Rodzinne wakacje za granicą bywają cudowne, ale wyjazd z dziećmi to większe wyzwanie organizacyjne: wybór kierunku, hotelu o odpowiednim standardzie, lotów i transferów, a także szczepienia, ubezpieczenie i apteczka. O tym, jak planować zagraniczne podróże z dziećmi mądrze i bez stresu, rozmawiamy z Aleksandrą Malicką, autorką bloga „Mamo Daleko Jeszcze?”, która podróżuje z mężem i dwójką synów po Europie oraz dalszych zakątkach świata.

Co w planowaniu zmienia się najbardziej, gdy do wyjazdów we dwoje dochodzą dzieci? Od czego w ogóle zaczynacie już na etapie wyboru kierunku?

Podróże we dwoje to naprawdę „pikuś” w porównaniu z wyjazdami z dziećmi, zwłaszcza jeśli organizuje się je samodzielnie. Wszystko zaczyna się już na etapie wyboru kierunku.

Z mężem podchodzimy do tego bardzo świadomie. Gdy chłopcy byli mali, wybieraliśmy bliższe, europejskie destynacje. Natomiast pierwsza dalsza podróż starszego syna to Japonia, kiedy miał dwa lata. Młodszy był z nami na Florydzie jako dziewięciomiesięczne niemowlę i to był nasz najdłuższy, czterotygodniowy wyjazd.

Magazyn Travelist: Rodzinne wakacje za granicą. Jak planować mądrze i bez stresu? - wywiad

Dziś chłopcy są starsi, więc decydujemy się na bardziej wymagające kierunki, takie jak Sri Lanka, Meksyk, Bali. Jednak niezależnie od miejsca, planowanie to nie tylko wybór destynacji. To też szczepienia, kwestie sanitarne, ubezpieczenie, wyrobienie EKUZ, dobrze wyposażona apteczka. Kiedy dzieci były małe, pakowaliśmy kaszki, obiadki, mleko modyfikowane.

Skoro przy dzieciach liczą się konkretne warunki, to kiedy zaczynacie planowanie i rezerwacje? Co daje wam podejście first minute w rodzinnych wyjazdach?

Rzadko korzystam z wakacji zorganizowanych, ale jeśli już, to planuję je z dużym wyprzedzeniem, co zapewnia spokój i bezpieczeństwo organizacyjne.

Na wyjazd z dziećmi nie rezerwuję „czegokolwiek”, lecz potrzebuję konkretnego standardu pokoju – najlepiej rodzinnego albo z oddzielną sypialnią – sprawdzonej lokalizacji, krótkiego transferu z lotniska i rozwiniętej infrastruktury dla dzieci. Basen, animacje czy plac zabaw to realne ułatwienia dla rodziców.

Im bliżej sezonu, tym mniejszy wybór takich opcji. Rezerwując wcześniej, mam dostęp do najlepszych hoteli i terminów, a nie tylko tego, co zostało.

A co jest dla ciebie ważniejsze w first minute: oszczędność czy raczej komfort wyboru i przewidywalność? Co realnie zyskujecie, planując z wyprzedzeniem?

Cena oczywiście ma znaczenie. Niższe stawki, darmowe miejsca dla dzieci czy elastyczne warunki zmiany rezerwacji to duży plus. Jednak przy wyjazdach rodzinnych to przede wszystkim komfort wyboru i przewidywalność kosztów.

Wtedy mogę dopasować termin do kalendarza szkolnego i pracy, spokojnie zaplanować logistykę, rozłożyć koszt wyjazdu w czasie i przygotować dzieci mentalnie. Zyskuję kontrolę i mniej stresu przed urlopem.

Przejdźmy do wyboru hotelu, bo ten proces jest jednym z najistotniejszych elementów wypoczynku. Co obiekt musi zapewniać, abyście zarezerwowali tam nocleg?

Nasze absolutne „must have” to animacje i infrastruktura dla dzieci. W Polsce, jeśli jedziemy tylko do hotelu, musimy czymś zająć dzieci na miejscu. Małpi gaj, podgrzewany basen, boiska, piłkarzyki, gry planszowe, książki – bez tego organizacja czasu bywa trudna.

Doceniam też, jeśli obiekt ma plac zabaw na zewnątrz i menu dziecięce. To ostatnie jest ważne szczególnie przy obiadokolacjach, które często składają się z dań typowo dla dorosłych. Dlatego fajnie, gdy hotel myśli też o najmłodszych. Takie detale jak krzesełka, dziecięca zastawa, a czasem nawet śliniaki naprawdę robią dużą różnicę.

Nieraz hotel sam w sobie bywa atrakcją. Czy zdarza wam się wybierać miejsca, które mają ofertę na tyle kompletną, że nie musicie szukać dodatkowej rozrywki poza nim?

Oczywiście, że tak. Coraz więcej hoteli jest tak zaprojektowanych, że właściwie przez kilka dni można z nich nie wychodzić, co jest możliwe dzięki wielości atrakcji. Tych zresztą bywa na tyle dużo, że w trakcie pobytu nawet nie zdąży się ze wszystkich skorzystać.

Znam hotele w Polsce, gdzie animacje odbywają się trzy razy dziennie, a do tego jest przedszkole, w którym można zostawić dzieci pod opieką. W tym czasie rodzice mogą iść do spa, sauny, jacuzzi, co pozwala złapać równowagę w trakcie wypoczynku.

Oprócz hoteli dochodzi jeszcze kwestia transportu. Jak przygotowujecie dzieci do lotu albo dłuższej podróży, żeby było jak najmniej stresu po obu stronach?

Przede wszystkim rozmawiamy z dziećmi. Tłumaczymy, jak będzie wyglądała podróż, ile przesiadek nas czeka, czy będą bajki w samolocie, czy trzeba będzie spać, żeby poradzić sobie z jet lagiem. W przypadku młodszych dzieci nocne loty są wyzwaniem, bo trzeba tę podróż zaplanować tak, aby wszyscy się wyspali. Wtedy sprawdzają się dmuchane poduszki, walizki rozkładane w łóżko, wyciszające słuchawki czy opaski na oczy. Zabierzmy też ulubiony kocyk, pieluszkę czy pluszaka.

Natomiast jeśli mamy dzienne loty, można spakować ze sobą gry podróżne, kolorowanki czy książeczki z nalepkami. Sprawdzają się też komiksy oraz gazetki z krzyżówkami. A przy niemowlętach warto wcześniej zarezerwować miejsca z kołyską w samolocie.

Kiedy już jesteście na miejscu, czy wolicie działać według planu, czy zostawiacie sobie trochę luzu? Jak wygląda u was balans między planem a spontanicznością?

Mój mąż jest mistrzem planowania wyjazdów zagranicznych, potrafi dokładnie rozpisać każdy dzień, uwzględniając najlepsze atrakcje. Często jest to związane z wypożyczeniem samochodu, rezerwacją konkretnych wycieczek, miejsc noclegowych czy biletów.

Magazyn Travelist: Rodzinne wakacje za granicą. Jak planować mądrze i bez stresu? - wywiad

Natomiast wyjazdy w Polsce to moja domena i dzielę je na dwa typy: hotelowe, których celem jest spokojny wypoczynek i korzystanie z udogodnień obiektu, oraz miejskie, gdzie aktywnie odwiedzamy muzea, centra interaktywne czy parki rozrywki. Co do zasady rzadko działamy spontanicznie.

Często słyszy się, że “po co jechać z małymi dziećmi, skoro i tak nie zapamiętają podróży”’. Co byś na to odpowiedziała?

Może nie zapamiętają szczegółów, ale wierzę, że to doświadczenie w nich zostaje. Na przykład mój młodszy syn nie pamięta wyjazdów do USA czy Meksyku, ale widzę, jak podróże otwierają dzieci na świat.

Inne jedzenie, kultura czy język sprawiają, że chłopcy stają się bardziej świadomi. Uczą się angielskiego w naturalny sposób. A jednocześnie chętnie wracają do Polski i doceniają to, co mają, w jakich warunkach mieszkają. Czasem żartują, że cieszą się, że w naszej łazience nie ma jaszczurki. (śmiech)

Jak godzicie potrzeby dorosłych – odpoczynek, zwiedzanie, jedzenie – z tym, że dzieci chcą przede wszystkim ruchu i zabawy? Macie swoje patenty?

Traktujemy się jak drużyna, w której każdy ma swoje potrzeby i dzieci są tego świadome. Właśnie dlatego szukamy atrakcji zarówno dla nas, jak i dla synów, czyli parków rozrywki, interaktywnych muzeów czy placów zabaw.

Magazyn Travelist: Rodzinne wakacje za granicą. Jak planować mądrze i bez stresu? - wywiad

Czasem “rekompensujemy” im trudniejsze momenty, pozwalając wybrać miejsce, w którym wszyscy zjemy posiłek, albo idąc na dodatkowe lody czy inne lokalne smakołyki. W Azji to zawsze działa. Ale co ciekawe, ostatnio będąc w Tajlandii chłopcy zatęsknili za zwiedzaniem świątyń, bo wcześniej było ich więcej. To pokazuje, że naprawdę chłoną nowe doświadczenia i lubią nowości.

W podróży często też wybieramy aktywności, które będą rozwijać dzieci i pozwolą im nauczyć się czegoś nowego, np. w trakcie warsztatów kulinarnych. Dla chłopców to ogromna frajda i zarazem nauka nowych smaków.

Co najbardziej zaskoczyło cię w podróżowaniu po zostaniu mamą? Co zmieniło się najmocniej w waszym stylu wyjazdów?

Najbardziej chyba to, że przez długi czas większość bagażu należała do dzieci. Nie tak dawno temu lataliśmy z dwoma wózkami, fotelikami, słoiczkami i toną ubrań. W USA miałam nawet osobny fotelik do karmienia metodą BLW. Zdarzało się, że woziłam grzałkę i mały garnek, żeby podgrzać wodę na kaszkę, jeśli w hotelu nie było takiej możliwości. Na moje rzeczy często już nie starczało miejsca.

Dopiero niedawno zaczęłam zabierać książkę dla siebie, gdyż wcześniej nie miałam na to przestrzeni, a cały mój czas był wypełniony opieką nad dziećmi, nawet w samolocie.

W przypadku czteroosobowej rodziny bardzo ważny jest budżet. Gdzie warto zaplanować wydatki wcześniej i jak szukać oszczędności, nie tracąc na jakości?

Hotele rezerwujemy ze sporym wyprzedzeniem, żeby mieć większy wybór pokoi i dostępnych obiektów. Również loty kupujemy bardzo wcześnie, czasem nawet rok przed podróżą. Z kolei bilety na atrakcje warto sprawdzać online i porównywać ceny w różnych miejscach. Przy czteroosobowej rodzinie wszystko to bardzo wpływa na koszty wyjazdu. 

Jak dobrać kierunek na pierwszy zagraniczny wyjazd z dzieckiem? Jakie miejsca poleciłabyś na start?

Wszystko zależy od wieku dziecka. Z maluchami lepiej zacząć od Europy. Dzieci częściej chorują, a flora bakteryjna w Azji jest zupełnie inna. Również pierwszy lot powinien być krótki, bo nie wiemy, jak dziecko zareaguje na ciśnienie w samolocie. Dobrze też, żeby było ciepło, a witamina D zwłaszcza zimą jest świetnym pomysłem.

Magazyn Travelist: Rodzinne wakacje za granicą. Jak planować mądrze i bez stresu? - wywiad

Dlatego polecam m.in. Portugalię, Hiszpanię (np. Teneryfę), a także Chorwację, Włochy i Grecję. Natomiast z dalszych kierunków świetnie sprawdzą się Japonia, USA, Oman czy Emiraty Arabskie.

Załóżmy, że plan na wyjazd zaczyna się “sypać” – przez chorobę, opóźnienia czy zmianę pogody. Jak do tego podchodzicie? Co pomaga zachować spokój?

Takie sytuacje się zdarzają. Wielokrotnie się o tym przekonaliśmy. Zaliczyliśmy zagubiony bagaż, spóźnienie na samolot, opóźnione loty, wizytę w szpitalu, a ostatnio nawet overbooking w hotelu. Najważniejsza zasada – nie panikujemy, bo wszystko można rozwiązać. Zazwyczaj kończy się to zmianą planów i z tym trzeba się pogodzić. Wiele razy udało nam się odzyskać pieniądze za opóźnienie lotu tak, że zwracał się koszt biletów lotniczych.

W sytuacjach nieprzewidzianych bardzo pomaga znajomość języka, ewentualnie opcja skorzystania z tłumacza w telefonie. Jednak nic nie zastąpi rozmowy z drugim człowiekiem, którego możemy zapytać o drogę lub poprosić o pomoc.

Oczywiście na miejscu warto mieć dostęp do internetu z roamingiem, trochę lokalnej gotówki na start, a także możliwość zapłacenia kartą. Nie zapominajmy o ubezpieczeniu, które naprawdę potrafi uratować wyjazd i pozwoli zaoszczędzić sporą sumę pieniędzy. Przyda się także karta kredytowa na niezaplanowane wydatki, takie jak dodatkowy lot. Przygotowanie daje ogromne poczucie bezpieczeństwa.

Czego dzieci uczą się w podróży? Czy widzisz, że takie wyjazdy wpływają na to, jak się zachowują i postrzegają świat?

Podróże otwierają głowę, pokazując dzieciom, że świat nie wygląda wszędzie tak samo. Zamawiając coś w obcym języku, próbując nowych smaków czy obserwując inne zwyczaje, uczą się ciekawości zamiast lęku przed nieznanym.

Widzę też, jak bardzo się usamodzielniają dzięki podróżom: sami pakują własne plecaki, pilnują rzeczy, orientują się na lotnisku i w hotelu. Co więcej, podczas takich wyjazdów wyciągają wnioski, zadają też więcej pytań, m.in. o architekturę, przyrodę czy rówieśników. W bezpiecznych warunkach uczą się odpowiedzialności i rozwijają myślenie.

Dla mnie podróże to żywa lekcja świata, której nie da się w pełni zastąpić podręcznikiem czy lekcją w szkole.

Gdybyś miała dodać odwagi rodzinie, która waha się przed pierwszym wyjazdem z dziećmi, co byś powiedziała?

Do wszystkiego można się przygotować i wiele rzeczy da się przewidzieć.

Zróbcie listę rzeczy, sprawdźcie placówki medyczne w miejscu docelowym, przeczytajcie opinie o restauracjach i hotelach w okolicy

Wszystko to można zaznaczyć np. w mapach online, nawet place zabaw, tak żeby łatwo zwiedzać i planować dzień z poziomu telefonu. Przed wyjazdem za granicę warto się przygotować również pod względem jedzenia, dostępności artykułów dla dzieci na miejscu.

Następnie kupcie ubezpieczenie i wybierzcie sprawdzony hotel z dobrymi opiniami. A potem spakujcie walizkę i dobry humor. Absolutnie nie ma się czego bać. Kiedyś dzieci wam za te podróże podziękują, a wspomnienia zostaną z wami na całe życie.

O rozmówcy

Magazyn Travelist: Rodzinne wakacje za granicą. Jak planować mądrze i bez stresu? - wywiad

Aleksandra Malicka jest pasjonatką podróży i autorką bloga „Mamo Daleko Jeszcze?”, który powstał z miłości do odkrywania świata z dwójką synów. W sieci dzieli się relacjami i praktycznymi poradami z wypraw krajowych i zagranicznych, inspirując rodziny do aktywnego spędzania czasu. Jej treści można znaleźć w mediach społecznościowych, gdzie zachęca do śledzenia rodzinnych przygód: Facebook, Instagram.