinie. Weszliśmy na drewnianą wieżę widokową w odnowionym Parku Miejskim, skąd rozciąga się panorama miasta, cieśniny Dziwny, Zalewu Szczecińskiego i okolicznych wysp. Zatrzymaliśmy się też przy kamieniu runicznym poświęconym Haraldowi Sinozębemu i opowieściom łączącym Wolin z legendarnym Jomsborgiem. To dobre przypomnienie, że historia wyspy nie zaczyna się i nie kończy na nadmorskich kurortach.
Sama plaża najlepiej broni się tym… czego przy niej nie ma. Nie prowadzi do niej promenada otoczona lokalami, nie czekają tu rzędy straganów ani głośne beach bary. Z miejscowości idzie się przez rozległy kompleks leśny Wolińskiego Parku Narodowego. Obwód Ochronny Wisełka obejmuje ponad 1122 ha, a jego atrakcjami są między innymi nadmorska plaża, szlaki turystyczne oraz latarnia Kikut. Park przygotowuje i utrzymuje ścieżki dojściowe, oznakowanie oraz podstawową infrastrukturę turystyczną. Na końcu leśnej drogi pojawiają się wydmy, jasny piasek i otwarta przestrzeń, w której głównym dźwiękiem pozostaje szum morza. Dłuższe dojście oraz ograniczone zaplecze są częścią charakteru tego miejsca. W zamian otrzymuje się jeden z tych fragmentów wybrzeża, gdzie nawet w środku sezonu łatwiej złapać oddech i skupić się na samym krajobrazie.
Dziki charakter plaży wymaga jednak większej samodzielności. Przed wejściem do wody trzeba sprawdzić aktualne warunki i upewnić się, czy dany odcinek jest strzeżony. Na terenie parku należy poruszać się wyznaczonymi trasami, nie schodzić na chronione wydmy i respektować oznaczenia służb. Dzięki temu cisza i naturalny charakter, które przyniosły Wisełce miejsce na podium, mają szansę przetrwać kolejne sezony.
Kołobrzeg: najbardziej tętniąca życiem plaża – tutaj morze łączy się z miastem
Kolejny dzień rozpoczęliśmy w Kołobrzeskim Instytucie Kultury i Promocji, gdzie flagi odebrała dyrektor Marta Ostapiec. Było co świętować: Kołobrzeg zwyciężył w kategorii plaży najbardziej tętniącej życiem z wynikiem 14,88 proc., a w zestawieniu najlepszych plaż dla aktywnych zajął drugie miejsce, zdobywając 14,94 proc. głosów.

Po oficjalnym spotkaniu ruszyliśmy w stronę portu i latarni morskiej. Sztormowa pogoda nie sprzyjała plażowaniu, ale z tarasu widokowego dobrze było widać, jak mocno nadmorska część Kołobrzegu jest połączona z resztą miasta. Szeroki pas piasku przechodzi tu w port, latarnię, Bulwar Jana Szymańskiego, promenadę i Park Zdrojowy. Jednym z centralnych punktów tej przestrzeni jest mierzące 220 m molo – najdłuższa żelbetowa konstrukcja tego typu w Polsce.
Rano można wypoczywać na plaży lub trenować na wodzie, później wybrać spacer, rower albo rejs, a wieczorem przenieść się do restauracji, kawiarni lub na wydarzenie kulturalne. Kołobrzeg zachęca do aktywności również wtedy, gdy pogoda nie pozwala rozłożyć ręcznika na piasku – w pobliżu działają muzea, obiekty uzdrowiskowe, galerie i instytucje kultury.
O tym, że miasto rozwija ofertę także poza samym wybrzeżem, świadczą inicjatywy komunikowane przez Kołobrzeski Instytut Kultury i Promocji. Wśród nich znalazły się m.in. międzynarodowy projekt rowerowy Berlin–Szczecin–Kołobrzeg oraz aplikacja internetowa „Kołobrzeskie Mariany”, prowadząca turystów śladem charakterystycznych figurek rozmieszczonych w różnych częściach miasta. To działania skierowane zarówno do odwiedzających, jak i mieszkańców, pokazujące bardziej lokalną i całoroczną twarz kurortu.


Ważnym kierunkiem rozwoju będzie również kultura. Po dotarciu do finału konkursu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2029 Kołobrzeg otrzymał tytuł Polskiej Stolicy Kultury 2028. Zgodnie z informacjami KIKiP roczny program ma obejmować wydarzenia, festiwale, wystawy i inne działania angażujące mieszkańców oraz turystów. Jednym z jego założeń jest wzmacnianie oferty kulturalnej poza ścisłym sezonem wakacyjnym i rozwijanie całorocznej turystyki kulturowej. Konkretne działania na 2028 rok mają bazować na miejskim Programie Rozwoju Kultury do roku 2030+.


Wynik rankingu dobrze oddaje tę różnorodność. Plaża pozostaje sercem Kołobrzegu, ale nie wyczerpuje jego oferty. Miasto daje możliwość płynnego przejścia od wypoczynku nad morzem do sportu, zwiedzania i kultury – i nie traci energii wraz z zachodem słońca ani końcem wakacyjnego sezonu.
Dźwirzyno – III miejsce w kategorii Plaża Roku – między morzem a jeziorem… nie ma czasu na nudę
Po południu spotkaliśmy się przy zejściu na plażę od ul. Sportowej z wójtem gminy Kołobrzeg Jerzym Wolskim oraz Małgorzatą Aptewicz z wydziału promocji. Dźwirzyno zajęło trzecie miejsce w otwartym głosowaniu na Plażę Roku 2026, otrzymując 7,9 proc. wszystkich głosów.
Plaża jest szeroka, piaszczysta i oddzielona od zabudowy pasem wydm oraz sosnowym lasem. Ma mniej wielkomiejskiego rozmachu niż pobliski Kołobrzeg, ale oferuje zaplecze potrzebne podczas rodzinnego urlopu. Do głównych punktów można dotrzeć pieszo, a miejscowość zachowuje skalę pozwalającą poruszać się bez ciągłego przestawiania samochodu.
Największym wyróżnikiem Dźwirzyna jest położenie między otwartym Bałtykiem a jeziorem Resko Przymorskie. Nad jeziorem działa Centrum Turystyki i Rekreacji Wodnej, czyli Marina Błękitna. Można tu żeglować, trenować windsurfing i kitesurfing albo po prostu wybrać spacer nad spokojniejszym akwenem. Port w Dźwirzynie leży natomiast nad kanałem łączącym jezioro z morzem i pełni funkcje zarówno rybackie, jak i turystyczne.



Ta geografia tworzy naturalny plan na zmienną pogodę. Gdy nad otwartym morzem jest zbyt wietrznie, pozostają jezioro, marina, trasy rowerowe i spacery w lesie. Gdy warunki się poprawiają, szeroka plaża znów przejmuje rolę głównej atrakcji.



Dzień zakończyliśmy w smażalni U Lecha. Po kilku godzinach spędzonych na sztormowym wietrze zupa rybna, śledzie i dorsz nie potrzebowały rozbudowanej rekomendacji. Najlepiej zapamiętaliśmy treściwą zupę – dokładnie taki posiłek, jakiego potrzeba po spotkaniu ze wzburzonym Bałtykiem. Konkretny i esencjonalny, po prostu doskonały.
Łeba: III miejsce wśród plaż rodzinnych – kurort, w którym plażowanie łatwo zmienia się w przygodę
W Łebie flagę za trzecie miejsce w kategorii najlepszej plaży dla rodzin odebrała burmistrz Agnieszka Derba. Kurort zdobył 11,35 proc. głosów – i trudno się temu wynikowi dziwić. Łeba łączy szerokie kąpieliska i pełne wakacyjne zaplecze z krajobrazami, których nie znajdziemy w żadnej innej nadmorskiej miejscowości.
Po spotkaniu przeszliśmy głównym deptakiem, a następnie weszliśmy na platformę widokową przy plaży. Z jednej strony rozciągał się szeroki pas piasku, z drugiej widać było tętniące sezonowym życiem centrum, port, restauracje i rodzinne atrakcje. Plaża A leży najbliżej centrum i gastronomii, zachodnia plaża B jest dobrym punktem wyjścia w stronę Słowińskiego Parku Narodowego, natomiast położona na wschodzie plaża C pozwala znaleźć nieco więcej przestrzeni i spokoju.
Największa przygoda zaczyna się jednak kilka kilometrów dalej, w Rąbce. Stamtąd szlaki prowadzą w stronę jeziora Łebsko oraz Wydmy Łąckiej, która wraz z otaczającym ją ruchomym polem wydmowym tworzy krajobraz przypominający nadbałtycką pustynię. Do celu można dojść pieszo, dojechać rowerem lub skorzystać z sezonowego transportu, a część trasy poprowadzić plażą.
Łeba sprawdza się jednak nie tylko jako baza wypadowa na wydmy. Można odwiedzić port, ruszyć w rejs, zobaczyć pozostałości kościoła św. Mikołaja w dawnej Starej Łebie albo zaplanować rodzinny dzień w Łeba Parku, Sea Parku Sarbsk czy na Farmie Alexa. Przy gorszej pogodzie pozostają także mniejsze atrakcje pod dachem, dzięki którym nie trzeba odwoływać całego planu dnia po pierwszym deszczu.


Wakacyjny charakter miasta wzmacnia sezonowy kalendarz wydarzeń. W programie na lato znalazły się m.in. Lato z Książką, weekendowe kino plenerowe, Projekt Plaża TVN oraz Międzynarodowy Festiwal Latawców. Szczególnie ostatnie wydarzenie dobrze wykorzystuje naturalne atuty Łeby: szeroki brzeg, dużo otwartej przestrzeni i wiatr, którego nad morzem zwykle nie trzeba długo szukać.


Łeba ma również mniej oczywistą, uzdrowiskową kartę w swojej historii. W latach 1974–2005 była uznawana za miejscowość posiadającą naturalne warunki do prowadzenia lecznictwa uzdrowiskowego. Choć dziś nie ma formalnego statusu uzdrowiska, nadmorski klimat, otoczenie lasów, rozległe tereny spacerowe i bliskość jezior nadal wzmacniają jej wypoczynkowy charakter.
To właśnie różnorodność przesądza o rodzinnej sile Łeby. Można spędzić dzień na piasku, następnego poranka ruszyć na ruchome wydmy, a później wybrać port, park rozrywki, rejs albo wydarzenie plenerowe. Zwykłe „jedziemy nad morze” szybko zmienia się tutaj w kilkudniową wyprawę, podczas której plaża jest tylko jednym z punktów programu.
Stilo: III miejsce wśród dzikich plaż – latarnia, las, morze i więcej… piękne nic
Kolejnym przystankiem był Urząd Gminy Choczewo. Flagę za trzecie miejsce w kategorii najbardziej klimatycznej dzikiej plaży odebrała sekretarz gminy Bożena Szczypior. Stilo zdobyło 15,11 proc. głosów, a więc od drugiego miejsca dzieliła je niewielka różnica.
Po spotkaniu ruszyliśmy w stronę latarni morskiej. Jej charakterystyczna, pasiasta sylwetka wyrasta ponad nadmorskim lasem i jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych punktów na środkowym wybrzeżu. Latarnię wzniesiono w latach 1904–1906 z metalowych płyt, na wysokiej wydmie położonej między Rozewiem a Czołpinem.



W Stilo sama droga jest częścią doświadczenia. Samochód zostaje wcześniej, a dalej prowadzą leśne i piaszczyste ścieżki. Najpierw pojawia się latarnia, później kolejne pasmo drzew, a dopiero na końcu szeroka plaża. Nie ma tu reprezentacyjnej promenady, rzędu hoteli ani głośnych atrakcji. Nawet kilka osób widocznych w oddali może wyglądać jak tłum. To miejsce wybierają ci, którzy od plaży oczekują przede wszystkim krajobrazu, przestrzeni i poczucia odcięcia od kurortowego zgiełku.



Podczas naszego pobytu sztorm utrudniał zejście blisko wody, ale spacer przez las i wizyta przy latarni nadal tworzyły pełny plan dnia. Najbardziej zaskakuje, że tak spokojny fragment brzegu znajduje się zaledwie kilkanaście kilometrów od gwarnej Łeby.
Ustka: najlepsza plaża dla rodzin i Plaża Roku 2026 – dwa brzegi, dwa klimaty i miasto dopracowane w szczegółach
Ustka była jednym z największych zwycięzców tegorocznego rankingu. W urzędzie spotkaliśmy się z burmistrzem Jackiem Maniszewskim oraz rzeczniczką miasta Kingą Siwiec, którym przekazaliśmy dwie flagi: za pierwsze miejsce w kategorii najlepszej plaży dla rodzin oraz za tytuł Plaży Roku 2026. To podwójne zwycięstwo dobrze oddaje charakter kurortu – wygodnego, pełnego atrakcji, a jednocześnie pozwalającego bez trudu znaleźć spokojniejszy fragment wybrzeża.



Usteckie plaże rozdzielają port oraz uchodząca do Bałtyku Słupia. Po stronie wschodniej czeka bardziej miejska odsłona kurortu: promenada, gastronomia, latarnia, obiekty sportowe i rodzinne atrakcje znajdują się blisko siebie. Plaża Zachodnia jest szersza, spokojniejsza i otoczona bardziej naturalnym, wydmowym krajobrazem. Oba brzegi łączy obrotowa kładka nad kanałem portowym – praktyczny skrót, który sam stał się atrakcją. Konstrukcja naprzemiennie udostępnia przejście pieszym i otwiera drogę jednostkom wpływającym do portu, a po zmroku jest dodatkowo podświetlana.
W czasie naszej wizyty przy falochronie trwały prace remontowe, ale nie przeszkadzały w korzystaniu z najważniejszych atrakcji ani nie zmieniały charakteru wypoczynku. Nadal można było spacerować po obu stronach portu, korzystać z plaż i obserwować wpływające jednostki. Najłatwiej było zresztą przenieść się na drugi brzeg właśnie kładką – niemal magicznym przejściem, które w kilka chwil pozwala zamienić gwar wschodniej części kurortu na spokojniejszy krajobraz Plaży Zachodniej.





Ustka zrobiła na nas również wrażenie miasta wyjątkowo czystego i zadbanego. Dotyczyło to nie tylko plaż, lecz także promenady, portu, parków i ulic położonych dalej od głównego wakacyjnego szlaku. Warto zejść z najbardziej oczywistej trasy i zajrzeć do dawnej osady rybackiej między ulicami Czerwonych Kosynierów i Marynarki Polskiej. Zachowały się tam dawne domy kapitańskie i budynki o konstrukcji szachulcowej, a rewitalizacja tej części miasta stopniowo przywraca jej historyczny charakter.


Inny rozdział usteckiej architektury otwiera dzielnica willowa w okolicach ulic Żeromskiego i Mickiewicza. Początek wyznacza wzniesiona w XIX wieku ceglana Villa Red, a dalej uwagę przyciągają wille z wieżyczkami, werandami, rzeźbionymi drzwiami, łukowatymi oknami i kutymi balustradami. Odnawiane budynki pokazują Ustkę nie tylko jako kurort plażowy, lecz także jako miejscowość z zachowanym klimatem dawnego nadmorskiego letniska.


Rodzinny charakter miasta dobrze widać również w wakacyjnym programie. Nie opiera się on wyłącznie na dużych koncertach, lecz na wielu regularnych i łatwo dostępnych aktywnościach: porannej jodze na piasku, aqua aerobiku, letnich zajęciach sportowych, warsztatach, kinie plenerowym i spacerach Szlakiem Usteckich Legend. Latem działa także Biblioteka na Plaży – inicjatywa, dzięki której książkę można wypożyczyć niemal prosto na leżak. Towarzyszą jej spotkania literackie, zajęcia dla dzieci i inne kameralne aktywności, dobrze uzupełniające bardziej energetyczną część sezonowego programu.

W kalendarzu pojawiają się także spacery z Kapitanem Haase, Roztańczona Promenada oraz inicjatywy łączące rozrywkę z edukacją. Jedną z nich jest „Świadoma Ustka” – wydarzenie poświęcone zdrowiu, profilaktyce i bezpieczeństwu, uzupełnione ćwiczeniami, konsultacjami, warsztatami, spektaklami oraz koncertami.
Wśród większych wydarzeń znajdują się również propozycje mocno związane z nadmorskim charakterem miasta: Flyboard Robson Team (akrobacje nad wodą), Sound of Gravity (akrobacje na rowerach, hulajnogach itp.) lub PLS Grand Prix Polskiej Ligi Siatkówki Plażowej. Do tego dochodzą koncerty muzyki organowej i kameralnej. Dzięki temu Ustka nie narzuca rodzinom jednego modelu wypoczynku. Można zacząć dzień na spokojniejszej Plaży Zachodniej, po południu przejść kładką do portu, a wieczorem wybrać koncert, warsztaty, spotkanie literackie albo spacer po zabytkowej części miasta.

Naszą wizytę zakończyliśmy w Barze Meduza, gdzie spróbowaliśmy cazueli – kremowej zupy rybnej inspirowanej kuchnią Ameryki Południowej. Danie zwyciężyło w ocenie jury pierwszej edycji Usteckiego Festiwalu Dań Rybnych i dobrze pokazało, że lokalna kuchnia nie musi ograniczać się do klasycznego dorsza z frytkami.
Podwójne zwycięstwo Ustki nie jest więc efektem jednej atrakcji. Składają się na nie dwie różne plaże, łatwe przejście między nimi, rodzinne wydarzenia, port, zabytkowa architektura, czystość i miejska oferta, która działa także po zejściu z piasku.
Mikoszewo: najbardziej klimatyczna dzika plaża – tam, gdzie Wisła spotyka się z Bałtykiem
Finałem pierwszego etapu delegacji było Mikoszewo. W Urzędzie Gminy Stegna spotkaliśmy się z wójt Ewą Dąbską, która odebrała flagę za pierwsze miejsce w kategorii najbardziej klimatycznej dzikiej plaży. Mikoszewo zdobyło 17,55 proc. głosów, wyprzedzając Wisełkę i Stilo.


Zanim ruszyliśmy nad morze, wybraliśmy się na Morskie Safari w stronę ujścia Wisły i rezerwatu Mewia Łacha. To najlepsza perspektywa, by zobaczyć odpoczywające na piaszczystych łachach foki, liczne gatunki ptaków oraz krajobraz nieustannie przekształcany przez spotkanie rzeki z morzem.
Dzisiejsze ujście powstało dzięki Przekopowi Wisły – sztucznemu odcinkowi o długości 7,1 km, wykonanemu w latach 1891–1895 między Świbnem a Mikoszewem. Inwestycja miała przyspieszyć odpływ wód powodziowych i kry lodowej do Zatoki Gdańskiej, a tym samym zwiększyć bezpieczeństwo Gdańska i Żuław. Rzeka do dziś nanosi tu osady, z których tworzą się płycizny, wyspy i piaszczyste łachy.
To właśnie na nich odpoczywają foki, a ptaki znajdują miejsca do żerowania i lęgów. W rezerwacie można obserwować m.in. mewy, rybitwy oraz inne gatunki związane z morskim brzegiem i terenami wodno-błotnymi. Zwierzęta należy podziwiać z bezpiecznej odległości, bez schodzenia na chronione fragmenty lądu i płoszenia kolonii.


Z centrum Mikoszewa na plażę prowadzi droga przez nadmorski las. Przy zejściu numer 88 działa sezonowe kąpielisko, ale im dalej idzie się w stronę ujścia Wisły, tym szybciej znikają ślady kurortu. Zostają szeroki brzeg, wiatr, ptaki i przestrzeń formowana przede wszystkim przez wodę.
Dziki charakter nie oznacza jednak braku możliwości aktywnego wypoczynku. Przy przeprawie promowej rozpoczyna się asfaltowy odcinek Wiślanej Trasy Rowerowej prowadzący po koronie wału w stronę Drewnicy. Przy trasie powstały miejsca odpoczynku i pomost widokowy, a wycieczkę można połączyć z przeprawą promową do Świbna lub kontynuować dalej przez Żuławy.


W skali całej gminy rozwijana jest również turystyka kajakowa. Przystanie w Drewnicy i Rybinie wyposażono w pomosty, miejsca wodowania kajaków, wiaty i zaplecze sanitarne. Gmina inwestuje także w boiska, zaplecze sportowe oraz poprawę lokalnej infrastruktury, czego przykładem jest przebudowa ul. Brzegowej w Mikoszewie.
Można więc połączyć spacer w stronę ujścia z obserwacją ptaków, przejażdżką rowerową, przeprawą przez Wisłę albo kajakową wyprawą po Żuławach. Nowe udogodnienia ułatwiają poznawanie okolicy, nie odbierając jej najważniejszej wartości – naturalnego charakteru i poczucia przestrzeni.


Po rejsie i spacerze przez las zjedliśmy obiad w rodzinnym Bistro Łąkowa. Niewielki, bezpretensjonalny lokal z domowym charakterem dobrze pasował do Mikoszewa. Warto pytać o aktualne dania rybne oraz propozycje przygotowywane z sezonowych produktów.
Gdynia Orłowo: III miejsce wśród INSTAplaż
W Gdyni spotkaliśmy się z rzecznikiem prasowym Tomaszem Złotosiem, który w imieniu władz miasta odebrał dyplom z wyróżnieniem oraz flagę za trzecie miejsce Gdyni Orłowa w kategorii najpiękniejszej INSTAplaży. Orłowo zdobyło 13,18 proc. głosów, ustępując Helowi i Świnoujściu. Taki wynik nie powinien zaskakiwać, gdyż molo, klif, kutry rybackie i widok na Zatokę Gdańską tworzą jeden z najbardziej charakterystycznych nadbałtyckich kadrów.
Nie potrzeba wiele, żeby się o tym przekonać. Wystarczy wejść na drewniane molo i spojrzeć w stronę porośniętego lasem cypla. Przy spokojnym morzu krajobraz ma niemal pocztówkowy charakter, a przy silniejszym wietrze staje się surowszy i bardziej dynamiczny. Zmieniające się światło, łodzie wyciągnięte na piasek i sylwetka klifu sprawiają, że naprawdę trudno tu o nieudane ujęcie.
Jednocześnie jeden z symboli gdyńskiej dzielnicy doczeka się ważnych zmian. Podczas spotkania usłyszeliśmy, że w najbliższej przyszłości ma rozpocząć się gruntowny remont mola. Liczący 180 m obiekt przeszedł ostatnią tak dużą modernizację w 2007 roku, dlatego planowane prace mają znaczenie nie tylko estetyczne, lecz przede wszystkim związane z bezpieczeństwem.



Nowy rozdział ma się otworzyć także na terenie dawnego sanatorium „Zdrowie”, którego opuszczone zabudowania od lat pozostają jednym z najbardziej zagadkowych elementów krajobrazu Orłowa. Według informacji przekazanych nam podczas spotkania nieruchomość i jej otoczenie mają zostać zagospodarowane oraz odzyskać funkcję użytkową, wzbogacając ofertę turystyczną dzielnicy. Dobrze przeprowadzona inwestycja mogłaby przywrócić życie miejscu, które znajduje się niemal przy samej plaży, a jednocześnie pozostaje ukryte w zieleni i odcięte od turystycznego szlaku.



Najbardziej spektakularny element orłowskiej panoramy jest jednocześnie najbardziej kruchy. Klif podlega naturalnej erozji i według miejskich informacji cofa się średnio o około metr rocznie. Urząd Morski, Państwowy Instytut Geologiczny oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska prowadzą działania, które mają ograniczyć zagrożenie, a jednocześnie pozwolą nie ingerować nadmiernie w przyrodę. Zadanie jest szczególnie wymagające, ponieważ klif znajduje się w sąsiedztwie rezerwatu Kępa Redłowska, a jednocześnie pozostaje atrakcją odwiedzaną przez tysiące spacerowiczów.
Popularność miejsca wymaga więc odpowiedzialności. Nie należy wspinać się po zboczach ani podchodzić do ich podstawy po intensywnych opadach, sztormach i osunięciach. Najbezpieczniejszą perspektywę zapewniają molo, wyznaczone trasy spacerowe oraz plaża, pod warunkiem zachowania odpowiedniego dystansu od klifu. Dzięki temu można zobaczyć najbardziej rozpoznawalny gdyński krajobraz bez zwiększania presji na chroniony teren.
Sopot: III miejsce wśród plaż tętniących życiem
Na plaży przy sopockim molo powitała nas delegacja Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w składzie: Maciej Jeszka, Monika Bystrzanowska i Kazimierz Zelewski. W jednym z najbardziej kultowych miejsc polskiego wybrzeża wręczyliśmy pamiątkowy dyplom oraz flagę za trzecie miejsce w kategorii plaży najbardziej tętniącej życiem. Sopot zdobył w niej 13,93 proc. głosów, przegrywając niewielką różnicą z Kołobrzegiem i Świnoujściem. Była to jedna z najbardziej wyrównanych kategorii tegorocznej edycji rankingu.
Określenie „tętniąca życiem” wcale nie oznacza głośnych klubów i imprez kończących się nad ranem. W słoneczny dzień goście naturalnie kierują się nad wodę, na molo i do licznych punktów gastronomicznych. Odwiedzają również popularny „Monciak”, czyli ul. Bohaterów Monte Cassino, a także galerie, muzea i Operę Leśną.
Podczas spotkania usłyszeliśmy jednak, że życie w mieście nie zamiera również wtedy, gdy pogoda nie sprzyja leżeniu na piasku i aktywnościom na plaży. Turyści ruszają wówczas do instytucji kultury, odwiedzają wydarzenia sportowe i korzystają z udogodnień coraz to nowocześniejszej bazy hotelowej w mieście. Dobrze rozwinięta oferta poza samym kąpieliskiem sprawia, że pobyt nie jest całkowicie uzależniony od wysokich temperatur i słońca.
Przedstawiciele MOSiR podkreślali również, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat rytm miasta po zmroku bardzo się zmienił. Sopot przez lata uchodził za imprezową stolicę Trójmiasta, ale w ostatniej dekadzie konsekwentnie ograniczał najbardziej uciążliwą część nocnej rozrywki. Rzadziej odbywają się wielkie, głośne imprezy wpływające na komfort mieszkańców i gości, choć kluby, koncerty i wieczorna gastronomia nadal pozostają ważną częścią oferty. Dzięki tej zmianie kurort stał się bardziej komfortowym miejscem wypoczynku między innymi dla rodzin z dziećmi i seniorów.


Ten kierunek rozwoju wspiera uzdrowiskowy charakter Sopotu. Status uzdrowiska oznacza nie tylko możliwość korzystania z leczniczych właściwości solanki i nadmorskiego klimatu, lecz także konieczność ochrony odpowiednich warunków środowiskowych. W wyznaczonych strefach obowiązują ograniczenia dotyczące części działalności, inwestycji i przedsięwzięć, które mogą kolidować z funkcją uzdrowiskową.
Rozmawialiśmy również o rosnącym zainteresowaniu Sopotem wśród gości zza granicy. Najwięcej zagranicznych turystów przyjeżdża m.in. z Niemiec, Norwegii, Wielkiej Brytanii i Szwecji. Coraz częściej na ulicach Sopotu można usłyszeć również język czeski. Wielu zagranicznych gości wybiera hotele o wysokim standardzie, zostaje na dłużej i traktuje Sopot jako bazę do poznawania całego Trójmiasta.
Jedna z najważniejszych zmian w kurorcie dotyczy jednak rozłożenia ruchu turystycznego w ciągu roku. Jeszcze nie tak dawno Sopot latem mierzył się z ogromnymi tłumami, podczas gdy późną jesienią i zimą część turystycznego biznesu wyraźnie zwalniała. Dziś te różnice są znacznie mniejsze. Według naszych rozmówców z MOSiR w szczycie lata bywa spokojniej niż dawniej, za to zdecydowanie więcej osób przyjeżdża poza sezonem, również na Boże Narodzenie, Wielkanoc czy podczas długich weekendów.
Jastarnia: III miejsce wśród plaż dla aktywnych
Na plaży w Jastarni spotkaliśmy się z burmistrzem Bartoszem Selinem oraz zespołem ratowników WOPR, którym przekazaliśmy dyplom i flagę za trzecie miejsce w kategorii najlepszej plaży dla aktywnych. Miasto zdobyło 11,83 proc. głosów, plasując się za Świnoujściem i Kołobrzegiem. To zasłużone wyróżnienie dla miejsca, w którym wypoczynek nad wodą rzadko ogranicza się do rozłożenia ręcznika na piasku.
Największą przewagą Jastarni jest bowiem położenie pomiędzy dwoma różnymi akwenami. Od strony otwartego Bałtyku czeka szeroka plaża z silniejszym falowaniem, zaś po drugiej stronie półwyspu znajduje się płytsza Zatoka Pucka z portem, mariną oraz licznymi szkołami sportów wodnych. Niewielka odległość między oboma brzegami pozwala w ciągu jednego dnia przejść od plażowania i spaceru nad morzem do windsurfingu, kitesurfingu, SUP-u albo żeglowania po zatoce.
Baza surfingowa i kitesurfingowa pozostaje jednym z najmocniejszych elementów lokalnej oferty i nadal się rozwija. Nie jest przy tym wykorzystywana wyłącznie podczas wakacji. Gdy pozwala na to wiatr, na wodzie można spotkać pasjonatów także wiosną, jesienią, a nawet zimą. Sporty wodne pomagają więc wydłużać sezon w sposób naturalny, wykorzystując warunki, które od lat stanowią o wyjątkowości półwyspu.
Nasi rozmówcy zwracali uwagę na wyraźną zmianę sposobu, w jaki goście planują wypoczynek. Dawniej nie należały do rzadkości pobyty trwające dwa lub trzy tygodnie. Dziś turyści częściej przyjeżdżają na kilka dni, podejmują decyzję spontanicznie i uzależniają ją od aktualnej prognozy pogody.
Odpowiedzią na tę zmianę jest m.in. poprawa dostępu do szybkiego internetu. Wkrótce miasto ma doczekać się rozwoju infrastruktury światłowodowej, który jest jednym z ważniejszych projektów również z punktu widzenia turystyki. Stabilne połączenie ma ułatwić dłuższe pobyty osobom, które nie muszą wybierać między pracą a wyjazdem nad morze, przeznaczając część dnia na obowiązki zawodowe, a po zamknięciu laptopa ruszając na deskę, rower albo spacer po plaży.
Przykładem atrakcji, która nie znika wraz z końcem wakacji, jest Kino Żeglarz przy ul. Portowej. To ostatnie działające kino na Półwyspie Helskim, z historią sięgającą okresu powojennego. Regularny repertuar oraz organizowane tu spotkania i wydarzenia sprawiają, że pozostaje nie tylko miejscem na deszczowe popołudnie, lecz także ważnym elementem lokalnego życia kulturalnego.


W 2026 roku szczególne miejsce w tej opowieści zajmuje port rybacki, obchodzący stulecie rozpoczęcia budowy. Jubileusz zainaugurowała konferencja połączona z odsłonięciem tablicy upamiętniającej komandora porucznika Józefa Poznańskiego, projektanta i budowniczego portu. Program obchodów obejmuje również wydarzenia odwołujące się do rybackich i kaszubskich tradycji miejscowości.
Port przez sto lat zmieniał swoją rolę wraz z całą Jastarnią. Nadal służy rybakom, ale jest również przystanią pasażerską, mariną jachtową, miejscem spacerów i przestrzenią wydarzeń. Ponad 500 m betonowych nabrzeży oraz ok. 130 miejsc dla jachtów pokazują, że pełni on ważną funkcję w lokalnej gospodarce i turystyce..
Hel: najpiękniejsza INSTAplaża 2026
Ostatnią flagę tegorocznej delegacji przekazaliśmy w Helu. W imieniu miasta odebrali ją zastępca burmistrza Jarosław Pałkowski oraz Elżbieta Marchlewska z Wydziału Promocji Miasta. Było co świętować: Hel zwyciężył w kategorii najpiękniejszej INSTAplaży, zdobywając 19,72 proc. głosów i wyprzedzając Świnoujście oraz Gdynię Orłowo.



Taki wynik trudno uznać za niespodziankę. Cypel, otwarte morze, plaże, port, latarnia i fortyfikacje ukryte w nadmorskim lesie tworzą krajobraz, którego nie da się pomylić z żadnym innym miejscem. Na końcowym fragmencie półwyspu woda otacza ląd z kilku stron, a zmieniające się światło sprawia, że ten sam widok może wyglądać zupełnie inaczej o poranku, w pełnym słońcu i przed zachodem.
Tegoroczny sezon po raz kolejny pokazał jednak, że wypoczynek nad Bałtykiem trudno planować wyłącznie wokół plażowania. Silny wiatr, opady i wysokie fale wpływały na warunki kąpielowe. Hel nie jest jednak miejscem, które traci swoje walory wraz z deszczem. Wielu odwiedzających przyjeżdża tu po to, by zwiedzać, spacerować i poznawać atrakcje związane z przyrodą, morzem oraz historią.
Ma to szczególne znaczenie, ponieważ Hel dysponuje stosunkowo niewielką bazą noclegową w porównaniu ze skalą zainteresowania miastem. Według danych przekazanych przez magistrat każdego roku odwiedza go nawet 800 tys. osób, podczas gdy miejsc noclegowych jest ok. 5 tys. Znaczną część ruchu stanowią turyści jednodniowi, którzy przyjeżdżają koleją, samochodem lub rowerem, a także przypływają statkami z Trójmiasta i innych miejscowości położonych nad zatoką.
Wielu z nich nie ogranicza swojej wizyty do spaceru na cypel i odwiedzin w fokarium, gdyż Hel daje wystarczająco dużo powodów, by zostać na dłużej. Można wejść na latarnię morską, odwiedzić Muzeum Rybołówstwa albo ruszyć śladem fortyfikacji. Helski Kompleks Muzealny obejmuje między innymi Muzeum Obrony Wybrzeża, Muzeum Helu, Muzeum Kolei Helskich, Wieżę Kierowania Ogniem oraz rozległy skansen militarny.


Najbardziej rozpoznawalną atrakcją pozostaje Fokarium Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego. Jest ono częścią ośrodka prowadzącego działalność naukową, edukacyjną i związaną z ochroną bałtyckich ssaków. Nasi rozmówcy podkreślali, że sposób organizacji zwiedzania stopniowo się zmienia, aby lepiej zarządzać zainteresowaniem i zapewnić odpowiednie warunki gościom i zwierzętom.
Ograniczono tam dozwoloną liczbę osób przebywających jednocześnie na terenie fokarium, a osobny limit obowiązuje też w budynku ekspozycyjnym. W lipcu i sierpniu karmienia fok połączone z prelekcjami odbywają się cztery razy dziennie. Takie rozwiązania pomagają ograniczyć nadmierny tłok.
Hel coraz częściej przyciąga również filmowców. Charakterystyczne światło, port, otwarte morze, lasy i wojskowa architektura sprawiają, że miejscowość dobrze się prezentuje zarówno w wakacyjnych kadrach, jak i w bardziej surowych historiach kryminalnych czy obyczajowych. To tutaj rozgrywa się akcja serialu „Scheda”, opowiadającego o rodzinie Mrozów i tajemnicach skrywanych przez lokalną społeczność. Co więcej, w tym roku w helskim fokarium powstawały zdjęcia do polsko-fińskiego filmu „Matka fok”, z biolożką pracującą z fokami w roli głównej, a sama produkcja połączyła osobistą historię z tematami ochrony Bałtyku i odpowiedzialnego zachowania wobec dzikich zwierząt. Premiera filmu jest planowana na 2027 rok.
Hotele z delegacji – gdzie nocowaliśmy, pracowaliśmy i naprawdę odpoczywaliśmy
Podróż wzdłuż wybrzeża oznaczała nie tylko spotkania, ceremonie i wielogodzinne przejazdy. Potrzebowaliśmy również miejsc, w których można odpocząć, przygotować się do kolejnego dnia i dobrze wykorzystać czas, gdy sztormowa pogoda utrudniała pobyt na plaży.
Hotel & Spa Trzy Wyspy *** w Świnoujściu – 200 kroków od plaży
Pierwszą bazą naszej nadmorskiej trasy był trzygwiazdkowy Hotel & Spa Trzy Wyspy, położony przy spokojnej ulicy w Dzielnicy Nadmorskiej – tuż obok promenady, na skraju Parku Zdrojowego i… tylko 200 kroków od plaży. Lokalizacja szybko okazała się jednym z jego największych atutów: na spotkanie z ratownikami, spacer nad morzem czy wieczorne wyjście można było ruszyć pieszo, bez tracenia czasu na dojazdy. Hotel tworzą trzy połączone budynki ze 158 pokojami, w tym pokojami rodzinnymi i większymi, dwupoziomowymi wariantami. Praktycznym nadmorskim detalem jest parawan znajdujący się na wyposażeniu pokoju.
Po dniu spędzonym na sztormowym wietrze najbardziej doceniliśmy aquacenter z basenem, biczami wodnymi i jacuzzi. Największym zaskoczeniem była jednak Sabbia Med – całoroczna wewnętrzna plaża z rozgrzanym piaskiem, światłem odtwarzającym cykl od wschodu do zachodu słońca, delikatnym zapachem i spokojną muzyką. Kiedy prawdziwy Bałtyk pokazywał bardziej surową twarz, kilka chwil na ciepłym piasku pozwalało przynajmniej symbolicznie odzyskać lato.
Zaplecze wypoczynkowe jest tu szersze niż standardowy hotelowy basen. Spa na Wyspach oferuje masaże i zabiegi pielęgnacyjne, natomiast w Strefie Medi działają gabinety fizjoterapii, hydroterapii, elektroterapii, ciepłolecznictwa i masażu. Do dyspozycji gości są również grota solna oraz komora hiperbaryczna. Dzięki temu obiekt sprawdza się zarówno podczas rodzinnego weekendu, jak i dłuższego pobytu nastawionego na regenerację.


Rodzinny profil nie jest tu wyłącznie hasłem promocyjnym. Na najmłodszych czekają morska sala zabaw, sezonowe animacje i warsztaty, a hotel zapewnia również łóżeczka, wanienki, krzesełka do karmienia, podgrzewacze do butelek oraz rowery z fotelikami i przyczepkami. Dorośli mogą w tym czasie skorzystać ze spa, bilardu, siłowni albo wypić coś na tarasie z widokiem w stronę morza.


Wieczorem warto zajrzeć do Keja Baru. Jego marynistyczny wystrój nawiązuje do postaci Jerzego Porębskiego – związanego ze Świnoujściem marynarza i jednego z najbardziej znanych polskich wykonawców szant. Odbywają się tu wieczory z muzyką na żywo, a w hotelowej kawiarni serwowane są domowe wypieki. Trzy Wyspy zapamiętaliśmy więc jako miejsce wygodne i bezpretensjonalne: wystarczająco blisko plaży, by rzeczywiście korzystać z nadmorskiej lokalizacji, a jednocześnie wyposażone tak, by gorsza pogoda nie oznaczała dnia spędzonego wyłącznie w pokoju.
Diune Hotel ***** & Resort by Zdrojowa– art déco, nadmorska zieleń i plaża niemal za progiem
Kolejną bazą naszej podróży był pięciogwiazdkowy Diune Hotel, położony przy nadmorskiej promenadzie, zaledwie około 20 m od plaży. To lokalizacja, którą szybko zaczęliśmy doceniać: nad morze można wyjść niemal prosto z hotelu, a jednocześnie obiekt znajduje się w spokojniejszej, otoczonej zielenią części Kołobrzegu. Tuż obok biegną trasy rowerowe, w tym międzynarodowy szlak EuroVelo, a na miejscu można wypożyczyć rowery, przyczepkę dziecięcą oraz leżaki plażowe.
Wnętrza odwołują się do stylu art déco, ale nie próbują zamieniać hotelu w historyczną scenografię. Jest elegancko, jasno i spokojnie, a panoramiczne okna wpuszczają do pokoi dużo światła i otwierają widok na nadmorską zieleń. Standardowe wyposażenie obejmuje klimatyzację, Wi-Fi oraz zestaw do przygotowywania kawy i herbaty, a osoby potrzebujące większej przestrzeni mogą wybrać apartamenty Lux View lub Exclusive z oddzielnym salonem. Po intensywnym dniu w terenie najbardziej liczyły się dla nas jednak wygodne łóżko, cisza i możliwość szybkiego wyjścia na wieczorny spacer brzegiem morza.


Kiedy sztormowa pogoda ograniczała pobyt na plaży, naturalnym kierunkiem była strefa basenowa. Obejmuje ona basen rekreacyjny, jacuzzi i brodzik dla dzieci, a w części saunowej znajdują się sauna sucha, łaźnia parowa, tepidarium z podgrzewanymi leżankami oraz hammam. Po kilku godzinach spędzonych na wietrze szczególnie dobrze sprawdzały się ciepłe leżanki i możliwość spokojnego zwolnienia tempa. Aurum Spa & Wellness uzupełnia ofertę o masaże, zabiegi na twarz i ciało oraz rytuały pielęgnacyjne i regeneracyjne.
Hotel daje też spory wybór kulinarny. Restauracja Arté serwuje autorskie dania inspirowane kuchnią europejską, łącząc klasyczne smaki z nowocześniejszą formą i sezonowymi produktami. Restauracja Classic odpowiada za śniadania i kolacje w formie bufetu, natomiast Kawiarnia Arté jest miejscem na kawę i deser. Podczas delegacji szczególnie praktyczne okazały się różnorodne śniadania – przy napiętym planie dnia można było szybko skomponować konkretny posiłek przed kolejnym wyjazdem.
Diune nie jest jednak obiektem nastawionym wyłącznie na spokojny wypoczynek we dwoje. Działa tu Kids Club z tematycznymi strefami zabawy i sezonowymi animacjami, a dla dorosłych przygotowano siłownię ze sprzętem cardio i urządzeniami do treningu siłowego. Hotel akceptuje również psy i koty za dodatkową opłatą. Zapamiętaliśmy go jako elegancką, ale niewymuszoną bazę nad morzem – na tyle blisko plaży, by rzeczywiście korzystać z jej sąsiedztwa, i na tyle dobrze wyposażoną, by niepogoda nie odbierała pobytowi sensu.
Saltic Resort & Spa Łeba – leśny azyl między Bałtykiem a jeziorem Sarbsko
Saltic Resort & Spa Łeba znajduje się na uboczu, między Bałtykiem a jeziorem Sarbsko, w otoczeniu sosnowego lasu. Od gwarnego centrum dzieli go wystarczająco dużo, by wieczorem rzeczywiście zwolnić, natomiast nad morze prowadzi krótka leśna ścieżka. Już po przyjeździe mieliśmy wrażenie, że jesteśmy nie tyle w hotelu przy plaży, ile w niewielkiej wypoczynkowej osadzie wtopionej w nadmorski krajobraz. Resort tworzą trzy budynki o nazwach Morze, Las i Ziemia, połączone wspólną ideą odpoczynku blisko przyrody.
Naturalne otoczenie znalazło przedłużenie we wnętrzach. Dominują jasne barwy, drewno, plecione lampy, rośliny i kolory przywodzące na myśl piasek, wydmy oraz las. Do wyboru są zarówno klasyczne pokoje, jak i przestronne apartamenty – także dwupoziomowe i z kilkoma sypialniami. Wiele z nich ma aneks kuchenny, co szczególnie docenią rodziny oraz osoby planujące dłuższy pobyt. Całość jest nowoczesna, ale pozbawiona chłodnego, katalogowego charakteru. To raczej komfort w wersji „slow”: miękkie światło, spokojne materiały i dużo przestrzeni, w której łatwo odłożyć telefon i przestać kontrolować czas.


Po intensywnym dniu na trasie największym atutem okazało się rozbudowane zaplecze wellness. W budynkach Morze i Las działają dwa całoroczne baseny z podgrzewaną wodą, otoczone dużymi przeszkleniami wychodzącymi na sosnowy las. W cieplejszych miesiącach dochodzą do tego baseny zewnętrzne, jacuzzi i brodzik dla dzieci. Strefy wellness uzupełniają sauny fińskie, parowa oraz na podczerwień. Kiedy pogoda nad Bałtykiem przestaje sprzyjać plażowaniu, można więc nadal spędzić kilka godzin w wodzie – tyle że z widokiem na las zamiast na sztormowe fale.
Osobny rozdział stanowi NOA PURE SPA w budynku Ziemia – kameralna strefa przeznaczona wyłącznie dla dorosłych. Minimalistyczne wnętrza, gabinety zabiegowe i przestrzeń relaksu z widokiem na sosny tworzą spokojniejszą alternatywę dla rodzinnych części resortu. To ważne rozwiązanie w obiekcie, który z jednej strony mocno stawia na pobyty z dziećmi, a z drugiej pozostawia dorosłym miejsce na ciszę, zabieg i chwilę prawdziwego odłączenia od wakacyjnej logistyki.
Kulinarnym sercem Salticu jest Restauracja Natura. Jej kuchnia opiera się na filozofii slow food, lokalnych produktach i składnikach pozbawionych sztucznych dodatków. Rano czeka rozbudowany bufet ze świeżymi warzywami, domowymi przetworami, pieczywem, pastami, wyrobami własnymi oraz produktami od lokalnych dostawców. Później można wybierać między obiadokolacją a daniami à la carte, inspirowanymi kuchnią regionalną i międzynarodową. Szczególnie podobało nam się, że idea bliskości natury nie kończy się na wystroju – wraca także na talerzu, bez przesadnie skomplikowanej formy i zbędnego efekciarstwa.


Resort został dobrze przygotowany na rodzinne pobyty. Są tu dwie sale zabaw, zewnętrzny plac zabaw, animacje, brodzik, dziecięce menu i wyposażenie przydatne podczas podróży z najmłodszymi. Program „Offline is fun” zachęca dzieci do ruchu, kreatywnych zajęć i zabawy na świeżym powietrzu zamiast kolejnych godzin przed ekranem. Praktycznym rozwiązaniem jest również położenie jednej z sal zabaw tuż przy restauracji – dzieci mają własną przestrzeń, a rodzice nie tracą ich z oczu.
Saltic nie zamyka gości wyłącznie w basenach i spa. Na miejscu można wypożyczyć rower, skorzystać z dwóch siłowni albo ruszyć na spacer, jogging czy nordic walking po leśnych ścieżkach. Bliskość rezerwatu Mierzeja Sarbska, jeziora oraz tras prowadzących w stronę Łeby i jej okolic sprawia, że resort jest dobrym punktem wyjścia zarówno na krótki spacer, jak i całodzienną wyprawę. Po powrocie można odpocząć w strefie chillout, zjeść kolację albo posłuchać muzyki na żywo.
Hotel Jantar *** w Ustce – rodzinny klasyk z zapleczem na niepogodę
Naszą bazą w Ustce był trzygwiazdkowy Hotel Jantar, położony przy ul. Wczasowej, w pasie sosnowego lasu i około 300 m od plaży. To miejsce nie próbuje konkurować rozmachem z dużymi resortami. Jego siłą jest raczej wygoda, kameralna atmosfera i lokalizacja pozwalająca w kilka minut znaleźć się nad morzem, a jednocześnie odpocząć od największego ruchu promenady. Hotel liczy 77 pokoi w sześciu kategoriach – od niewielkich pokoi standardowych po rodzinne warianty i apartament o powierzchni 55 m².
Po intensywnym dniu szczególnie doceniliśmy to, że na miejscu można rzeczywiście zwolnić. W strefie wodnej znajdują się basen, brodzik dla dzieci, jacuzzi i sauny, a uzupełnieniem jest sala fitness. Dzięki temu nawet gorsza pogoda nie oznacza konieczności spędzenia całego popołudnia w pokoju. Jantar sprawdza się zarówno podczas rodzinnego pobytu, jak i krótszego wyjazdu nastawionego na spokojny wypoczynek i regenerację.
Autorskie Jantar Wellness & Spa czerpie inspiracje z nadmorskiego otoczenia. Oferta obejmuje masaże, zabiegi na twarz i ciało, rytuały morskie oraz terapie ajurwedyjskie. Jedną z bardziej charakterystycznych propozycji jest Ganbanyoku – skalna leżanka wykorzystująca działanie ciepła. Przygotowano również Kid’s Spa, dzięki czemu zabiegi nie są zarezerwowane wyłącznie dla dorosłych. Po kilku dniach wypełnionych przejazdami, spotkaniami i spacerami możliwość skorzystania z masażu albo po prostu spokojnego odpoczynku w ciepłej strefie była szczególnie cenna.
Rodzinny charakter hotelu widać nie tylko w obecności brodzika i sali zabaw. W sezonie organizowane są warsztaty kreatywne i kulinarne, teatrzyki, pokazy filmowe, karaoke, ogniska z muzyką na żywo, a nawet zajęcia z nauki pływania. Program jest zróżnicowany i nie zamyka dzieci w jednej bawialni – część aktywności zachęca je do tworzenia, eksperymentowania i wspólnego spędzania czasu. Dla dorosłych przygotowywane są natomiast m.in. wieczory z DJ-em.
Kulinarnym centrum hotelu jest Restauracja Trzy Córki z przytulnym wnętrzem i przeszkloną oranżerią. Menu łączy kuchnię regionalną z europejskimi klasykami. Można spróbować m.in. żurku słupskiego, tajskiej zupy rybnej, smażonego dorsza, łososia z grilla czy placka ziemniaczanego z wędzonym łososiem. Śniadania i obiadokolacje serwowane są także w formie bufetu.


Ciekawym pomysłem jest możliwość wypożyczenia hotelowego kosza piknikowego z przekąskami i kocem. Można zabrać go na plażę, klif albo w jedno z bardziej zacisznych miejsc w okolicy. To drobny, ale dobrze przemyślany dodatek, który zachęca, by korzystać nie tylko z hotelowego zaplecza, lecz także z jego położenia blisko morza i nadmorskich terenów spacerowych.
Jantar zwraca też uwagę na kwestie środowiskowe. Hotel korzysta m.in. z pomp ciepła, fotowoltaiki i rekuperacji, ogranicza jednorazowe opakowania, udostępnia dyspensery z wodą i karafki w pokojach oraz współpracuje z lokalnymi producentami i artystami. Nie są to elementy, które dominują pobyt, ale dobrze współgrają z położeniem obiektu w sosnowym otoczeniu i jego bardziej spokojnym, lokalnym charakterem.












