Od kilku lat dzieli życie między Polskę a Pakistan. Z wykształcenia farmaceutka, z pasji podróżniczka i autorka bloga „Voyagerka”, dziś opowiada o swojej drodze od pracy naukowej na uczelni po prowadzenie biura podróży w jednym z najbardziej nieoczywistych kierunków świata. Małgorzata Girek w rozmowie z Magazynem Travelist pokazuje, jak wygląda codzienność w Pakistanie, co najbardziej ją tam urzekło i jak przygotować się do dalekich podróży z głową i spokojem.

Według oficjalnych danych GUS za granicą mieszka ponad 1,5 mln Polaków. Niemcy, Wielka Brytania, Holandia – to są najczęstsze kierunki migracji. Tymczasem w maju br. Ministerstwo Spraw Zagranicznych donosiło, że w Pakistanie przebywa… około 200 osób z polskim obywatelstwem.

To prawda! Czyli stanowimy jakieś 0,00008 proc. całej populacji kraju. (śmiech)

A jednak zdecydowałaś się na przeprowadzkę w nieznane. Co stało za tą decyzją?

Na stałe wyjechałam do Pakistanu na początku 2023 roku, choć wcześniej bywałam tam wielokrotnie. Decyzja ta – trochę zawodowa, trochę życiowa – dojrzewała we mnie od dawna. Miałam w Polsce stabilną pracę na uczelni, z perspektywą umowy na czas nieokreślony, ale czułam, że to moment na dużą zmianę w moim życiu. Pomyślałam więc: „albo teraz, albo nigdy.

Z koleżanką założyłyśmy biuro podróży, które specjalizuje się właśnie w Pakistanie. To ona najpierw zaczęła tam działać, ja dołączyłam na miejscu później, by rozwijać biznes od środka: poznawać lokalnych partnerów, budować kontakty. Na początku pracowałam tam również przy projekcie sportowym, który pozwolił mi stanąć na nogi finansowo. Wcześniej byłam związana z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi, więc zmiana była ogromna – od farmacji i badań naukowych do turystyki i sportu. Ale to był bardzo dobry ruch.

Pakistan to był pierwszy tak daleki kierunek w Twoim życiu, czy już wcześniej miałaś doświadczenie z podróżami poza Europę?

Jako dziecko mieszkałam przez półtora roku w Japonii – mój tata dostał tam pracę na uczelni. To były lata 90., więc dla mnie, małej dziewczynki z Polski, był to zupełnie inny świat. Chodziłam do międzynarodowego przedszkola, miałam kolegów z Japonii, Kolumbii, Bułgarii… Myślę, że właśnie wtedy zaszczepiła się we mnie ciekawość świata.

Potem, już w czasie studiów doktoranckich, wyjeżdżałam na różne programy i praktyki: do Portugalii, Włoch i Serbii. To były krótsze pobyty, ale każda taka podróż uczyła mnie samodzielności i otwartości. Pakistan, choć siłą rzeczy był krokiem znacznie większym i bardziej wymagającym.

Z czasem pojawił się pomysł, by nie tylko podróżować i prowadzić firmę, lecz także opowiadać o tym w sieci na blogu, Instagramie czy YouTube.

To zaczęło się jeszcze w czasie doktoratu, niemal 10 lat temu. Instagram, choć wyglądał zupełnie inaczej niż dziś, stał się dla mnie miejscem, które umożliwiało realizację pasji związanej z fotografią. Połączyłam to podróżami – wrzucałam pierwsze zdjęcia z Erasmusa, z Włoch, z różnych krótkich wypadów. Początkowo robiłam to tylko dla siebie, ale z czasem zaczęłam poznawać innych podróżników, uczestniczyć w spotkaniach, obserwować, jak można rozwijać się w social mediach.

Magazyn Travelist: Pakistan - rozmowa z Małgorzatą Girek

Wtedy założyłam bloga „Voyagerka” i zaczęłam pisać o podróżach nie tylko dla znajomych, ale dla szerszej publiczności. W czasie pandemii skupiłam się na Polsce – to właśnie ten kryzys pokazał, że nasze krajowe miejsca mogą być równie inspirujące co zagranica. Parę lat później zajęłam 2. miejsce w konkursie Polskiej Organizacji Turystycznej. To był dla mnie sygnał, że idę w dobrym kierunku.

Pakistan stał się Twoją bazą wypadową na inne azjatyckie podróże?

Mieszkając tam, zwiedzanie sąsiednich krajów rzeczywiście jest łatwiejsze. Byłam w Tajlandii, dwa razy na Malediwach, często w Dubaju i w Turcji. Pakistan okazał się świetnym punktem startowym, choć sam kraj nie ma zbyt wielu bezpośrednich połączeń lotniczych z Azją. Lata się głównie do krajów Bliskiego Wschodu czy kilku kierunków azjatyckich.

Co ciekawe, dzięki tym podróżom odkryłam, że wiele miejsc, które z perspektywy Europy wydają się bardzo odległe i drogie, stamtąd są znacznie łatwiej dostępne. Loty z Pakistanu do Tajlandii czy Dubaju są dużo tańsze niż z Polski, więc jeśli ktoś ma okazję, naprawdę warto to wykorzystać.

Czyli Twoje życie w Pakistanie to trochę mieszanka pracy, przygody i odkrywania?

Dokładnie. To miejsce potrafi zaskakiwać – z jednej strony pięknem, a z drugiej swoistym chaosem. Ale właśnie ta intensywność mnie do niego przyciągnęła. Kiedy pierwszy raz wróciłam z Pakistanu, pomyślałam: “nigdy więcej”. A kilka miesięcy później… znowu tam poleciałam. Dziś myślę, że ten kraj działa trochę jak magnes.

Magazyn Travelist: Pakistan - rozmowa z Małgorzatą Girek

Najbardziej urzekły mnie przestrzenie, zwłaszcza majestatyczne góry Karakorum, pustynie, dzikie doliny, wszystko w surowym, nieprzetworzonym krajobrazie. To nie jest Szwajcaria, gdzie wszystko jest idealne. Tam jest natura w czystej postaci – nieprzewidywalna, autentyczna. I to właśnie w niej się zakochałam.

Jak wygląda kontakt z lokalnymi mieszkańcami?

Często zależy to od regionu, ale ogólnie Pakistańczycy są niezwykle życzliwi wobec turystów. Często dziękują, że ktoś w ogóle do nich przyjechał. Wiedzą, jak postrzegany jest ich kraj na świecie, i cieszą się, gdy ktoś chce go poznać.

Na ulicach zdarza się, że ludzie chcą zrobić sobie z nami zdjęcie, zapraszają na herbatę, częstują jedzeniem. Traktują turystów jak gości, a w ich kulturze gościnność ma ogromne znaczenie.

Jeśli chodzi o codzienne życie, to oczywiście trzeba się dostosować, zwłaszcza jako kobieta. Obowiązują pewne zasady ubioru: długie spodnie, rękawy, brak dekoltu. W miejscach bardziej konserwatywnych lepiej ubierać się po lokalnemu, w tzw. shalwar kameez. Ale nie ma w tym nic trudnego. Wystarczy szacunek dla miejscowych zwyczajów.

No właśnie, Pakistan często bywa przedstawiany jako kraj niebezpieczny, zwłaszcza dla kobiet. Jak jest naprawdę?

Jak w wielu krajach również tutaj są regiony bardziej i mniej bezpieczne. Ale stereotyp o tym, że kobieta nie może podróżować po Pakistanie, jest przesadzony. W trakcie całego mojego pobytu nie miałam żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Oczywiście trzeba zachowywać rozsądek – nie chodzić samotnie po nocy, unikać ubrań, które mogą zwracać uwagę. W Pakistanie jest ogromne zróżnicowanie: w górach, w regionach takich jak Hunza czy Skardu, kobiety są aktywne społecznie, prowadzą własne biznesy, edukują inne kobiety. A w bardziej konserwatywnych rejonach, np. w okolicach granicy z Afganistanem, jest zupełnie inaczej – tam kobiety często w ogóle nie pokazują twarzy publicznie.

Magazyn Travelist: Pakistan - rozmowa z Małgorzatą Girek

Ale to nie jest kraj jednolity. Pakistan ma ponad 70 dialektów, różne odłamy islamu, różne tradycje, na których tle czasem zdarzają się konflikty. Jednak jako turysta nie ma się z tym styczności.

Które z regionów są Twoim zdaniem warte zobaczenia, gdy odwiedza się Pakistan po raz pierwszy?

Zdecydowanie północ kraju – dolina Hunzy, okolice Karakorum i Himalajów. To moje ulubione miejsce, do którego wracam najchętniej. Góry ośmiotysięczne, lodowce, rzeki, a do tego otwarci, uśmiechnięci ludzie. Tu można naprawdę poczuć bliskość natury.

Jeśli ktoś chce zobaczyć trochę historii i kultury, warto odwiedzić Lahore – miasto przy granicy z Indiami, pełne zabytków z czasów Mogołów, dawnych pałaców i meczetów. Z kolei na południu, w Karaczi, można poczuć klimat kolonialnej architektury brytyjskiej i zobaczyć, jak różnorodny jest Pakistan.

Islamabad, stolica, to z kolei nowoczesne i uporządkowane miasto, ale raczej na jeden dzień. Według mnie nie ma tam zbyt wielu atrakcji dla odwiedzających.

Pakistan ma dostęp do Morza Arabskiego. Czy plażowanie jest tam popularne?

Niestety turystyka nadmorska prawie w ogóle nie istnieje. To mnie bardzo zaskoczyło, bo sama uwielbiam wodę. Ocean jest ciepły, wybrzeże piękne, ale potencjał zupełnie niewykorzystany. Najwięcej dzieje się wokół Karaczi, ale i tam turystyka nadmorska dopiero raczkuje.

Mają też przepiękne góry, które idealnie nadawałyby się na ośrodki narciarskie, ale też sporty zimowe nie są tu popularne. Byłam na jednym z nielicznych stoków i rozmawiałam z właścicielem kurortu. Mówił, że w całym kraju niewielki odsetek ludzi interesuje się jazdą na nartach. Widać więc, że ten turystyczny potencjał jest ogromny, tylko wciąż czeka na odkrycie.

Co jeszcze sprawia, że chce Ci się wracać do Pakistanu i odkrywać ten kraj dla innych?

Daje mi to ogromne poczucie celu. Z jednej strony Pakistan jest trudny, wymaga cierpliwości, ale z drugiej – niezwykle rozwijający. Każdy dzień to coś nowego, a ja nie lubię stagnacji.

Po prawie dwóch latach intensywnego życia tam potrzebowałam trochę równowagi, więc częściej bywam teraz w Polsce. Ale dalej prowadzimy biuro podróży, planujemy nowe sezony i kolejne wyprawy. Chcę pokazywać Pakistan takim, jakim naprawdę jest – pełnym kontrastów, ale też niezwykłych ludzi i miejsc.

Z wykształcenia jesteś farmaceutką. Czy wiedza medyczna pomaga Ci w podróżach?

Zdecydowanie tak, szczególnie w planowaniu dłuższych wypraw. Przed wyjazdem do jakiegokolwiek kraju warto sprawdzić zalecane szczepienia i odwiedzić lekarza medycyny podróży. Często to właśnie brak przygotowania sprawia, że turyści później mają problemy. A przecież wiele rzeczy można przewidzieć wcześniej.

Powtarzam też zawsze: dobrze spakowana apteczka to podstawa. Nie chodzi o to, żeby zabierać ze sobą środki na wszystkie nieprzewidziane sytuacje, ale o podstawowy zestaw: coś na gorączkę, biegunkę czy otarcia. Warto też pamiętać o różnicach w nazewnictwie leków – w Polsce mamy np. APAP, ale za granicą trzeba znać nazwę substancji czynnej, czyli paracetamolu. To uniwersalny język farmaceutów.

A co z lekami na receptę? Czasem ludzie biorą coś regularnie – czy można to przewozić bez problemu?

Jeżeli ktoś przyjmuje leki na stałe – zwłaszcza silne środki przeciwbólowe, uspokajające albo nasenne – powinien mieć zaświadczenie od lekarza, najlepiej w języku angielskim. W niektórych krajach niektóre substancje są uznawane za narkotyki. Były przypadki, że turyści trafiali do aresztu tylko dlatego, że mieli przy sobie nieudokumentowany lek.

Dlatego warto mieć przy sobie potwierdzenie, że dany lek jest przepisany legalnie. To drobiazg, który może oszczędzić wielu nerwów.

Jak wygląda kwestia ubezpieczenia zdrowotnego podczas takich wyjazdów? Czy Twoim zdaniem warto zadbać o prywatną polisę?

Choć według polskiego prawa wszyscy klienci biur podróży są ubezpieczeni, zawsze doradzamy, żeby uczestnicy wycieczek dodatkowo rozważyli własne ubezpieczenie. Zwłaszcza, jeśli planują aktywności bardziej ekstremalne: trekking wysokogórski, wspinaczkę czy sporty wodne.

Magazyn Travelist: Pakistan - rozmowa z Małgorzatą Girek

W mojej opinii oszczędzanie na ubezpieczeniu… się nie opłaca. To niewielki koszt, a w razie problemów może uratować zdrowie, a czasem i życie. W górach pakistańskich warunki potrafią być trudne, a transport do szpitala bywa skomplikowany.

Czy zdarzyło Ci się, że wiedza farmaceutyczna pomogła Ci w nietypowej sytuacji w podróży?

Tak, i to nie raz. Pamiętam, jak kiedyś w górach delikatnie się oparzyłam, a nie miałam żadnych środków pod ręką. W ostateczności użyłam… pasty do zębów. Nie polecam tego sposobu (śmiech), ale wtedy zadziałało jako warstwa ochronna. W okolicy nie było żadnej apteki ani warunków, żeby jechać po jakiś preparat. To przykład sytuacji, w której człowiek musi improwizować – choć oczywiście jako farmaceutka jeszcze raz muszę podkreślić: tak się nie robi!

Od tego czasu moja apteczka jest zawsze kompletna. Wolę mieć ze sobą wszystko i wrócić bez użycia niż potem żałować.

Prowadzenie biura podróży w kraju egzotycznym to chyba niemałe wyzwanie?

Pakistan jest przepiękny, ale też logistycznie trudny. Czasem wystarczy jeden protest na drodze i cała trasa wycieczki musi zostać zmieniona. Warunki pogodowe też potrafią zaskoczyć: deszcze monsunowe, zamknięte przełęcze, opóźnienia lotów.

Z drugiej strony to właśnie czyni ten kraj tak fascynującym. Każdy wyjazd to przygoda i ogromna lekcja elastyczności. Z roku na rok uczymy się coraz więcej – jak dobierać przewodników, hotele, trasy. Współpracujemy tylko ze sprawdzonymi partnerami, żeby zapewnić uczestnikom bezpieczeństwo i komfort.

Widać też rosnące zainteresowanie, ponieważ coraz więcej Polaków chce zobaczyć miejsca spoza utartych szlaków. Pakistan to wciąż „biała plama” na mapie podróży, więc przyciąga tych, którzy szukają czegoś autentycznego.

Na koniec – co byś powiedziała osobom, które marzą o dalekich podróżach, ale wciąż się wahają?

Że naprawdę warto spróbować. Czasem najtrudniejszy jest pierwszy krok – decyzja o wyjeździe. Świat jest dużo bezpieczniejszy, niż się wydaje z perspektywy wiadomości w telewizji.
Trzeba tylko przygotować się z głową: sprawdzić formalności, zadbać o zdrowie, znać podstawowe zasady kulturowe. Reszta przyjdzie sama. Podróże uczą pokory, ale też pokazują, że ludzie – niezależnie od kraju, języka czy religii – mają bardzo podobne marzenia.

Małgorzata Girek – autorka bloga podróżniczego Voyagerka, który został wyróżniony nagrodą przez Polską Organizację Turystyczną. Właścicielka biura podróży TukTukTours, związana zawodowo z Pakistanem, gdzie mieszka od kilku lat, prowadziła 3. sezon pakistańskiego programu podróżniczego dla telewizji Discover Pakistan oraz zajmuje się organizacją wycieczek dla polskich turystów. Z zawodu farmaceutka, jednak od lat jej wielką pasją są podróże. Dzieciństwo spędziła w Japonii, a podczas studiów mieszkała w Portugalii, Serbii i we Włoszech. Uwielbia odkrywać miejsca poza szlakiem i najlepiej czuje się w drodze.