Każdą podróż poprzedzają dwa wielkie marzenia: żeby hotel był dokładnie tak piękny, jak na zdjęciach, i żeby w walizce znalazło się wszystko, co naprawdę będzie potrzebne. Dlatego Travelist.pl i WITTCHEN tworzą duet idealny – bo wiedzą, że udany wyjazd to suma trafnych wyborów. Z nami rezerwujecie miejsce, do którego naprawdę chcecie pojechać, a z WITTCHEN ruszacie w drogę z walizką, którą naprawdę chcecie mieć przy sobie. A ponieważ nawet najlepiej zaplanowany urlop potrafi potknąć się o brak ładowarki, dokumentów dla dziecka czy zwykłej gumki do włosów, zebraliśmy listę rzeczy, które Polacy najczęściej zostawiają w domu. Niby drobiazgi, a w praktyce… bohaterowie albo sprawcy wakacyjnych dramatów.

Pakuj się na lato z Travelist & WITTCHEN 

Udany wyjazd zaczyna się dużo wcześniej, niż pokazują to wakacyjne zdjęcia. Nie w recepcji hotelu i nie w chwili, gdy po raz pierwszy otwieracie drzwi do pokoju z widokiem, ale już wtedy, gdy wybieracie kierunek i zaczynacie pakować walizkę. Właśnie dlatego Travelist i WITTCHEN tak dobrze się uzupełniają. Z Travelist rezerwujecie sprawdzone hotele, o jakich marzycie, w cenach, o jakich marzycie. WITTCHEN od lat tworzy walizki, torby i akcesoria, które pomagają ruszyć w drogę wygodnie, praktycznie i stylowo. My znamy się na podróżach, oni na pakowaniu, a Wy możecie skupić się na tym, co najprzyjemniejsze – na odpoczynku.

Za marką WITTCHEN stoi nie tylko znane logo, ale też konkretna historia. To rodzinna firma, założona w 1990 roku przez Jędrzeja Rafała Wittchena, która z czasem stała się jedną z najlepiej rozpoznawalnych marek w Europie w segmencie galanterii skórzanej, dodatków i bagażu. Od początku jej znakiem rozpoznawczym były jakość, trwałość, precyzja wykonania i elegancki design, odporny na chwilowe trendy. Najpierw była galanteria skórzana, później dołączyły torebki, rękawiczki, apaszki, parasole, buty, odzież, akcesoria i bagaż.

Dziś WITTCHEN łączy rzemieślniczą dbałość o detale z nowoczesnym rozmachem. Marka rozwija się zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami – ma ponad sto salonów stacjonarnych w Europie oraz własne sklepy internetowe działające także na rynkach zagranicznych, m.in. w Czechach, Niemczech, Austrii, na Słowacji, Węgrzech, w Rumunii i Ukrainie. Tworzy produkty, które mają nie tylko dobrze wyglądać, ale przede wszystkim sprawdzać się w codziennym życiu i w podróży. To rzeczy, które pomagają lepiej zorganizować drogę, ułatwiają pakowanie i dają poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu.

Konkurs: Pakuj się na lato z Travelist.pl & WITTCHEN

Z tej wspólnej misji zrodził się konkurs „Pakuj się na lato z Travelist.pl & WITTCHEN”, w którym do wygrania są walizki WITTCHEN oraz nawet 1500 zł w środkach Travelist na kolejny wyjazd. Aby wziąć udział, wystarczy odpowiedzieć, jakie 3 rzeczy spakowalibyście do walizki na wymarzone wakacje i dlaczego właśnie bez nich nie wyobrażacie sobie udanego urlopu.

My pomagamy wybrać idealne miejsce na wypoczynek, WITTCHEN pomaga dobrze przygotować się do drogi. A ponieważ nawet najlepiej zaplanowany wyjazd potrafi potknąć się o drobiazg zostawiony w domu, wspólnie przygotowaliśmy listę rzeczy, które najczęściej umykają przy pakowaniu.

Klapki pod prysznic

Klasyk z kategorii: „dopakuję na ostatnią chwilę”. Klapki pod prysznic najczęściej przegrywają właśnie dlatego, że do samego końca są w użyciu. Stoją w łazience jako rzecz „jeszcze potrzebna”, więc wyjątkowo łatwo o nich zapomnieć. Samo myślenie o ich spakowaniu trochę psuje zresztą wakacyjną narrację. W głowie jest plaża, prosecco i zachód słońca, a nie hotelowa podłoga pod prysznicem, na której tysiące ludzkich stóp zostawiły już swój ślad. A potem nagle okazuje się, że te niepozorne klapki są ważniejsze niż połowa garderoby.

Mała kosmetyczka „na ostatnią chwilę”

Czyli święty pojemnik na szczoteczkę, pastę do zębów, ulubiony krem, dezodorant i wszystko to, czego używamy rano tuż przed wyjściem. Teoretycznie ma zostać spakowana na końcu. W praktyce „na końcu” oznacza moment, w którym ktoś już woła z przedpokoju, taksówka czeka przed domem, walizka zamknięta, a mózg działa w trybie niezwłocznej ewakuacji. I właśnie wtedy te wszystkie drobiazgi zostają dumnie na umywalce, jakby odmówiły wycieczki czy emigracji z kraju. 

Magazyn Travelist: Czego Polacy najczęściej zapominają spakować na wakacje? Travelist i WITTCHEN zaglądają do walizek 

Powerbank… naładowany

Magazyn Travelist: Czego Polacy najczęściej zapominają spakować na wakacje? Travelist i WITTCHEN zaglądają do walizek 

Samo posiadanie powerbanku to jeszcze nie sukces. Rozładowany powerbank to bardziej ciężki gadżet niż funkcjonalny sprzęt. Daje poczucie bezpieczeństwa, ale wyłącznie duchowego. A odkrywamy to nieszczęśliwie wtedy, gdy w chwili kryzysu wyciągamy go z torby z miną profesjonalisty, podpinamy telefon i… nic. 

Ładowarka do smartfona, słuchawek, zegarka, czytnika

Telefon zwykle ma ładowarkę, bo telefon jest królem. Ale reszta elektroniki? Najwyraźniej według ludzkiego umysłu słuchawki mają ładować się od nadmorskiej bryzy, zegarek od światła słonecznego, a czytnik od intelektualnej energii. Dopiero w połowie podróży okazuje się, że cała ta elektronika ma jednak bardzo przyziemne oczekiwania wobec prądu.

Przejściówka do kontaktu

Jedna z najbardziej eleganckich porażek logistycznych. Człowiek doskonale wie, że jedzie do kraju z innymi gniazdkami. Może nawet o tym czytał. Ba, może nawet powiedział o tym komuś z miną eksperta. A potem przyjeżdża, patrzy na ścianę i odkrywa, że jego ładowarka oraz lokalna cywilizacja nie przewidują wspólnej świetlanej przyszłości.

Słuchawki

Zapomina się je regularnie, a potem nagle okazuje się, że podróż bez słuchawek to nie podróż, tylko doświadczenie społeczne. Bez nich słyszy się wszystko, i to niemal w trybie Dolby Surround: cudze rozmowy, filmik dziecka z odpalonym dźwiękiem, faceta, który przez trzy godziny objaśnia komuś przez telefon inwestycje, a do tego własne myśli, co też bywa wyzwaniem. Słuchawki to drobiazg, dopóki ich nie zabraknie. Potem są dobrem pierwszej potrzeby.

Magazyn Travelist: Czego Polacy najczęściej zapominają spakować na wakacje? Travelist i WITTCHEN zaglądają do walizek 

Długopis

Przedmiot analogowy. Ba, niemal z epoki dinozaurów, który nagle wraca do łask na lotnisku, w hotelu, przy meldunku, przy formularzu i dokładnie wszędzie tam, gdzie technologia akurat robi sobie przerwę. Nikt go nie pakuje z ekscytacją. A jednak to właśnie on potrafi uratować sytuację.  

Okulary korekcyjne, soczewki kontaktowe + akcesoria (etui ochronne, płyn czyszczący) 

To absolutny wakacyjny klasyk: pakujemy dwie stylowe pary przeciwsłonecznych, bo przecież jedna jest bardziej „na miasto”, a druga bardziej „na śniadanie z widokiem”, po czym zapominamy o tym, co pozwala nam realnie widzieć świat. Bez okularów korekcyjnych czy soczewek człowiek na wyjeździe funkcjonuje jak bohater lekko rozmazanego snu. Odczuwa, ale nie widzi.

Dokumenty dla dziecka

Nie jest jeszcze najgorzej. Amerykanie – czego dowodem jest świąteczny hit „Kevin sam w domu” zap- ominają dzieci. Polacy „tylko” dokumentów. A to i tak poziom stresu, którego nikt nie potrzebuje. Rodzic pakuje ubranka, przekąski, zabawki, bidon, mleko, krem, czapkę, książeczkę, tablet, słuchawki, maskotkę i jeszcze siedemnaście rzeczy „bo może się przyda”. A potem przy odprawie okazuje się, że ta jedna płaska, spokojna i cicha rzecz, czyli dokument dziecka, jednak nie weszła do zestawu. I nagle robi się bardzo mało wakacyjnie.

Worek na brudne ubrania + składana torba albo lekka siatka

Przed wyjazdem człowiek wierzy, że będzie żył schludnie. Po dwóch dniach brudne rzeczy zaczynają prowadzić własne życie, a bez worka walizka zamienia się w eksperyment pod tytułem: „co stanie się z czystą koszulką leżącą w walizce w towarzystwie wilgotnego ręcznika i skarpetek zdjętych po całym dniu?”. Składana torba lub lekka siatka przydają się z kolei wtedy, gdy nagle okazuje się, że wszystko trzeba jakoś nieść, a człowiek nie planował wyglądać jak mobilny sprzedawca wszystkiego. 

Kopie dokumentów

To rzecz z kategorii „bardzo dorosłe, bardzo rozsądne, bardzo mi się nie chce”. Do momentu, w którym portfel znika, karta wyparowuje, a człowiek odkrywa, że zwykła kserówka była jednak genialniejsza niż wszystkie jego wakacyjne stylizacje razem wzięte. Serio, to jest ultra drama, której można sobie oszczędzić jednym nudnym gestem “skanuj i drukuj” wykonanym przed wyjazdem. 

Zatyczki do uszu

Magazyn Travelist: Czego Polacy najczęściej zapominają spakować na wakacje? Travelist i WITTCHEN zaglądają do walizek 

Jakoś każdy wyobraża sobie wakacyjny nocleg przy szumie morza, ewentualnie cykadach. Rzeczywistość często oferuje za to klimatyzację o temperamencie traktora, trzaskające drzwi, ruchliwą ulicę oraz sąsiedztwo wesołej rodziny 2+2, której najmłodsi członkowie ewidentnie nie traktują serio kwestii ciszy nocnej. Po jednej takiej takiej nieprzespanej nocy gotowi jesteśmy traktować zatyczki do uszu jak zaawansowany sprzęt medyczny.

Plastry na obtarcia

Nowe sandały zawsze wyglądają jak obietnica pięknego życia. W domu są lekkie, eleganckie i aż proszą się o deptak. Po pierwszym dłuższym spacerze okazuje się jednak, że weszły z Twoimi stopami w relację przemocową. Bez plastrów każdy krok nabiera charakteru osobistego wyzwania, a zwiedzanie zaczyna polegać głównie na wyszukiwaniu miejsc do siedzenia.

Gumka do włosów

W domu gumki są wszędzie. Na wyjeździe nie ma ani jednej. To zjawisko powinno być badane naukowo. Wystarczy trochę wilgoci i odrobina wiatru, żeby brak gumki zamienił fryzurę w otwarty projekt artystyczny bez kuratora. O komforcie kąpieli czy aktywności sportowych nie wspominając. 

Agrafka albo mini zestaw awaryjny

Taki mały metalowy drobiazg, który przez 364 dni w roku wydaje się bez znaczenia, a potem nagle ratuje ramiączko, guzik, rozporek, dekolt, pasek albo godność. Agrafka nie potrzebuje rozgłosu. Ona po prostu wchodzi „cała na biało” wtedy, kiedy garderoba postanawia publicznie się zbuntować.

Mała apteczka, w tym lek na chorobę lokomocyjną i leki przyjmowane na stałe

Przed wyjazdem wszyscy są przekonani, że ich organizm będzie współpracował. Jakby ciało dostało oficjalne pismo: „uprzejmie prosimy o niechorowanie w dniach urlopu”. Organizm zwykle tego pisma nie respektuje. Dlatego mała apteczka wygrywa z życiem wtedy, gdy pojawia się ból głowy, brzucha, gardła, migrena, alergia, serpentyny, prom albo dowolna inna forma wakacyjnej niespodzianki. A leki przyjmowane na stałe to już w ogóle nie jest kategoria „może się przyda”, tylko „bez dyskusji”.

Magazyn Travelist: Czego Polacy najczęściej zapominają spakować na wakacje? Travelist i WITTCHEN zaglądają do walizek 

Kąpielówki

Są wśród nas tacy, którzy mają w szafie po dziesięć par kąpielówek. Bynajmniej nie dlatego, że prowadzą wyjątkowo bogate życie wodne, tylko dlatego, że regularnie zapominają ich na wakacje i są zmuszeni do kolejnego zakupu na miejscu. Kąpielówki mają bowiem dziwną zdolność do znikania dokładnie wtedy, gdy człowiek jedzie nad wodę. Nagle okazuje się, że owszem, są trzy koszulki polo, są eleganckie spodenki, jest nawet koszula „na wieczór”, ale nie ma tej jednej rzeczy, która pozwala zanurzyć się w morzu lub basenie bez społecznych konsekwencji.

Balsam po opalaniu

O kremie do opalania jeszcze jakoś pamiętamy, bo wszyscy wiedzą, że „trzeba”. Balsam po opalaniu wymaga już pokory. Wymaga przyjęcia do wiadomości, że człowiek mimo najlepszych chęci znów zachowa się tak, jakby jego skóra była wykonana z materiału testowanego przez NASA. A potem wieczorem ciało emituje ciepło jak rozgrzany parapet, a konfrontacja z pościelą i prześcieradłem nabiera cech walki o życie. 

Mokre chusteczki

Jeden z najbardziej niedocenionych wynalazków świata. Ich wartość ujawnia się wyłącznie w chwili, gdy ich nie ma. Lody spływają po ręce, stolik się klei, dziecko jest całe w czymś, dorosły zresztą też, piasek przyczepia się do wszystkiego, a my nagle rozumiemy, że cienka granica między porządkiem a chaosem ma format małej paczki chusteczek.

Kartka z adresem noclegu

W teorii wszystko jest w telefonie. W praktyce telefon bywa rozładowany, bez dostępu do internetu albo nagle doświadcza niespodziewanego kryzysu i odmawia kooperacji. I wtedy człowiek stoi z walizką w obcym miejscu, próbując sobie przypomnieć, czy hotel był przy ulicy z fontanną, przy ulicy z kawiarnią, czy może „jakoś niedaleko centrum”. Zwykła kartka potrafi wtedy mieć wagę dokumentu państwowego.

Pasek

Spodnie są. Szorty są. Koszulki są. Pasek najwyraźniej według wielu osób ma się zmaterializować sam, kiedy zajdzie potrzeba. Dopiero na miejscu wychodzi na jaw, że ubrania jednak nie trzymają się dzięki sile charakteru i dobrym intencjom.

Bielizna

Jedna z najnudniejszych rzeczy do pakowania, więc zarazem jedna z najczęściej niedoszacowanych. Człowiek nie zapomni stylowej koszuli, ale potrafi bardzo optymistycznie policzyć majtki i skarpetki, jakby wierzył w cudowne rozmnożenie. To właśnie studium zapakowanej bielizny objawia, czy walizkę pakował optymista, czy strateg.

Piżama

Magazyn Travelist: Czego Polacy najczęściej zapominają spakować na wakacje? Travelist i WITTCHEN zaglądają do walizek 

Wieczorem nagle okazuje się, że „przecież mogę spać w T-shircie” było teorią tworzoną w warunkach domowych, nie hotelowych. Piżama jest banalna, więc przegrywa z całą resztą. A potem człowiek śpi w koszulce „na miasto” albo w czymś, co miało być awaryjne, i nagle odkrywa, że jednak komfort nocny też jest częścią cywilizacji.

Trochę gotówki

Nie wszędzie bliki i płatniczy luksus jak w  „Polandii”. Polak wyjeżdża z przekonaniem, że wszędzie zapłaci telefonem, zegarkiem, kartą albo spojrzeniem. A potem trafia na miejsce, gdzie terminal nie działa, płatność nie przechodzi, „tylko gotówka”, „minimum kwota” albo „u nas się nie da”. I nagle kilka banknotów zyskuje status wybawienia.

Spray na komary i inne robale

Przed wyjazdem w głowie są lampki, taras, ciepły wieczór i miła atmosfera. Komary mają dokładnie ten sam plan, tylko ich centralną atrakcją jest człowiek. Bez sprayu spędzamy wieczór nie na relaksie, tylko na wykonywaniu nerwowego tańca obronnego, klaskaniu bez rytmu i drapaniu z rosnącym poczuciem porażki.

Rękawiczki zimą

Ta pozycja może wydawać się zabawna, ale tylko do momentu, gdy temperatura spada poniżej zera. Wtedy człowiek bardzo szybko odkrywa, że nawet najpiękniejszy płaszcz i najbardziej stylowe buty nie wynagrodzą mu faktu, że dłonie właśnie tracą czucie. Rękawiczki często wypadają z pakowania, bo są małe i zwykle odkłada się je na „potem”. Problem w tym, że potem najczęściej przychodzi już mróz – i wyciąga ciepło i konsekwencje. 

Ręcznik

Bo przecież na pewno będzie w hotelu. I zazwyczaj jest. Tylko że nie zawsze można go wynieść na plażę, basen albo poza strefę, w której oficjalnie jesteśmy zameldowani. Nagle okazuje się, że hotelowy ręcznik ma bardziej skomplikowane życie prawne, niż człowiek przypuszczał. A wtedy własny, cieniutki, pakowny i szybkoschnący ręcznik z nudnego dodatku zamienia się w przedmiot premium.

Worki strunowe

Na płyny, na mokre rzeczy, na kosmetyki, na kabelki, na wszystko, czego nie chcemy wkładać luzem do walizki. W domu wyglądają niepozornie. Na wyjeździe okazują się menedżerami chaosu. To one po cichu zarządzają sytuacją kryzysową, kiedy kosmetyk wybucha, strój jest mokry, a szampon zdecydował się na podróż bez granic. 

Pęseta i obcinacz do paznokci + pilniczek

Rzeczy, których nie potrzeba przez sto dni, a potem nagle potrzeba natychmiast i intensywnie.  Ostry paznokieć, drzazga, coś uwiera, coś się zadziera, coś drażni dokładnie tak, by zepsuć humor nieproporcjonalnie do skali problemu. Pęseta, obcinacz i pilniczek nie robią wrażenia, ale w przypadku problemu potrafią przywróci człowieka do stanu używalności lepiej niż połowa kosmetyczki. 

Przekąski na drogę, butelka z filtrem lub bidon do uzupełnienia płynów

To jest cała kategoria „nie doceniam, dopóki nie umrę z głodu na trasie”. Człowiek zawsze zakłada, że po drodze coś kupi. Po drodze często nie ma gdzie, nie ma kiedy, albo jest w cenie jak za zboże. Przekąski i bidon ratują podróż przed przemianą w marsz gniewnych, odwodnionych ludzi, którzy zaczynają się nienawidzić na autostradzie.

Magazyn Travelist: Czego Polacy najczęściej zapominają spakować na wakacje? Travelist i WITTCHEN zaglądają do walizek 

Czapka lub kapelusz

Słońce i mróz mają bardzo prosty plan: uderzyć w głowę dokładnie wtedy, gdy człowiek uznał, że „przecież tylko kawałek przejdę”. Czapka albo kapelusz nie są może najbardziej ekscytującym elementem walizki, ale bardzo skutecznie przypominają, że udar, migrena i odmrożenia to niezbyt przyjemne lokalne atrakcje turystyczne. 

Parasol, peleryna przeciwdeszczowa

Każdy przed wyjazdem patrzy na prognozę z naiwną wiarą. Skoro aplikacja pokazuje chmurkę z małą kropelką, to przecież „pewnie szybko przejdzie”. Nie przejdzie. A potem człowiek, który planował deptak i prosecco, stoi w deszczu, próbując schować się pod markizą wraz z sześćdziesięcioma innymi optymistami. Parasol i peleryna nie są może ulubionymi pozycjami na wakacyjnej liście, ale gwarantujemy, to TOP 2 w zestawie przetrwania. 

Butelka na mleko dla dziecka i samo mleko

Dla rodziców to nie jest punkt „fajnie mieć”. To jest punkt „bez tego życie zamienia się w koszmar”. O rzeczach dla dziecka bardzo łatwo myśleć ogólnie: „wszystko spakowane”. Problem w tym, że dziecko nie funkcjonuje ogólnie. Ono funkcjonuje bardzo konkretnie, a i często głośno, absolutnie bez litości dla organizacyjnych zaniedbań.

Pampersy do pływania dla malucha

Przed wyjazdem wydają się bardzo niszowe, bardzo szczegółowe i bardzo do ogarnięcia na miejscu. Na miejscu zwykle okazuje się, że nie są ani do ogarnięcia, ani tanie, ani dostępne przy wejściu na basen. Ważą mało, ale ratują dużo – w tym budżet i reputację całej rodziny.

Miska i jedzenie dla pupila

Wakacje z psem za granicą - Magazyn Travelist

Zwierzak oczywiście jedzie z nami jako pełnoprawny członek rodziny, ale jego logistyka bywa traktowana jako dodatek. A potem okazuje się, że pies lub kot, owszem, przyjechał, tylko nie ma z czego jeść, nie ma czego jeść albo ma, ale w ilości wyliczonej z przesadnym optymizmem. Pupile mają cudowną cechę: nie interesują ich nasze tłumaczenia, że „na pewno kupimy po drodze”.

Dobra checklista przed wyjazdem to połowa wakacyjnego spokoju

Można mieć świetnie wybrany hotel, idealną walizkę i bardzo ambitny plan odpoczynku, a i tak polec na czymś tak niepozornym jak brak ładowarki, dokumentów, leków albo kąpielówek. Właśnie dlatego przed każdym wyjazdem warto zrobić jedną mało romantyczną, ale szalenie skuteczną rzecz: przejść przez dobrze przygotowaną checklistę. Nie tę tworzoną w głowie między suszeniem włosów a zamawianiem taksówki, tylko konkretną, spisaną i dopasowaną do rodzaju podróży. Dla ułatwienia stworzyliśmy gotowe checklisty w formacie PDF – do pobrania, wydrukowania i odhaczania jeszcze przed wyjściem z domu: